
Ołeksij Arestowicz, doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy/ Fot: printscreen
Ołeksij Arestowycz, były doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, udzielił wywiadu tygodnikowi „Do Rzeczy”.
W rozmowie z Maciejem Pieczyńskim przyznał, że Zełenski uwierzył, że skoro jest oklaskiwany w parlamentach krajów Zachodu, to znaczy, że w pewnym sensie rządzi światem.
Arestowycz wskazuje, że „ta roszczeniowa dyplomacja, polegająca na szantażu moralnym i wymuszaniu pomocy od Zachodu, „bo walczymy też za was”, dziś już przestaje działać”.
Były doradca kancelarii odniósł się do zarzutów o kolaborowanie Ukrainy z Niemacami przeciwko Polsce, które, jak mówi, często słyszy z ust polskich dziennikarzy i polityków.
Zapewnił, że te obawy są nieuzasadnione, ponieważ Kijow nie prowadzi żadnej systemowej polityki zagranicznej.
Sugestie ukraińskich publicystów, którzy suflują że „Ukraina powinna trzymać z Niemcami”, nazywa „krótkowzrocznym stanowiskiem”.
„Tuż po wybuchu wojny Ukraina była w takiej sytuacji, że spełniłaby każde żądanie Warszawy w zamian za pomoc. Krótkookresowo mogliście załatwić wszystkie kwestie sporne, ale dobre relacje polsko-ukraińskie zostałyby pogrzebane. Wy jednak zachowaliście się szlachetnie. Długofalowo to przyniesie wam korzyści. Zełenski okazał się niewdzięczny, ale ukraińskie społeczeństwo docenia postawę Polski i Polaków. W przyszłości, gdy do władzy w Kijowie dojdzie nowe pokolenie polityków, do których ja również się zaliczam, ta oddolna sympatia Ukraińców przyniesie wam wymierne korzyści”– mówi Arestowycz.
Czytaj artykuł dorzeczy.pl


