Sąd w Kijowie uznał za winnego zbrodni wojennej (zabicia cywila pod Kijowem) i skazał na dożywocie rosyjskiego żołnierza Wadima Szyszimarina. Szybkie przeprowadzenie procesu było możliwe dzięki obowiązywaniu przyspieszonych procedur stanu wojennego oraz dzięki temu, że Rosjanin sam przyznał się do zbrodni.
Proces rosyjskiego zbrodniarza w Kijowie. Wczoraj przyznał się do winy, dziś prosi o przebaczenie
Ofiara to 62-letni Oleksandr Szełypow. Sędzia Serhij Agafonow w uzasadnieniu stwierdził, ze Szyszymarin wykonał “zbrodniczy rozkaz”, który dał mu żołnierz wyższej rangi (ale nie będący jego dowódcą), by strzelił mężczyźnie w głowę z broni automatycznej.
W swoim ostatnim słowie na rozprawie w zeszłym tygodniu Szyszymarin pochodzący z Irkucka na Syberii twierdził, ze nie chciał zabic Szełypowa, i ze szczerze żałuje tego, co się stało. Obrońca Szyszymarina Wiktor Owsiannikow bronił klienta w ten sposób, że stwierdził, że bał się on o swoje życie w przypadku odmowy zabicia Szełypowa.
W trakcie procesu Szyszymarin zeznawał, że wraz z kilkoma innymi żołnierzami zgubili swój oddział i próbowali połączyć się z nim kradnąc samochód. Po drodze zobaczyli cywila z telefonem. Jeden z żołnierzy w samochodzie, jak mówił, kazał Szyszymarinowi go zabić twierdząc, że ich wyda.
Ukraińska prokurator generalna Iryna Wenediktowa powiedziała już w kwietniu, że zidentyfikowanych zostało 10 żołnierzy z osławionej 64. Zmechanizowanej Brygady Piechoty Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej odpowiedzialnej za zbrodnie na cywilach pod Kijowem.
Ukraińscy śledczy wciąż zbierają dowody, i najpewniej zidentyfikowanych zostanie wiecej podejrzanych niż znane 10 nazwisk. Ukraińskie wladze podały też, że prowadzą w sumie kilkadziesiąt śledztw w sprawie rosyjskich zbrodni wojennych na Ukrainie i będą kolejne procesy.
Według wstępnych ustaleń Rosjanie na Ukrainie dopuscili sie zarówno zbrodni wojennych, jak i zbrodni przeciwko ludzkości oraz ludobójstwa. W śledztwach biorą też udział śledczy z innych krajów oraz organizacji miedzynarodowych.
Oprac. MaH, rferl.org, twitter.com


Dodaj swój komentarz