Wielu zarzuca tragicznie zmarłemu prezydentowi, że w swej sympatii dla Ukrainy szedł za daleko. Że udzielał jej bezwarunkowego poparcia, co miało skutkować rozwojem banderyzmu w tym kraju. Czy mają rację?
Być może warto, ażeby w tej kwestii raz jeszcze przemówił Lech Kaczyński… Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że wybór źródeł od czasów nowożytnych w górę jest zawsze nadużyciem, ale gdyby argument ten zabsolutyzować – wszyscy mówiący o historii musielibyśmy zamilknąć na wieki.
Prozachodni kurs Ukrainy i polski prometeizm
Krótko po zaprzysiężeniu, 25 lutego 2006 prezydent Kaczyński udzielił wywiadu ukraińskiemu tygodnikowi Dzerkało Tyżdnia. Wyraźnie podkreślił w nim, że orientacja na Zachód przyniesie Ukrainie więcej korzyści, w tym tożsamościowych, niż wybór drogi rosyjskiej.
Kwestia ukraińska jest jednym z podstawowych priorytetów naszej polityki międzynarodowej. Jeszcze w XIX wieku w Polsce narodziło się hasło: “Za wolność waszą i naszą!” My sami przez sto pięćdziesiąt lat walczyliśmy o niezależność i suwerenność, dlatego też sądzimy, że naszym moralnym obowiązkiem jest pomaganie w tym innym narodom. Przede wszystkim narodowi ukraińskiemu, który jest naszym bratnim sąsiadem. My już dawno określiliśmy się słowami: “Bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski”. Dlatego też jesteśmy bardzo mocno zainteresowani pełną ukraińską suwerennością, gospodarczym dobrobytem i wysoką stopą życiową obywateli Waszego państwa. Nie znam żadnego polityka w Polsce, który nie wspierałby takiego podejścia do kwestii ukraińskiej. To stanowisko nie podlega zmianom koniunktury politycznej.
Jakże odległy jest od nas rok 2007! Nie widywało się wówczas ludzi w koszulkach z napisem “Ukrainiec nie jest moim bratem” albo “Znajdzie się kij na banderowski ryj”.
Krzywdy
Zacząć trzeba nam oczywiście od rzezi wołyńskiej, w której zginęło przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy ludzi – w zdecydowanej większości Polaków, osoby o tożsamości mieszanej, a także Ukraińcy niosący pomoc swym sąsiadom. Wsłuchajmy się w treść listu, który Lech Kaczyński napisał w 2008 r.:
Przed 65 laty zniszczona została wieloetniczna społeczność Wołynia, tworzona przez sześć wieków wspólnej obecności. Śmierć poniosło kilkadziesiąt tysięcy Polaków – mężczyzn i kobiet, dzieci i starców. Na zawsze zniknął z powierzchni ziemi wszelki ślad po tysiącu polskich wsi; spalono i zburzono kościoły i cmentarze, zniszczono polskie instytucje życia społecznego i kulturalnego. Ci, którzy zdołali się uratować, zostali ograbieni z dorobku życia swojego i wielu pokoleń przodków.
Tragedia Wołynia była przełomowym momentem zagłady polskich Kresów – unicestwienia w wyniku II wojny światowej tej części naszej narodowej historii i tradycji. Po dziś dzień stanowi ona jednak bezcenny element polskiej tożsamości i duchowego dziedzictwa, w polskich sercach trwa bowiem nadal pamięć. Dzięki tym, którzy ocaleli, i ich potomkom, dzięki wysiłkom organizacji Kresowian pomimo upływu czasu oraz przemilczania tego rozdziału naszych dziejów Polacy wciąż pamiętają o rozmiarach tragedii, której 65 lat temu doświadczył polski Wołyń. Tragedii, którą trudno zrozumieć, z którą nie można się pogodzić, o której nie można zapomnieć.
Wołyń jest jednym z węzłowych punktów II wojny światowej – to oczywiste. Jednakże zbyt łatwo dajemy się uwieść przekonaniu, że w ówczesnych relacjach między naszymi narodami winny jest wyłącznie ten drugi. I choć liczba ofiar po “stronie” polskiej i ukraińskiej jest nieporównywalna, to jednak trzeba pamiętać, że znaleźli się ludzie, którzy w imię Orła Białego mordowali cywilną ludność ukraińską.
Lech Kaczyński niebędący zawodowym historykiem potrafił te sprawach rozważać z subtelnością akademickiego znawcy dziejów. W Pawłokomie, gdzie wiosną 1945 r oddział poakowski dokonał pacyfikacji ludności ukraińskiej w odwecie za uprowadzenie i zamordowanie 7 Polaków, mówił:
Spotykamy się w dzisiaj w Pawłokomie, aby wspólnie oddać hołd ukraińskim i polskim ofiarom sprzed lat. Stajemy w bólu i smutku, we wspólnej modlitwie i zadumie, aby pochylić głowy nad mogiłami ofiar tej tragedii[…]
W 1945 Pawłokoma stała się miejscem tragicznych wydarzeń. Z wioski uprowadzono grupę Polaków, zabito i pochowano w nieznanym do dziś miejscu. Kilka tygodni później polskie formacje zbrojne wymordowały większość ukraińskich mieszkańców Pawłokomy[…]
Dzisiejsza uroczystość z udziałem prezydentów Polski i Ukrainy, nasza zaduma nad grobami ofiar dawnej nienawiści, złączenie we wspólnej modlitwie wypowiedzianej przez naszych duchownych, są świadectwem, że uznajemy te same wartości, że łączy nas przekonanie, że w żadnych okolicznościach dla żadnej zbrodni nie ma usprawiedliwiania. Pomni złych i dobrych doświadczeń musimy dzisiaj udźwignąć ciężar polsko-ukraińskiej historii.
Polsko-ukraińska historia… Jak niedawno powiedział Krzysztof Szczerski: ta historia przypomina warkocz pięknej kobiety. Patrząc nań, nie rozplątujmy go.
CDN
Kresy24.pl
