Łukaszenka otwarcie ignoruje obawy Polski i Litwy z powodu budowy elektrowni jądrowej na Grodzieńszczyźnie

13 grudnia 2017

To tykająca bomba zegarowa – tak eksperci oceniają powstającej w Ostrowcu na Grodzieńszczyźnie elektrowni atomowej. Tymczasem Aleksander nie widzi powodu by rozwiewać obawy krajów sąsiadujących z Białorusią – Polski i Litwy, które obawiają się powtórki z Czarnobyla. Zamiast poważnej dyskusji,  z właściwą sobie arogancją prezydent radzi nam, byśmy lepiej pomyśleli o zakupie energii z siłowni.

Przypomnijmy, że budowana jest za środki rosyjskie, a generalnym wykonawcą jest państwowy Rasatom. Niezależni eksperci z Białorusi alarmują, że na miejsce budowy wybrano najbardziej niebezpieczne spośród rekomendowanych pod tego rodzaju inwestycję. Od początku zaniepokojenie wyraża , która uważa, że  to „rosyjski projekt polityczny”. I trudno się dziwić, bo to pod jej bezpośrednią granicą (i 50 km od Wilna) budowany jest obiekt, który nie spełnia międzynarodowych standardów bezpieczeństwa, ponadto już na tym etapie dochodzi tam do kilku dość poważnych awarii (łącznie z uszkodzeniem korpusu reaktora) które wykonawca próbuje ukrywać przed opinią publiczną. Przeprowadzenie tzw. stress – testów, czyli badań na wystąpienia warunków ekstremalnych wykonawca zlecił sam sobie (!), oczywiście wypadły doskonale.


W środę, podczas  posiedzenia II Zjazdu białoruskich uczonych, obecny na nim Aleksander Łukaszenka oświadczył (sprawiał wrażenie, że wie o czym mówi), że troska państw sąsiadujących z Białorusią o bezpieczeństwo elektrowni jest nieuzasadniona, ponieważ obiekt powstaje na Białorusi, i tylko ona ma prawo się  martwić.

«Jakieś rozmowy trwają, będą wciąż pojawiać się jakieś nieoczekiwane kwestie, a ja powiem wprost naszym sąsiadom, szczególnie tym, którzy tak gorliwie martwią się o budowę naszej elektrowni. Bezpieczeństwo jest naszą troską. To my jesteśmy przede wszystkim zainteresowani bezpieczeństwem stacji, powiedział Łukaszenka. – Zamiast torpedować kwestie budowy elektrowni jądrowej – my i tak przecież ją zbudujemy, niezależnie od tego, jak bardzo byście tego nie chcieli – to nie nasze know how, na świecie są setki takich bloków, zbudujemy własną elektrownię. Zamiast mówić o wstrzymaniu budowy lub zamknięciu elektrowni jądrowej, proponuję: pomyślmy wspólnie jak eksploatować i pozyskiwać tanią energię – zasugerował Łukaszenka.


W tym roku w specjalnej ustawie posłowie litewscy uznali elektrownię za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. Wcześniej parlament tego kraju przegłosował zapisy blokujące ewentualne zakupy energii elektrycznej  z Białorusi. Również Polska solidaryzując się z Litwą zadeklarowała, że nie zamierza kupować energii z białoruskiej siłowni. Prezydent Litwy Dalia Grybauskajte podnosi kwestię bezpieczeństwa na forach międzynarodowych. Podczas ostatniego szczytu Partnerstwa Wschodniego szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział, że „UE w pełni solidaryzuje się” z Litwą w związku z jej obawami wobec białoruskiej elektrowni. Zapewnił, że UE zamierza uważnie przyglądać się sprawie.

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

3 odpowiedzi Łukaszenka otwarcie ignoruje obawy Polski i Litwy z powodu budowy elektrowni jądrowej na Grodzieńszczyźnie

  1. tomek Odpowiedz

    13 grudnia 2017 w 20:26

    A „polscy” politycy jak zwykle przespał tak ważną kwestie być może pod granicą wybudowano nam drugi Czarnobyl … ech

    • Darek Odpowiedz

      17 grudnia 2017 w 20:46

      Jeżeli już to Fukushimę, Czarnobyl to zupełnie inna technologia. Ale nie jest tak źle jak sie wydaje bo statystycznie najczęsciej wieje z zachodu na wschód więc to większe ryzyko dla Rosji. Za to ekonomicznie Białoruś została załatwiona na cacy. Lada dzień w Polsce ma zapaść decyzja o budowie elektrowni jądrowej. I pierwsze przecieki nt. cen prądu mówią o kwotach 2x wyższych niż obecnie. Nawet gdyby prąd z białoruskiej elektrowni był tańszy to i tak będzie zbyt drogi dla Białorusinów, zapewne także dla nas. A Polsce ani Litwie go nie sprzedadzą także z innego powodu. Może będą mieli nadmiar przez godzinę ok. 16-tej i następnie dopiero po 22-giej,a to nas nie urządza. Wystarczy popatrzeć na dane o imporcie/eksporcie energii – zapotrzebowanie jest głównie w dni powszednie między 7-mą i 13-tą oraz 17-tą i 22-gą. Poza tymi godzinami nasza generacja jest tak duża, że klientom posiadajacym taryfy G12 prąd sprzedają za pół ceny (II-ga taryfa).

  2. Wron Odpowiedz

    14 grudnia 2017 w 11:53

    Weź z takim pertraktuj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *