
Aleksander Łukaszenka na konferencji prasowej 16 lutego 2023. Fot: belta.by
Dyktator Łukaszenka zadeklarował gotowość do przyłączenia się do wojny z Ukrainą razem z Rosją, informuje propagandowa agencja BelTA.
16 lutego białoruski dyktator Aleksander Łukaszenka spotkał się z zagranicznymi dziennikarzami: „Jestem gotów walczyć razem z Rosjanami z terytorium Białorusi na razie w jednym przypadku: jeśli przynajmniej jeden żołnierz przyjedzie stamtąd na terytorium Białorusi” – oświadczył Łukaszenka.
Uzurpator zadeklarował, że jeśli Ukraina dokona agresji wobec Białorusi, „odpowiedź będzie brutalna i wojna będzie przybierze zupełnie inny charakter”. Pogróżki dotyczą nie tylko Ukrainy, ale także „innych sąsiednich państw”.
Oskarżył Ukrainę o wywołanie wojny: „Operacja ta nie jest inwazją, bo władze Ukrainy same ją wywołały, negując porozumienia mińskie i uznając Rosję za stronę konfliktu w Donbasie”.
Jak powiedział, dosłownie na kilka minut przed początkiem rosyjskiej operacji, Ukraina szykowała uderzenia rakietowe na terytorium Białorusi.
Jego zdaniem Rosja chroniła tylko swoje interesy i tamtejszych mieszkańców, a USA i Europa nie chcą pokoju na Ukrainie, ale zamierzają wciągnąć Białoruś do wojny i rozszerzyć linię frontu. Łukaszenka jest przekonana, że Rosja nie może przegrać w tej wojnie, bo ma broń jądrową.
O prezydencie Ukrainy powiedział, że Wołodzia Zełenski niszczy kraj swoimi działaniami mającymi na celu eskalację i kontynuację konfliktu.
Łukaszenka skomentował też zamknięcie przez Polskę przejść granicznych z Białorusią: „To prowokacja gospodarcza. Najpierw odpowiedzmy na nią miękko, a jak nie zrozumieją – mocniej, asymetrycznie, ale nie chcemy tego, gdyż chcemy przyjaźnić się z Polską i Litwą, jak zawsze”.
Uspokajał Białorusinów, że „nie zamierza ogłaszać mobilizacji”;
„Nie zamierzamy ogłaszać mobilizacji, Białorusini mogą żyć absolutnie spokojnie. Wdrożymy mobilizację, jeśli będzie zagrożenie wojną, na razie go nie ma, choć musimy się do wojny szykować. Wzywanie poborowych, by uciekali z Białorusi to kompania informacyjna mająca wywołać niepokój”.
Odpowiadając na pytanie o broń jądrową, Łukaszenka zaznaczył, że ta dzieli się na taktyczną i strategiczną. „Absolutnie nie potrzebujemy broni strategicznej. Nie zamierzamy zabijać Amerykanów i wystrzeliwać strategicznych pocisków nuklearnych z terytorium Białorusi” – powiedział Aleksander Łukaszenka.
Przypomniał, że kiedy został prezydentem, broń nuklearna została wycofana z Białorusi, na co nalegali Amerykanie. „Mieliśmy najnowocześniejszy „Topol-M”. Stała tu najnowocześniejsza broń. Oddaliśmy to w zamian za gwarancje ze strony Amerykanów, Europejczyków i Rosjan, że nigdy nie naruszą naszej suwerenności i niepodległości oraz nie nałożą na nas sankcji gospodarczych. Tam jest napisane. Oni (Zachód – red.) plują na to, depczą, nakładają na nas sankcje. Udusić, jeśli to możliwe, z naruszeniem tego traktatu. Gdybyśmy mieli broń nuklearną, nie mówiliby do nas w ten sposób. To oznacza, że wszyscy rozumieją tylko siłę” – powiedział.
Dziennikarz BBC Steven Rosenberg , który przeprowadzał z nim wywiad jesienią 2021 r., również zadawał Łukaszence pytania. Po pierwszym wywiadzie dziennikarz zauważył, że rozmawiał z Łukaszenką o „dwóch różnych Białorusiach”, bo dyktator nieustannie starał się odwrócić uwagę od represji zachodzących w jego kraju.
Łukaszenka nie zaprzeczał represjom, ale twierdził, że „broni swojego kraju”. Wielokrotnie mówił o tym, że Białoruś jest rzekomo „otoczona przez wrogów”. Telewizja państwowa pokazała tylko zredagowaną wersję nagrania, ukazując Łukaszenkę w korzystniejszym świetle – powiedział Rosenberg.
Władze Białorusi stwierdziły, że o spotkanie z głową państwa rzekomo prosili sami zagraniczni dziennikarze, a Aleksander Łukaszenka się zgodził.
Według BelTA w konferencji prasowej wzięli udział dziennikarze z Austrii, Azerbejdżanu, Wielkiej Brytanii, Kataru, Rosji, Arabii Saudyjskiej, USA, Francji, Japonii oraz międzypaństwowej spółki telewizyjno-radiowej „Mir” z siedzibą w Moskwie.
oprac. ba za belta.by
