
Podpisanie traktatu pokojowego w Rydze, 18 marca 1921 r. Z lewej Leonid Obolenski i Adolf Joffe, z prawej Jan Dąbski. Fot. Domena publiczna
Wojna polsko-bolszewicka w latach 1919-1920 była starciem sowieckiej koncepcji odbudowy imperium rosyjskiego i rozniecenia ognia leninowskiej „rewolucji” w Europie z planem odbudowy Rzeczpospolitej, która na wschodzie opierałaby się o różnie pojęte granice przedrozbiorowe, czyli federacyjną koncepcję Piłsudskiego lub endecki minimalizm inkorporacyjny. W wyniku pokoju w Rydze w marcu 1921 zwyciężyła Polska na modłę endecką.
Od samego początku wojny strony wysuwały propozycje negocjacji, przy czym wraz z przedłużaniem się konfliktu i zmianami w sytuacji międzynarodowej miały one różny charakter i intencje. Krótko mówiąc, do usiąścia przy stole negocjacyjnym zmuszała bieżąca sytuacja na frontach i presja ze strony kształtujących porządek powersalski państw ententy.
Na przełomie 1919/1920 roku bolszewicy przyparci do muru przez białych – Piotrogrodowi zagrażała operująca z Estonii armia gen. Nikołaja Judenicza, na południu i w Donbasie z powodzeniem operowały Siły Południa Rosji gen. Antona Denikina – rozwinęli ofensywę dyplomatyczną, chcąc zademonstrować swoje pokojowe intencje. Zaproponowali negocjacje pokojowe, do których miało dojść w marcu, ale nie doszło, bo odrzucili zaproponowane przez Polaków miejsca rokowań w Borysowie (75 km na północny-wschód od Mińska). Prawda, Piłsudski, wobec nieprzejednanego stanowiska Denikina o „jednej i niepodzielnej Rosji”, o której zachodnich granicach miała zadecydować w nieokreślonej przyszłości Konstytuanta, zawarł z nimi nieformalne porozumienie o nieingerowaniu w rosyjską wojnę domową. Wiedział jednak, że po rozprawie z białymi bolszewicy ruszą przeciwko Polsce.
Wiosną 1920 roku obie strony przygotowywały się do nieuniknionego starcia. Szybsza okazała się Rzeczpospolita: Piłsudski dogadał się z ukraińskim przywódcą Semenem Petlurą i po krótkiej ofensywie zajął Kijów. Sytuacja szybko jednak uległa zmianie. Na zajętych terytoriach Ukraińcy nie stworzyli realnej siły zbrojnej, a wiosenno-letnia kontrofensywa sowietów – równocześnie na Ukrainie i Białorusi – zmusiła Wojsko Polskie do odwrotu. Nie była to rejterada, jednak brak poważnych przeszkód terenowych nie pozwolił Polakom na umocnienie się na jakiejkolwiek rubieży. W konsekwencji po czterech miesiącach Armia Czerwona – w ramach frontów zachodniego Michaiła Tuchaczewskiego i południowo-zachodniego Aleksandra Jegorowa – dotarła nad Wisłę i pod Lwów. Sowieci byli tak pewni zdobycia Warszawy, że od przełomu lipca i sierpnia zwodzili Polaków w sprawie pertraktacji pokojowych.
Początkowo do negocjacji miało dojść w Baranowiczach, jednak strona sowiecka zakwestionowała pełnomocnictwa polskiej delegacji. Dalej rozmowy miały być kontynuowane w Mińsku Białoruskim, ale sowieci grali na czas, tak że rozpoczęły się one dopiero 17 sierpnia, kiedy trwało uderzenie wojsk Tuchaczewskiego na Warszawę. Polską delegacją kierował wiceminister spraw zagranicznych, ludowiec Jan Dąbski, a w jej skład weszli delegaci świeżo powołanego rządu Wincentego Witosa – Władysław Wróblewski i Kazimierz Olszowski – wysłannik wojska gen. Antoni Listowski oraz przedstawiciele stronnictw sejmowych: socjalista Norbert Balicki, endek Stanisław Grabski, ludowcy Władysław Kiernik i Antoni Mieczkowski, centrysta Ludwik Waszkiewicz i chadek Michał Wichliński.
I wbrew podziałowi kompetencyjnemu, grono delegatów zdominował Grabski, jeden z liderów Narodowej Demokracji, były szef sejmowej komisji spraw zagranicznych i zdeklarowany zwolennik koncepcji inkorporacyjnej. Kredo wschodniego programu endecji zaprezentował w 1919 roku w przedłożonym Sejmowi sprawozdaniu komisji, w którym stwierdził, że rząd powinien działać nad złączeniem w jedną całość państwową tych wszystkich ziem, na których ludność polska już to liczebną siłą, już to wiekową pracą cywilizacyjną wycisnęła charakter polski. Był bezkompromisowym przeciwnikiem koncepcji federacyjnej Piłsudskiego, czego dał wyraz w kwietniu 1920 roku, kiedy w geście protestu wobec zawarcia przez Naczelnika Państwa układu sojuszniczego Ukraińską Republiką Ludową Petlury zrezygnował z kierowania sejmową komisją spraw zagranicznych.
