
Collage / screen
Załoga próbowała uciec. Nie zdążyła.
Dron FPV na światłowodzie z 1 batalionu “Podniebny Drapieżnik” ukraińskiej 59 Brygady strącił 20 marca pod Nadijewką w obwodzie donieckim rosyjski śmigłowiec szturmowy Ka-52 Aligator. Na nagraniu z drona rozpoznania widać leżący na ziemi, płonący i mocno dymiący śmigłowiec.
Według kanałów NPW Dawlenije i “Oko Gora”, zapalił się on po wymuszonym na skutek trafienia dronem twardym lądowaniu. Dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych, Robert “Madziar” Browdi potwierdził strącenie.
Według niego, rosyjska załoga próbowała uciec ze zniszczonej maszyny, ale “na pomoc” przyleciały kolejne ukraińskie drony z 1 batalionu i “zakończyły obecność wroga na naszej ziemi”. Średnia wartość śmigłowca Ka-52 to około 16 mln dolarów, a jeśli jest to wersja – 52M – więcej.
To już kolejny przypadek strącenia rosyjskiego śmigłowca przez dron. Ale częściej giną one ostatnio na własnych lotniskach na skutek ukraińskich nalotów. M. in. 20 lutego Rosjanie stracili w ten sposób na lotnisku “Pugaczowka” w obwodzie orłowskim dwie maszyny: Ka-52 i Mi-8.
Zobacz dlaczego rosyjskie śmigłowce nie są w stanie uciec przed dronami: Alarm! Startujcie! Ale… kto? O tej słabości armii nikt nie mówi
Zobacz także: Aż 5 zakładów lotniczych pod uderzeniem! Szybko tego nie naprawią
KAS

1 komentarz
qumaty
22 marca 2026 o 20:38nie żebym marudził, ale naszego Apache też tak można zbić. I niewiele więcej niż ten Ka-52 mógłby zrobić by się obronić. Jeżeli szybko nie wymyśli ktoś patentu na w pełni autonomiczny, kinetyczny system obrony przed dronami dla śmigłowców, to epoka dużych śmigłowców za miliony dobiegnie po prostu końca. Proporcje ceny drona, do ceny śmigłowca są zbyt porażające. Z czołgami i dużymi KTO jest zresztą podobnie. Dokładnie ten sam problem. I nie wystarczą niekinetyczne zagłuszarki. Ten śmigłowiec strącił dron na światłowodzie, gdzie taki sprzęt na nic.