
Fot: MSZ Mołdowy – Facebook
Będzie miał na drogę, albo wyśle Putinowi.
MSZ Mołdawii wezwało rosyjskiego ambasadora Olega Ozierowa i wręczyło mu notę protestacyjną, a w załączeniu – butelkę wody. Nie byle jakiej bo z Dniestru zatrutego produktami naftowymi w wyniku rosyjskiego ostrzału.
“Zdecydowanie potępiamy ten atak, który spowodował wyciek ropy do Dniestru. Środowisko zostało zanieczyszczone, a bezpieczeństwo dostaw wody i zdrowie ludności Mołdowy zostało zagrożone. Woda z Dniestru jest dostarczana do 80% gospodarstw domowych w naszym kraju, w tym aż do 98% w Kiszyniowie” – napisano w proteście.
Przypomnijmy, że 15 marca rząd Mołdowy ogłosił 15-dniowy alarm ekologiczny w dorzeczu Dniestru i zwrócił się o pilną pomoc Unii Europejskiej, Rumunii i Ukrainy po tym jak z powodu rosyjskiego uderzenia w ukraińską energetykę 7 marca do rzeki zaczęły wyciekać duże ilości produktów ropopochodnych. Władze oceniły sytuację jako “krytyczną”.
W wyniku skażenia w szeregu przygranicznych mołdawskich regionów wyłączono wodociągi, a władze wezwały mieszkańców do zrobienia zapasów wody butelkowej. Prezydent Maja Sandu ostrzegła, że sytuacja zagraża bezpieczeństwu ludności.
Ministerstwo Obrony w Moskwie potwierdziło wcześniej, że tego dnia przeprowadziło atak na ukraińską infrastrukturę energetyczną w graniczącym z Mołdową regionie, ale oczywiście nie wspomina ani słowem o masowym skażeniu środowiska.
Kiedy rosyjski ambasador w Kiszyniowie jest wzywany do tamtejszego MSZ zawsze może liczyć na jakąś niespodziankę. Zobacz, co dostał poprzednim razem: Coś zgubiłeś, ruski cwaniaczku. Zabieraj!
Zobacz także: Phantomy ruszają na front! Szturmowców ze stali nie można zabić
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!