
Władimir Putin. Fot: ZUMAPRESS.com, Michaił Klimentiew
Mimo surowej zimy i trwających walk, coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że wojna na Ukrainie może wchodzić w punkt zwrotny. Jak zauważa ukraiński politolog Iwan Jakowina, rosyjskie postępy wyraźnie hamują, gospodarka Kremla znajduje się pod rosnącą presją, a ukraińskie wojsko przechodzi reorganizację, która już przynosi pierwsze efekty.
Straszna zima pod ostrzałem – niewiarygodnie długa i mroźna. Mimo to czuję, że ta zima będzie punktem zwrotnym w tej wojnie – czytamy w facebookowym wpisie.
— Ukraińskie Ministerstwo Obrony (wreszcie!) zostało obsadzone przez zespół młodych, kompetentnych ludzi, którzy doskonale wiedzą, co należy zrobić i jak osiągnąć zwycięstwo. Jednym z pierwszych działań było wyłączenie łączności satelitarnej dla rosyjskich sił zbrojnych. To był kolosalny sukces. Kolejne kroki, już zaplanowane, grożą Rosji nie mniejszymi stratami.
Rosyjskie postępy na froncie spowolniły do granic możliwości, Starlink został wyłączony. Bez tego systemu łączności, mogą się one całkowicie zatrzymać. Rosyjskie dowództwo i kontrola wojsk są obecnie w stanie prawdziwego chaosu.
A i wojska od tego wcale nie stają się mocniejsze: Siły Zbrojne Ukrainy osiągnęły już poziom 30 000 zabitych rosyjskich bojowników miesięcznie, co po raz pierwszy w historii wojny uniemożliwia Putinowi zwiększenie liczebności armii. Co więcej, liczba chętnych do walki stale spada. W grudniu 2025 roku Moskwa zwerbowała o połowę mniej najemników niż w grudniu 2024 roku. Oznacza to, że nawet przy dużych nakładach finansowych coraz trudniej jest zwabić do wojska osoby z marginesu.
Sytuacja finansowa Rosji stała się dramatycznie napięta. Decyzja Indii o znacznym ograniczeniu, a nawet całkowitym zaprzestaniu zakupu rosyjskiej ropy, zadała Kremlowi druzgocący cios gospodarczy. Zaledwie półtora roku temu Rosja zarabiała bilion rubli miesięcznie na eksporcie ropy. Teraz ledwo osiąga 300 miliardów. Po uwzględnieniu inflacji, to mniej niż 250 miliardów. To czterokrotny spadek dochodów, podczas gdy wydatki nie spadły, a wręcz wzrosły.
Nawiasem mówiąc, inflacja w Rosji również gwałtownie wzrosła w styczniu. Zawsze byłem (i nadal jestem) przekonany, że będzie ona grabarzem reżimu Putina.
A co najważniejsze, patrząc na to wszystko, staje się jasne, że armia rosyjska nie będzie w stanie zdobyć Donbasu siłą. Po prostu nie ma na to środków.
Krótko mówiąc, mimo że dookoła jest ciemno i zimno, mam wrażenie, że sytuacja ogólnie przybrała pozytywny obrót. Oczywiście, wciąż wiele złego nas czeka; ta paskudna, ohydna konstrukcja w Moskwie nie zawali się tak łatwo, ale mimo to: patrzę na to, co się dzieje, i mam wrażenie, że „równik” już minęliśmy.
Ivan Yakovina/ Facebok.com










2 komentarzy
Adrian
7 lutego 2026 o 14:20Jestem uważnym i wiernym czytelnikiem i na podstawie lektury portalu byłem pewien że rosyjska gospodarka leży i kwiczy a postępy armii nie istnieją….a tu nagle czytam że postępy hamują a gospodarka jest pyd jakąś presją 🙄 nowy minister faktycznie może wnieść świeży powiew i nie jest obciążeniem w stosunkach z Amerykanami
rosja zdychaj
7 lutego 2026 o 19:23moze mafia sowiecka sama wrescie zaciuka tego psychopate
ze zdjecia, za popsucie wszelkich złodziejskich biznesów