
Fot: Irina Iriser/Unsplash.com
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Białorusi opublikowało „szczegółowy komentarz w związku z szeregiem oświadczeń Unii Europejskiej”. Chodzi o reakcje UE i poszczególnych krajów wspólnoty na „wybory” parlamentarne i lokalne na Białorusi. W Brukseli uznano je za nielegalne.
MSZ przypomniało także o najnowszych sankcjach. W zeszłym tygodniu, w 2. rocznicę inwazji rosyjskiej na Ukrainę, dokonanej przy wsparciu oficjalnego Mińska, wprowadzono kolejne ograniczenia. W związku z tym Ministerstwo Spraw Zagranicznych zagroziło nowymi procesami karnymi „wobec tych, którzy je zainicjowali, w tym także tych, którzy byli już skazani za podobne przestępstwa, ale ukrywając się za granicą, nadal uchylają się od odbywania kary”.
Autorzy oświadczenia oskarżyli UE o „cyniczną dwulicowość”. Według białoruskiego MSZ, Bruksela mówi o „wsparciu dla narodu białoruskiego”, nakładając jednocześnie niezliczone restrykcje gospodarcze na kraj. Jednocześnie kraje europejskie odmawiają „bezpośrednich kontaktów międzypaństwowych z władzami niepodległej i suwerennej Białorusi”. A Mińsk, przypomina białoruski resort dyplomacji, „wielokrotnie deklarował gotowość do równoprawnego i pełnego wzajemnego szacunku dialogu z wszelkimi siłami na Zachodzie, które są gotowe do takiej rozmowy, zarówno publicznie na szczeblu głowy państwa, jak i kanałami dyplomatycznymi”.
W osobnym oświadczeniu Ministerstwo Spraw Zagranicznych przypomniało o więźniach politycznych. Urzędnicy MSZ twierdzą, że „wszyscy więźniowie otrzymują niezbędną pomoc medyczną i inną zgodnie z procedurą i w zakresie określonym przez prawo”. Tymczasem w lutym w areszcie zmarł piąty więzień polityczny, dziennikarz Igor Lednik. Według niektórych doniesień, to już siódma osoba uwięziona z przyczyn politycznych, straciła życie za kratami.
Mińsk przypomina Brukseli również o migrantach, odrzucaniu przez Litwę energii elektrycznej z elektrowni atomowej w Ostrowcu i „rażącym wspieraniu przez Brukselę wyłącznie prozachodnich, rusofobicznych i nacjonalistycznych sił”. Podsumowując, autorzy oświadczenia wyrazili nadzieję, że w 2024 r. „w Brukseli pojawią się bardziej odpowiedzialni i rozsądni politycy” (po wyborach do parlamentu UE), a następnie oficjalny Mińsk będzie miał szansę „powrócić do rozwoju pragmatycznych stosunków z sąsiadami”.
Wysoki Przedstawiciel UE do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Josep Borrell stwierdził w oświadczeniu – przypomnijmy, że deputowanym nowej Izby i samorządom „brakuje legitymacji demokratycznej”. Powodem jest specyfika kampanii wyborczej na Białorusi, która odbyła się w kontekście stale narastającej i bezprecedensowej fali represji, łamania praw człowieka, ograniczeń udziału w życiu politycznym i dostępu do niezależnych mediów. Wszystko to poważnie podważyło legitymację procesu wyborczego.
ba na podst. euroradio.fm


Dodaj swój komentarz