Rosyjskie uniwersytety stały się miejscem rekrutacji młodych ludzi do sił zbrojnych. Władze uniwersytetów otrzymały od Kremla ścisłe limity dotyczące liczby żołnierzy kontraktowych wśród studentów studiów stacjonarnych. Poinformował o tym portal „Military.com”.
Po wyczerpaniu puli więźniów kolonii karnych Kreml zmienił strategię i teraz rekrutuje młodych ludzi. Według dziennikarzy rektorzy i dziekani stali się częścią machiny wojskowej. Są osobiście odpowiedzialni za realizację planów Ministerstwa Obrony Rosji, a program rekrutacji działa w ponad 50 regionach Federacji Rosyjskiej.
Główną atrakcją są pieniądze. Studentom oferowane są wysokie sumy pieniędzy za podpisanie umowy z rosyjskim resortem obrony. Stawki dochodzą do kilka milionów rubli. Dla młodych ludzi z biednej prowincji daje to szansę na godne życie.
Jaki jest haczyk w obietnicach rosyjskiego Ministerstwa Obrony?
Studentom obiecuje się modny zawód operatora dronów – to zmniejsza ryzyko. Jednak niewielu czyta długi dokument kontraktowy, w którym określono, że studenci muszą przejść okres próbny, po którym zapadnie decyzja o tym, czy zostaną mianowani operatorami dronów. Oczywiście, jeśli student nie zda, nie zostanie zwolniony z wojska, lecz wysłany na inne stanowisko: najczęściej na pierwszą linię frontu.
Ci, którzy nie dają się nabrać na pieniądze i sztuczki, są „łamani”. Uniwersytety uciekają się do szantażu i grożą wydaleniem. Na nowosybirskich uczelniach administracja otwarcie upokarza tych, którzy się nie zgadzają, nazywając ich tchórzami.
Studentów ze słabymi ocenami w nauce wzywa się na „rozmowy prewencyjne”. Dostają propozycję nie do odrzucenia: albo zgłoszą się do wojska „na ochotnika”, albo zostaną usunięci z uczelni i powołani do wojska. Taka procedura jest już stosowana np. na Rosyjskim Uniwersytecie Ekonomicznym im. Plechanowa w Moskwie i Dalekowschodnim Uniwersytecie Federalnym.
Przypomnijmy, Rosja zmaga się z niedoborem personelu wojskowego. Rosyjskie Ministerstwo Obrony proponuje projekt ustawy, który zniósłby niektóre ograniczenia dotyczące wykorzystania rosyjskich rezerwistów na froncie. Potwierdza to Kirył Budanow, dyrektor Kancelarii prezydenta Ukrainy. Przypisuje on te zamiary ciężkim stratom poniesionym przez rosyjskich okupantów na Ukrainie. Straty i postępy armii rosyjskiej na Ukrainie korelują negatywnie z tymi z II wojny światowej. Ołeksandr Kowałenko, analityk wojskowy i polityczny z grupy „Informacyjny Sprzeciw”, twierdzi, że w tym samym okresie straty rosyjskie były wielokrotnie większe, a ich skuteczność dziesięciokrotnie niższa.
Opr. TB, military.com











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!