
Screeny z nagrania
Jego “kariera wojskowa” skończyła się zanim jeszcze zdążyła się zacząć.
Pododdział ukraińskiej 46 Brygady wziął do niewoli osobliwego rosyjskiego szturmowca. 46-letni recydywista z Czelabińska, Andriej Sakman, który całe dorosłe życie przesiedział w więzieniu, zgłosił się jako ochotnik na wojnę, a następnie poddał się już w pierwszej walce, gdy zrozumiał, że rzucają go bez przygotowania do “mięsnego szturmu” na pewną śmierć.
W opublikowanym nagraniu z przesłuchania mężczyzna opowiada, że spędził w więzieniu 26 lat – 9 wyroków za kradzieże i włamania. Ma HIV-a, gruźlicę i zapalenie wątroby. Zostało mu jeszcze 6 lat odsiadki, więc pomyślał, że aby nie umrzeć w kolonii karnej skorzysta z amnestii, jeśli dobrowolnie podpisze kontrakt z wojskiem.
Werbownik obiecał mu, że ze względu na jego choroby nie będzie walczył, tylko “pracował przy odgruzowaniu na tyłach” i dostawał za to 3 mln rubli miesięcznie. “Wielu takich jak się zgłosiło. Pod Czelabińskiem opróżnili już w ten sposób i zamknęli cztery kolonie karne. Została jedna, w której siedzi jeszcze ze 300 osób” – mówi Andriej.
Na szkoleniu wojskowym w Rostowie zrozumiał, że go oszukali i że trafi front. Kiedy zaprotestował dowódca powiedział mu krótko: “Jeśli nie chcesz, to idź tam do pokoju obok. Tu masz jedną kulę. Masz czas do rana, żeby się zastrzelić”. Oczywiście żadnych “dużych pieniędzy” nie zobaczył, zapłacili mu tylko 300 tysięcy rubli.
Szkolenie trwało zaledwie 13 dni. Niczego się prawie nie nauczył, tym bardziej że wcześniej nie służył w wojsku. “Ale zrozumiałem, że mam iść i zabijać ludzi, którzy nic mi złego nie zrobili i którzy bronią własnych domów i rodzin” – mówi Andriej.
Potem zawieziono go wraz z innymi na pierwszą linię i kazano atakować wzdłuż zasieków z drutu kolczastego. Mówi, że cudem uniknął trafienia przez drona, dostał tylko odłamkiem w szyję. Dwóch jego kolegów zginęło od razu.
Zgubił buty i uciekał boso. Porzucił broń. W końcu schował się w jakimś okopie, a nad głową krążyły kolejne drony. Kiedy usłyszał zbliżających się Ukraińców, wyszedł z podniesionymi rękami.
“Widziałem mnóstwo trupów naszych żołnierzy. Nasi w ogóle nie ewakuują rannych. Oni umierają na polu. Żeby wykonać taki szturm, jak nam kazali to trzeba być jakimś Terminatorem. Ja nie jestem” – mówi mężczyzna.
Nie chce wrócić do Rosji w ramach wymiany i wie, że jeśli będzie musiał, to nic dobrego go tam nie czeka. Nie tylko nie dostanie żadnej amnestii, ale może kulę w głowę “za zdradę” lub w najlepszym przypadku – znowu rzucą go na rzeź. “Już nie pomogę w moim życiu rodzicom-emerytom. Jestem tylko mięsem przeznaczonym na ubój” – mówi.
“Jego historia to kolejny przykład, że podpisywanie przez rosyjskich więźniów kontraktów wojskowych bardzo rzadko otwiera im drogę do wolności. O wiele częściej jest to droga do śmierci, albo – jak w tym przypadku – do niewoli, a potem i tak do śmierci, czyli kolejny zaklęty krąg zmarnowanego życia” – napisali ukraińscy desantowcy w komentarzu do nagrania.
Zobacz także: No i mają wunderwaffe! To jest nie do strącenia. A jak walnie…
KAS










2 komentarzy
przebudzenie
13 lutego 2026 o 20:39Onuca to onuca.
musimy jeść swoich by przeżyć
13 lutego 2026 o 20:45Podaj cenę za niewystygłe mięso ruskiego sołdata.