
Collage / screen z nagrania testów / AI
Jeśli nieoficjalnie podawane parametry się potwierdzą, szansa przechwycenia tych rakiet przez Rosję będzie znikoma.
Ukraińska kompania Fire Point, autor słynnych pocisków manewrujących FP-5 Flamingo, z którymi rosyjska obrona powietrzna nie jest w stanie sobie ostatnio poradzić, kończy już prace i testuje ich udoskonalone wersje, a w zasadzie całkiem nowe, bo balistyczne.
Chodzi o pociski FP-7 i FP-9, które w praktyce mają zdecydowanie przewyższać amerykańskie ATACMS-y zarówno prędkością, jak i siłą rażenia. A przede wszystkim jednym kluczowym aspektem – mają być ponad 2 razy tańsze w produkcji (FP-7 – 2,5-krotnie).
Dziś skromny zasób ATACMS-ów otrzymany przez Ukrainę w ramach pomocy wojskowej sprawia, że każdy z nich jest na wagę złota i ukraińskie dowództwo dziesięć razy się zastanowi, zanim któregoś użyje. Własna względnie tania produkcja masowa rozwiąże ten problem.
Testy FP-7 już zakończono, a FP-9 są do nich szykowane – poinformował w ukraińskiej telewizji wojskowej Armia TV główny konstruktor Fire Point, Denis Sztilerman. Podkreślił, że właśnie maksymalnie niski koszt produkcji był jego priorytetem.
Według niego, zasięg wersji FP-9 to 800 km, a więc Moskwa bez problemu znajdzie się w polu rażenia. Inni eksperci twierdzą nawet nieoficjalnie, że 855 km, ale główny konstruktor zapewne wie lepiej.
Zasięg wersji FP-7 określił tylko ogólnikowo – “kilkaset kilometrów”, eksperci mówią o 200 km. Potwierdził natomiast, że głowica bojowa FP-9 “będzie większa, niż w ATACMS-ach”. Eksperci mówią, że będzie ważyć 800-850 kg (w FP-7 – 150 kg). Dla porównania – w głównej wersji ATACMS-a jest to tylko 227 kg, a w starszych kasetowych – 560 kg.
Mimo znacznie krótszego zasięgu, FP-7 będą miały większą precyzję trafienia – do 14 metrów, wersja FP-9 – do 20 metrów. Za to te drugie będą osiągać znacznie większą prędkość maksymalną – 2.200 m/sek., czyli 7.920 km/h (6,4 Macha) wobec 1,5 tys. m/sek. w przypadku FP-7. Średnia prędkość FP-9 to 1.200 m/sek., dla porównania – rosyjski Iskander to 800 m/sek.
To wszystko są dane półoficjalne. Ale jeśli są zbliżone do prawdy, to mamy jeszcze jedną kolosalną różnicę: maksymalna prędkość ATACMS-ów to 3700 km/h, jest więc ponad dwa razy mniejsza niż FP-9. Może to oznaczać, że ukraińskie pociski będą “w zasadzie nie do przechwycenia” przez rosyjską obronę powietrzną.
O ile FP-7 to rakiety taktyczne krótkiego zasięgu, FP-9 mają znaczenie strategiczne – mają razić cele na głębokich tyłach Rosji. Według Fire Point, z technicznego punktu widzenia uderzenie w Moskwę będzie możliwe już latem tego roku.
Rakiety mają być odpalane z mobilnych wyrzutni zamaskowanych pod zwykłe ciężarówki. Rozwinięcie kompleksu i przygotowanie go do wystrzelenia ma trwać tylko 15 minut. W praktyce Rosjanie będą więc mieć skrajnie mało czasu, by skutecznie porazić prewencyjnie taką wyrzutnię, nawet jeśli ją zidentyfikują i namierzą.
Warto odnotować, że wygląd FP-7 i FP-9 jest już zdecydowanie nie “flamingowy”, tylko “atacamsowy” – bez charakterystycznego silnika na górze.
Zobacz także: Brutalnie odbili dezertera! Aż 7 aut ścigało wojskowych na Wołyniu (WIDEO)
KAS










2 komentarzy
Adrian
10 marca 2026 o 16:23Po owocach poznamy…. Z ataku na Iran jest jedną korzyść, po czterech latach ukraińskich sankcji na odległość dowiedzieliśmy się wreszcie jak wygląda zniszczona rafineria lub magazyn paliwowy.
.
10 marca 2026 o 17:00Pół roku temu już te flamingi miały rozwalać ruskie szyby naftowe za Uralem i skończyło się na tym, że parę razy uderzyli i wsio.