– Na stół operacyjny kładłem się dwukrotnie, ponieważ w Niemczech do końca mnie nie wyleczono. Rosyjski profesor, który przeprowadzał drugą operację, również nie zdołał całkowicie usunąć guza, ponieważ w tamtym miejscu przebiegają najważniejsze naczynia. Zdecydował, że nie będzie ryzykował. Dlatego do dziś w każdym miesiącu odbywam terapię – powiedział Wałujew, a internet rosyjski zinterpretował to w ten sposób, że powiedział, iż jest śmiertelnie chory.


To właśnie 10 lat temu okazało się, że musi poddać się operacjom usunięcia niezłośliwego guza. Z tego powodu zakończył karierę i nie doszło do jego starcia z ówczesnym mistrzem świata WBC Witalijem Kliczką (obecnie merem Kijowa).

Oprac. MaH, przegladsportowy.pl