To tykająca bomba zegarowa – tak eksperci oceniają bezpieczeństwo powstającej w Ostrowcu na Grodzieńszczyźnie elektrowni atomowej. Tymczasem Aleksander Łukaszenka nie widzi powodu by rozwiewać obawy krajów sąsiadujących z Białorusią – Polski i Litwy, które obawiają się powtórki z Czarnobyla. Zamiast poważnej dyskusji, z właściwą sobie arogancją białoruski prezydent radzi nam, byśmy lepiej pomyśleli o zakupie energii z siłowni.
Przypomnijmy, że elektrownia budowana jest za środki rosyjskie, a generalnym wykonawcą jest państwowy rosyjski koncern Rasatom. Niezależni eksperci z Białorusi alarmują, że na miejsce budowy wybrano najbardziej niebezpieczne spośród rekomendowanych pod tego rodzaju inwestycję. Od początku zaniepokojenie wyraża Litwa, która uważa, że elektrownia to “rosyjski projekt polityczny”. I trudno się dziwić, bo to pod jej bezpośrednią granicą (i 50 km od Wilna) budowany jest obiekt, który nie spełnia międzynarodowych standardów bezpieczeństwa, ponadto już na tym etapie dochodzi tam do kilku dość poważnych awarii (łącznie z uszkodzeniem korpusu reaktora) które wykonawca próbuje ukrywać przed opinią publiczną. Przeprowadzenie tzw. stress – testów, czyli badań na wypadek wystąpienia warunków ekstremalnych wykonawca zlecił sam sobie (!), oczywiście wypadły doskonale.
W środę, podczas posiedzenia II Zjazdu białoruskich uczonych, obecny na nim Aleksander Łukaszenka oświadczył (sprawiał wrażenie, że wie o czym mówi), że troska państw sąsiadujących z Białorusią o bezpieczeństwo elektrowni jest nieuzasadniona, ponieważ obiekt powstaje na Białorusi, i tylko ona ma prawo się martwić.
«Jakieś rozmowy trwają, będą wciąż pojawiać się jakieś nieoczekiwane kwestie, a ja powiem wprost naszym sąsiadom, szczególnie tym, którzy tak gorliwie martwią się o budowę naszej elektrowni. Bezpieczeństwo jest naszą troską. To my jesteśmy przede wszystkim zainteresowani bezpieczeństwem stacji, powiedział Łukaszenka. – Zamiast torpedować kwestie budowy elektrowni jądrowej – my i tak przecież ją zbudujemy, niezależnie od tego, jak bardzo byście tego nie chcieli – to nie nasze know how, na świecie są setki takich bloków, zbudujemy własną elektrownię. Zamiast mówić o wstrzymaniu budowy lub zamknięciu elektrowni jądrowej, proponuję: pomyślmy wspólnie jak eksploatować i pozyskiwać tanią energię – zasugerował Łukaszenka.
W tym roku w specjalnej ustawie posłowie litewscy uznali elektrownię za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. Wcześniej parlament tego kraju przegłosował zapisy blokujące ewentualne zakupy energii elektrycznej z Białorusi. Również Polska solidaryzując się z Litwą zadeklarowała, że nie zamierza kupować energii z białoruskiej siłowni. Prezydent Litwy Dalia Grybauskajte podnosi kwestię bezpieczeństwa na forach międzynarodowych. Podczas ostatniego szczytu Partnerstwa Wschodniego szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział, że “UE w pełni solidaryzuje się” z Litwą w związku z jej obawami wobec białoruskiej elektrowni. Zapewnił, że UE zamierza uważnie przyglądać się sprawie.

