Wystawa «Byłem Polakiem – obywatelem Ukrainy» przedstawia 39 nazwisk – 39 historii poległych bohaterów polskiego pochodzenia, urodzonych i mieszkających w Ukrainie, którzy stanęli w jej obronie podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej. Wśród nich są ochotnicy, zmobilizowani, zawodowi żołnierze, uczestnicy misji pokojowych, z których wielu stanęło w obronie Ojczyzny na długo przed 2022 r.
Prace nad wystawą trwają od 2022 r. «Przygotowaliśmy wówczas 10 biogramów naszych Bohaterów. W marcu 2023 r. osobiście zaprezentowałem tę wystawę w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej. Wojna niestety trwa, więc rozszerzyliśmy tę wystawę i obawiam się, że będziemy ją kontynuować» – mówi dziennikarz Dmytro Antoniuk, który zbierał informacje o poległych żołnierzach polskiego pochodzenia i opisywał ich losy na potrzeby wystawy.
Dzisiaj wystawa opowiada o 39 poległych bohaterach. Są to ochotnicy, zmobilizowani, zawodowi żołnierze, a nawet uczestnicy misji pokojowych. Wśród nich są potomkowie szlacheckich rodów polskich, Polaków zesłanych do Kazachstanu, rozstrzelanych podczas Operacji Polskiej NKWD w latach 1937–1938 czy uczestniczących w Powstaniu Listopadowym w latach 1830–1831.
Niektórzy z nich brali udział w Rewolucji Godności, wielu walczyło na wojnie już od 2014 r., ktoś zginął w 2014 lub 2015 r. podczas najcięższych walk na wschodzie Ukrainy, m.in. podczas obrony lotniska w Doniecku. Plansze wystawy opowiadają nam również o tych, którzy bronili Mariupola, Bachmutu czy Awdijiwki, wyzwalali Chersoń i Kupiańsk.
Maksymowi Rydzanyczowi z miejscowości Kociubyńskie pod Kijowem, którego korzenie sięgają Brzeżan na Tarnopolszczyźnie, oraz Igorowi Branowickiemu z Kijowa pośmiertnie przyznano tytuł Bohatera Ukrainy. Na cześć Jana Tymoszczuka ze wsi Susły w obwodzie żytomierskim oraz wspomnianego już Igora Branowickiego nazwano ulice, a na cześć Wiaczesława Kaurkina – szkołę we wsi Teterówka pod Żytomierzem.
Na łamach «Monitora Wołyńskiego» pisaliśmy o Walerym Kremeniewskim ze Zbaraża i Janie Łosiu ze Zdołbunowa. Ich biogramy również znalazły się na wystawie «Byłem Polakiem – obywatelem Ukrainy».


«W trakcie gromadzenia informacji dowiedziałem się o sześciu osobach polskiego pochodzenia ze wsi Susły niedaleko Zwiahla w obwodzie żytomierskim, które zginęły na tej wojnie. W sumie ze wsi zginęło około dziesięciu osób. Czterech z tych sześciu pochodziło z jednej rodziny: byli to kuzyni, wujek, bratanek. To bardzo wymowna tragedia naszych narodów – ukraińskiego i polskiego» – podkreśla Dmytro Antoniuk.
Susły odwiedził jeszcze w 2020 r., kiedy wraz z polskim dziennikarzem Pawłem Bobołowiczem przyjechał tu na grób żołnierzy Wojska Polskiego poległych w 1920 r. podczas walk z bolszewikami. Wtedy też poznał ks. Jana Safińskiego, proboszcza miejscowej parafii katolickiej, dzięki któremu uzyskał kontakty do rodzin poległych żołnierzy z tej wsi.

