Homel: Tłumy na procesie Francuza

15 listopada 2017

„Ja tylko chciałem być uczciwy”. 24-letni Francuz Jolan Viaud, który od 21 września przebywa w białoruskim więzieniu stanął dziś przed sądem w Homlu. Młody człowiek będzie sądzony za amunicji (jednego naboju). Grozi mu od trzech do siedmiu lat .

Rozpoczynający się dziś cieszy się ogromnym zainteresowaniem mediów na Białorusi. Mężczyzna został oskarżony z dwóch artykułów KK związanych z nielegalnymi działaniami dotyczącymi broni palnej, amunicji i materiałów wybuchowych oraz przemyt przez granicę – informuje tut.


Na sali rozpraw pojawił brat Jolana. Jest szeroka reprezentacja obrońców praw człowieka i dziennikarzy, przyjechała ekipa francuskiej telewizji. Ale jak się okazało zabronił nagrywania procesu, nie wolno też robić  zdjęć.

Z powodu braku wolnych miejsc na sali rozpraw połowa obecnych została poproszona o wyjście.


Zwróćmy uwagę, że zatrzymany podczas przekraczania ukraińsko – białoruskiej granicy mężczyzna sam zwrócił się do białoruskich celników z pytaniem, czy wwiezienie naboju jest legalne.

Przypomnijmy sprawę Jolana.

Jolan Viaud mieszka na stałe w Londynie. Jakieś trzy miesiące temu, po odwiedzeniu rodziny w południowo-zachodniej Francji wyruszył w podróż po Europie. Najpierw była , Włochy, , Węgry, , , Polska …

„Myślę, że w ciągu tych dwóch miesięcy podróżowania po Europie przeżyłem znacznie więcej niż przez rok w Londynie” – napisał Jolan w mailu do swojego przyjaciela, którego fragmenty cytuje gazeta La Depèche.

Zatrzymał się też na chwilę w Warszawie. Przyjaciel, który udzielił mu noclegu podarował mu na pamiątkę nabój. Francuska prasa nie wyjaśnia jednak, czy przyjaciel – darczyńca to Francuz, czy może na minę wsadził go jakiś .

21 września Jolan Viaud przekraczał granicę ukraińsko – białoruską. Chcąc mieć pewność, czy na pewno nie robi nic wbrew prawu, pokazał przedmiot celnikom, zadał naiwne pytanie, czy może go zabrać w dalszą drogę…

Po tym krótkim pytaniu,  białoruscy natychmiast zakuli młodzieńca w kajdanki i przewieźli w miejsce odosobnienia. I tak oto francuski obywatel znalazł się w areszcie na Białorusi. Tam, jak napisze później w liście, „napotkał nieludzkie warunki, jeszcze bardzie nieznośne przez białoruski ”. Jakie? Jolan, jak się okazuje nie otrzymał koca i ciepłych ubrań („okno mojej celi nie domyka się, więc zawsze jest zimno”), zmusili mnie do zgolenia brody (!) i nie pozwolili mi nawiązać kontaktu z rodziną.

, który został wytypowany do obrony Jolana nie mówi ani po francusku, ani po angielsku. Dopiero niedawno udało mu się skontaktować z przyjacielem w Londynie, który poinformował o jego zatrzymaniu rodzinę we Francji.

„Gdybym wiedział, że (nabój) jest nielegalny, w ogóle bym go nie wziął, albo lepiej bym go ukrył” – napisał Jolan.

 

Kresy24.pl/AB

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

2 odpowiedzi Homel: Tłumy na procesie Francuza

  1. Polak z Białorusi Odpowiedz

    16 listopada 2017 w 04:09

    Na całe ostatnie życie zapamięta ten francuz „europejski kraj” Białoruś…Brak słów… Tylko Hańba!

  2. bkb2 Odpowiedz

    16 listopada 2017 w 12:05

    A do czego była mu ta broda niczym przedstawiciel zbrodniarzy na Zachodzie. Czy to jest francuz z pochodzenia czy emigrant z poprzednich lat. Nie jest to jednoznaczna sytuacja…Fakt jest że Białoruś to dziki kraj ale jeżeli ten koleś ma coś wspólnego z „Arabską Wiosną” to sprawa jest kontrowersyjna…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *