
Narada u Łukaszenki. Zdjęcie: president.gov.by
Wyposażenie Sił Zbrojnych i rozwój białoruskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego były głównymi tematami zamkniętego spotkania zwołanego przez Aleksandra Łukaszenkę 10 lutego z wierchuszką resortów siłowych i szefami zakładów zbrojeniowych.
„Nikt nie powinien wątpić, że w dzisiejszych warunkach może istnieć państwo samowystarczalne. Niestety, mówiąc dziś o samowystarczalności, mamy na myśli przede wszystkim sferę militarną, bezpieczeństwo militarne” – powiedział Aleksander Łukaszenka, otwierając spotkanie.
„Czy nam się to podoba, czy nie, od dawna ostrzegałem przed tym naród białoruski i doskonale o tym wiecie. Będziemy musieli wzmocnić nasze zdolności obronne”.
Polityk postawił przed kompleksem wojskowo-przemysłowym zadanie zaopatrzenia armii we własną „amunicję bieżąca” do końca 2026 roku.
„Kiedyś stanęliśmy przed problemem krajowej produkcji amunicji. Rozwiązaliśmy go. Granatniki znajdą swoje miejsce w każdej bitwie, zwłaszcza w naszym kraju, biorąc pod uwagę nasze warunki naturalne. Dlatego musimy mieć własną amunicję do systemów artyleryjskich. I musimy zrozumieć, że całą amunicję da się dobrze przechowywać. Możemy ją produkować i przechowywać w wystarczających ilościach. Jak zorganizowana jest produkcja zgodnie z moimi instrukcjami? I chcę wszystkich ostrzec – nie daj Boże, żebyście nie dotrzymali tego terminu” – cytuje jego słowa biuro prasowe Łukaszenki.
Łukaszenka mówił też o zagrożeniu, tym razem ze strony Polski, ale „biorąc pod uwagę specjalną operację wojskową Federacji Rosyjskiej”.
„Rozwój komponentu wojskowego na naszych granicach, zwłaszcza z Polski, nie tylko nas niepokoi. Rozumiemy, że to nie dzieje się ot tak. Ludzie nie wydają pieniędzy na czołgi i amunicję bez powodu. Dlatego kiedyś podjąłem decyzję, biorąc pod uwagę specjalną operację wojskową Federacji Rosyjskiej, o wzmocnieniu naszych zdolności obronnych na jeszcze większą skalę” – powiedział.










2 komentarzy
TakToWidzę
11 lutego 2026 o 08:25Wszystko u tego dziada stoi na głowie. Polska się zbroi ponieważ ruski bardak postawił nowe jednostki na granicach z Polską. To ruski syf ćwiczy atak jądrowy na Warszawę z atakiem na przesmyk suwalski a dziadostwo białoruskie chciało wysyłać tysiące inżynierów prze wschodnią granice … do pomocy. Wspomaga sprzętem a nawet deficytowymi ziemniakami napaść na Ukrainę. Przemawia o tym alkoholik miedwiediew, łagrow, pieskow a kwiczy za nim cała hodowlana trzoda. Nawet najniższy dziad z rosji straszy i straszy …. dał nawet kałmukowi 1 szt. oriesznika. Wszystko to przejawy dobrosąsiedzkiej współpracy według zasad syfu miru sowiecko łukaszenkowego? 🤣🤣
TakToWidzę
12 lutego 2026 o 21:50Nie daj boże żeby ziemniaków i kapusty było niet dla rosji bo dziadosław znamienity zacznie samodzielnie okaleczać niewinnych. 🤣🤣🤣