Do pracy nad wystawą Dmytro Antoniuk został zaproszony przez Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku, które z inicjatywy Fundacji Wolność i Demokracja rozpoczęło realizację tego projektu już w 2022 r. Co roku wystawa była uzupełniana. W tym czasie wsparcie finansowe dla niej zapewniało Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, Senat RP oraz Konsulat Generalny RP we Lwowie.
Jak mówi Alina Czirkowa, dyrektor Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku, celem tego projektu jest uczczenie pamięci poległych, opowiedzenie historii osób polskiego pochodzenia, które podczas tej wojny oddały życie za Ukrainę.
«Chcemy, aby ich nazwiska i losy zostały uwiecznione, dostrzeżone i godnie uczczone, ponieważ za każdym nazwiskiem stoi konkretna osoba i rodzina oraz nasza wspólna wolność» – mówi Alina Czirkowa.
Ponadto wszyscy zaangażowani w realizację projektu chcieli pokazać wsparcie udzielane przez Polskę i polską wspólnotę Ukrainy, członkowie której od pierwszych dni pełnoskalowej inwazji aktywnie udzielają się jako wolontariusze, dostarczają pomoc humanitarną, wspierają wojsko i ludność cywilną, a także zaciągają się do szeregów ukraińskiego wojska. «Ten projekt dotyczy postawy obywatelskiej i solidarności: człowiek może mieć dwie Ojczyzny i dwa serca, które równie mocno pragną wolności Ukrainy» – podkreśla dyrektor Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku.
«Kolejnym celem tej wystawy dla mnie osobiście jest pokazanie, że ta wojna nie jest tylko wojną Ukrainy, jest to również wojna Polski, ponieważ giną również jej córki i synowie. Chociaż są obywatelami Ukrainy, to są Polakami i Polkami» – dzieli się swoimi przemyśleniami Dmytro Antoniuk.
Dodaje, że każda część pracy nad tą wystawą, z oczywistych względów, jest trudna przede wszystkim psychologicznie. Ponadto nie było łatwo wyszukiwać wśród nazwisk poległych właśnie obywateli Ukrainy o polskich korzeniach.
Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy pomagali mi w znalezieniu kontaktów do rodzin poległych żołnierzy polskiego pochodzenia. Byli to moi znajomi, a także polskie konsulaty we Lwowie, Kijowie i Winnicy, które informowały ludzi o przygotowywanej wystawie. Dzwoniłem do polskich stowarzyszeń, do księży, jak to było w przypadku księdza Jana Safińskiego z Susłów», – wspomina Dmytro Antoniuk.
Podczas gromadzenia informacji o poległych spotkał się również z odmową niektórych krewnych, którzy nie życzyli sobie, aby ta wystawa opowiadała o ich synach, braciach lub mężach. Dlatego nie wszystkie nazwiska, o których się dowiedział, znalazły się na wystawie.
«Władze pewnego samorządu na zachodzie Ukrainy poddały mnie nawet dość skrupulatnej kontroli. Poproszono mnie na przykład, abym wysłał im dane swojego paszportu. Obawiali się, że jestem oszustem. Niestety, rzeczywiście są tacy, którzy próbują oszukać rodziny poległych, więc podchodziłem do takich przypadków ze zrozumieniem» – opowiada Dmytro.

Uzupełniona w 2025 r. wystawa «Byłem Polakiem – obywatelem Ukrainy» jest dostępna do obejrzenia on-line.
«Przez te lata była prezentowana w wielu miejscach, więc niektóre plansze należy odnowić. Chcemy je wydrukować na nowo, aby zaprezentować m.in. w naszym Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku. Ponadto chce ją wyeksponować Muzeum w Jaremczu» – mówi dyrektorka Centrum Alina Czirkowa.
Wcześniej wystawa była prezentowana we Lwowie, Kijowie, Odessie, Użhorodzie, a także w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Rzeszowie. Dodajmy, że w Iwano-Frankiwsku można ją było obejrzeć w siedzibie Rady Obwodowej, a w Krakowie – na ogrodzeniu Konsulatu Generalnego Ukrainy.
Ponadto ekspozycja jest stale prezentowana na ogrodzeniu Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie, a jej część, ze względu na brak miejsca na wszystkie plansze, na ogrodzeniu Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Kijowie.
Natalia Denysiuk
Tekst ukazał się na lamach portalu monitorwolynski.com 02 lutego 2026











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!