
Striełkow i Klimow podczas streamu, 14 lipca 2022 / brighteon.com
Były „minister obrony” i współtwórca separatystycznych „republik” na Donbasie, tzw. DRL i ŁRL, Igor Striełkow, jest – delikatnie mówiąc, zdenerwowany taktyką armii rosyjskiej na Ukrainie. W swoim kolejnym nagraniu miażdży mierne rosyjskie dowództwo, lamentuje nad brakiem sprzętu wojskowego, krytykuje taktykę wojsk rosyjskich i wieszczy smutne zakończenie rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
To, co mówi, w najnowszym nagraniu na kanale YouTube, do której zaprosił kpt. rezerwy Maksima Klimowa, nie przypomina porywających doniesień rosyjskiego Ministerstwa Obrony. To ostra krytyka działań raszystów na Ukrainie, które obaj nazywają „wojskowo-polityczną katastrofą”.
Rozmówcy wskazują, że w sierpniu Ukraina otrzyma HIMARS-y o zasięgu 300-500 km, co de facto kompletnie zniweluje przewagę rakietową rosjan.
„Już teraz zniszczyła 15 naszych składów amunicji z personelem. Brakuje nam sprzętu i dronów, nasze lotnictwo boi się latać nad linią frontu”.
Striełkow podkreśla, że wiele rosyjskich jednostek i pododdziałów, w tym gotowych do walki, nie ma w ogóle żadnego wyposażenia. Jako przykład podaje wycofujący się z pod Lisiczańska oddział piechoty, który został zmuszona do maszerowania 35 kilometrów pieszo.
„Oczywiście wróg się oderwał – po prostu wsiadł do samochodów i odjechał. A z kolumnami [sprzętu ukraińskiego] nie mamy co walczyć: nasze lotnictwo taktyczne boi się przelecieć nad linią frontu, a dronów nie mamy. Ani zwiadowczych ani uderzeniowych. W rosyjskim pułku strzelców zmotoryzowanych, który znajduje się na linii frontu, na cały pułk przypada jeden dron, a i tak został kupiony przez ochotników. A wróg ma takie drony w każdym oddziale. Gdyby w naszym Ministerstwie Obrony najwyższa osoba choć częściowo wypełniła swoje obowiązki (o ile w ogóle je rozumie), to nie stworzylibyśmy śmiesznej armii do biegania po piaskach [rosyjski kontyngent w Syrii], ale stworzylibyśmy armię na wojnę. Okazało się, że do wojny w ogóle nie jesteśmy przygotowani”.
Klimow: „My naprawdę stoimy na skraju przepaści. Konsekwencje, które grożą nam, jeśli nie zostaną podjęte żadne środki, to nie tylko klęska militarna, ale katastrofa wojskowo-polityczna, smuta. Przy czym smuta według scenariusza somalijskiego.
O ataku terrorystycznym wojsk rosyjskich w Winnicy
„Po co strzelać rakietami w cywilów w centrum Winnicy, zamiast atakować punkty dowodzenia i mosty, szczególnie gdy zostało nam mało pocisków, wystrzeliliśmy ich już 3 tys. Mając pełną możliwość „położyć” [żołnierzy wroga] w pobliżu linii kontaktu. A atak na Winnicę, to przede wszystkim cios w nas samych. Pierwsza kwestia, to reakcja ludności, a drugie to, że ten pocisk nie uderzył tam, gdzie mógłby być potrzebny.] Striełkow: Zamiast tego [pocisk] zabił wielu cywilów.
Rozmówcy wyrazili przekonanie, że mobilizacja w Rosji jest nieuchronna, ale zostanie ogłoszona dopiero „gdy będzie już naprawdę bardzo źle”.
„Niech nikt nie liczy, że jej uniknie”. Obecnie w wielu jednostkach liczba tych, którzy odmawiają wyjazdu na wojnę jest wyższa niż tych, którzy są na froncie.
ba za euroradio.fm




Dodaj swój komentarz