Łączność telegraficzna szwankowała, toteż sowieci rozpoczęli pierwsze posiedzenie z grubej rury, nie wiedząc o tym, że pod Warszawą pękł walec Tuchaczewskiego. Przewodniczący delegacji sowieckiej Karl Daniszewski przedstawił Polakom upokarzające warunki pokoju, które całkowicie wasalizowały Polskę, m.in. uznanie Rosyjskiej i Ukraińskiej Republik Rad, granica wzdłuż tzw. linii Curzona z odchyleniami na korzyść Polski w rejonie Białegostoku i Chełma, ograniczenie liczebności Wojska Polskiego do 10 tys. oficerów i 50 tys. żołnierzy, likwidacja przemysłu wojennego, swobodny tranzyt ludzi i towarów przez polskie terytorium oraz przekazanie sowietom linii kolejowej Wołkowysk-Białystok-Grajewo. Polska delegacja odrzuciła te postulaty, a pod wpływem pomyślnych wieści z frontu i sowieckich prowokacji wymusiła przeniesienie rokowań do Rygi, stolicy neutralnej Łotwy.
Sukces operacji niemeńskiej w sierpniu 1920 roku doprowadził do tego, że teraz to Rzeczpospolita występowała z pozycji siły. Skład polskiej delegacji zmienił się nieznacznie, ale pierwsze skrzypce i tak odgrywał Grabski, który optował za takim określeniem roszczeń terytorialnych, aby w Rzeczpospolitej znalazło się jak najmniej ludności białoruskiej i ukraińskiej. W jego planie przebieg granicy miał też ułatwić ewentualne porozumienie z przyszłymi władzami Rosji po upadku reżimu bolszewickiego, w którego trwałość nie wierzył. Delegację sowiecką tworzyli, jako jej przewodniczący, wytrawny dyplomata Adolf Joffe, Dymitr Manuilski – reprezentant sowieckiej Ukrainy, i Leonid Oboleński.
Obrady konferencji ryskiej rozpoczęły się 21 września 1920 roku w historycznym Pałacu Czarnogłowów. Podczas wystąpienia inauguracyjnego Jan Dąbski uznał zgodnie z wytycznymi Rady Obrony Państwa i rządu mandat delegacji Ukrainy sowieckiej, co oznaczało porzucenie programu federacyjnego. Krótko mówiąc, sowieci bez chwili targu, dzięki polskiej prawicy, osiągnęli sukces. Podczas następnej sesji Joffe przedstawił deklarację pokojową władz sowieckich, w której godziły się one na duże ustępstwa terytorialne, z wyjątkiem plebiscytu w Galicji Wschodniej oraz uznania ex post sowieckich republik Białorusi i Ukrainy. Ten postulat przekreślał wszelkie polskie akty skierowane do ludności białoruskiej i ukraińskiej. Sowieci przedłożyli również swego rodzaju ofertę nie do odrzucenia: zawarcie rozejmu do 5 października. I Joffemu udało się Dąbskiego i Grabskiego owinąć sobie wokół palca. W czasie poufnych spotkań skłonił tego pierwszego do zawarcia rozejmu, zaś Grabski, endekoidalnie niechętny mniejszościom narodowym, zrezygnował z oferowanych przez sowietów korzyści terytorialnych, m.in. z przyłączenia do Polski Mińska. W ten sposób zostawił na pastwę losu liczne społeczności polskie w centralnej Białorusi i Ukrainie oraz zafundował Rzeczpospolitej kłopoty z sowiecką działalnością wywrotowo-propagandową na kresach wschodnich. Moskwa zaś w telegramie dziękczynnym pochwaliła Joffego za uratowanie socjalistycznej ojczyzny i za wielkie zwycięstwo osiągnięte w nieprawdopodobnie ciężkich warunkach.
Preliminaria pokojowe podpisano 12 października 1920 roku. Rozejm wszedł w życie 18 października, co spowodowało, że Wojsko Polskie musiało wycofać się na wynegocjonowaną linię graniczną (Dniestr-Zbrucz-Równe-Sarny-Łuniniec-Dzisna-Dźwina) i opuścić Mińsk, Słuck, Zasław, Stary Konstantynów, Płoskirów i Kamieniec Podolski. Nadto, wobec sowieckich protestów Rzeczpospolita musiała rozformować i internować żołnierzy wojsk sojuszniczych: białoruskich gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza, rosyjsko-kozackie atamana Jakowlewa i ukraińskie gen. Omeljanowycza-Pawlenki. W tej sytuacji Piłsudskiemu pozostało tylko świecić oczami. „Ja was przepraszam, panowie. Ja was bardzo przepraszam. Tak nie miało być” – zwrócił się w Szczypiornie do internowanych ukraińskich oficerów.
Rozejm pozwolił sowietom na przerzucenie na Krym większości wojsk, które rozbiły pozostałości białej armii gen. Piotra Wrangla.
Po wznowieniu obrad w połowie listopada 1920 roku sowieci nie byli już tak ustępliwi. Prawda, w lutym 1921 roku zawarli na układ o repatriacji, ale twardo negocjowali w sprawach gospodarczych. Przykładem wysokość zbiorczego odszkodowania. Zgodzili się na wypłatę tylko 30 mln rubli w złocie – prawie trzykrotnie mniej niż domagali się Polacy.
Traktat pokojowy zawarty w Rydze 18 marca 1921 roku wprawdzie potwierdzał niepodległość i suwerenność Rzeczypospolitej oraz normował stosunki dyplomatyczne i wymianę gospodarczą z Rosją Sowiecką, jednak nie usunął wzajemnych sprzeczności. Dla sowietów był to tylko wybieg taktyczny. 17 września 1939 roku dowiódł tego Stalin, jeden z osławionych aktorów wojny polsko-bolszewickiej.
TB










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!