
Fot. Pixabay.com
W nocy z 13 na 14 stycznia pocisk rosyjskiej obrony przeciwlotniczej miał trafić w budynek mieszkalny, powodując pożar. Mieszkańcy miasta zgłaszali głośne eksplozje i dokumentowali pracę systemów obronnych nad miastem.
Burmistrz Rostowa nad Donem Aleksander Skriabin, potwierdził informacje o pożarze mieszkania, choć urzędnik twierdził, że ogień był rezultatem upadku szczątków ukraińskiego drona. Gubernator obwodu rostowskiego, Jurij Ślusar, przekazał tragiczną wiadomość o śmierci mężczyzny w płonącym mieszkaniu. Rosyjskie władze ostrzegały mieszkańców przed ukraińskim atakiem dronów i wielokrotnie ogłaszały alarmy rakietowe w regionie.
Według gubernatora, w wyniku ataku doszło również do pożaru w fabryce przemysłowej. Materiały w sieci sugerują, że celem mógł być zakład produkujący farby Empils. Nie jest jednak jasne, czy za zniszczenia odpowiada ukraiński atak, czy rosyjska obrona przeciwlotnicza.
Okoliczności zdarzenia pozostają niejasne. Siły rosyjskie nie raz przypadkowo trafiały w cele na własnym terytorium, próbując odpierać ukraińskie ataki z powietrza. Kijów z kolei oskarżał wcześniej Moskwę o inscenizowanie prowokacji mających na celu szerzenie dezinformacji i uzasadnienie wojny. Ukraińskie wojsko nie skomentowało jak dotąd doniesień o nocnym ataku.
swi/kyivindependent.com










1 komentarz
Kpinasputina
14 stycznia 2026 o 08:39“Upadek szczątków drona”. Kacapy muszą tak twierdzić, bo gdyby prawdę powiedzieli, wszczął by się proces karny o dezinformację. Ryba psuje się od głowy, a ta ryba już śmierdzi nawet stąd.