
Fot: facebook.com/nata.radina
16 stycznia w Warszawie odbyła się prezentacja książki Natalii Radiny „Białoruś: Dziennikarz przeciwko dyktatorowi”, autorstwa światowego eksperta od rosyjskich służb specjalnych i polityki Kremla Jurija Felsztyńskiego.
Spotkanie, w którym uczestniczyli politycy opozycji, białoruscy, ukraińscy i polscy dziennikarze oraz zagraniczni dyplomaci, trwało prawie trzy godziny.
Gospodarzem wydarzenia był ksiądz Wiaczesław Borok, proboszcz białoruskich katolików w Warszawie. Przyznał, że przeczytał książkę jednym tchem:
„Jeśli ktokolwiek myślał, że przyjdzie na prezentację książki i usłyszy wspomnienia Natalii Radiny, to się myli. Oczywiście, z jednej strony to książka o historii”.

Fot: facebook.com/nata.radina
Czytając „Białoruś Natalii Radiny”, złapałam się na myśli, jakie to szczęście, że my, Białorusini, mamy taki podręcznik historii współczesnej Białorusi. Książka ta jest jednak bardzo łatwa w lekturze, nie jest przeładowana chronologią i datami, choć są one obecne. To żywa książka o białoruskiej walce o wolność i niepodległość. Czytając ją, zdajesz sobie sprawę, że chodzi o ciebie. W końcu zawiera wiele wydarzeń związanych z naszą wspólną walką.
Mieszkający od prawie 50 lat w USA Jurij Felsztyński, autor takich bestsellerów jak „FSB wysadza Rosję”, „Korporacja: Rosja i KGB w czasach prezydenta Putina” oraz „III wojna światowa: bitwa o Ukrainę”, wyjaśnił, dlaczego zdecydował się napisać książkę właśnie o Białorusi. Przyznał, że zawsze źle pojmował historię Białorusi:
„To był moment, kiedy Natalia i ja spotkałyśmy się na Forum Wolnej Rosji, występując w tym samym panelu. Natalia wygłosiła bardzo krótki wykład o historii Białorusi dla niewtajemniczonych. I wtedy zdałam sobie sprawę, że ten wykład był skierowany do mnie. W tym momencie uświadomiłam sobie, że przez całe dorosłe życie postrzegałam Białoruś zupełnie błędnie, a wiele pytań i tematów, które były dla mnie zamknięte, ułożyło się w całość niczym elementy układanki. Wszystko ułożyło się w całość. Stało się jasne, jak walczyć z Rosją, jak zmienić sytuację i co trzeba zrobić, aby to osiągnąć”.
Jak powiedział Felsztyński, jednym z powodów, dla których zdecydował się napisać książkę o Białorusi, było strategiczne znaczenie tego kraju:
Aby zrozumieć geopolityczne znaczenie Białorusi, wystarczy spojrzeć na mapę Europy. Nic więcej nie jest potrzebne. Jestem absolutnie przekonany, że większość ludzi nigdy tego nie zrobiła w swoim życiu. Choć brzmi to trochę szalenie, na przykład w Ameryce, gdzie mieszkam od prawie 50 lat, geografii po prostu nie uczy się w szkołach. Jeśli spojrzeć na mapę, widać wyraźnie, że Białoruś jest bramą Rosji do Europy. W dobrych czasach jest bramą handlową. A w złych czasach, niestety, takich jak te, w których obecnie żyjemy, jest bramą do ataku. A na tle wojny rosyjsko-ukraińskiej stało się jasne, że kontrola nad Białorusią jest w związku z tym bramą do rosyjskiej inwazji na Europę. Okazuje się, że wyrwanie Białorusi spod rosyjskiej kontroli, wyzwolenie Białorusi spod rosyjskiej okupacji oraz przystąpienie Białorusi do UE i NATO rozwiązuje problem bezpieczeństwa europejskiego.
Amerykański historyk jest przekonany, że zmiana reżimu Łukaszenki jest dla Europy i Ukrainy prostym zadaniem:
Często mówimy o potrzebie zmiany reżimu w Rosji. Jako historyk muszę jednak powiedzieć, że zmiana reżimu w Rosji, gdzie służby bezpieczeństwa państwa doszły do władzy w wyniku cichego zamachu stanu w 2000 roku, to bardzo trudne zadanie. A patrząc realistycznie, to zadanie, które potrwa dekady. Nie należę do tych krytyków reżimu Putina, którzy wierzą, że po jego obaleniu wszystko wróci na swoje miejsce. Uważam, że ten problem jest o wiele poważniejszy i głębszy. A jeśli podejdziemy do niego racjonalnie, powinniśmy zająć się kwestią nie zmiany reżimu w Rosji, ale zmiany reżimu na Białorusi. Ten cel jest absolutnie rozsądny i realistyczny. I jest osiągalny w obliczu wojny Rosji z Ukrainą, i jest osiągalny dzięki siłom, którymi Ukraina już dysponuje. Europa powinna była pomyśleć o tym problemie, od czasu do czasu spojrzeć na mapę, a w 2020 roku, ze swojej strony, pomóc Białorusinom obalić ten reżim.
Odpowiadając na pytania publiczności, Jurij Felsztyński wyraził opinię, że aby powstrzymać wojnę na Ukrainie, konieczne są dwa działania: obalenie reżimu Łukaszenki i ataki na Moskwę:
Obalenie reżimu Łukaszenki to łatwe zadanie. W końcu inwazja na obwód kurski i operacja Pajęczyna są o wiele trudniejsze. Jednak, jak widzimy, nie ma takiego politycznego rozwiązania. To, dlaczego nie zostało przyjęte, to już inna sprawa. Jeśli chodzi o ataki na Moskwę, jedynym terytorium, które cokolwiek determinuje w Rosji, jest stolica Rosji. Trzeba być bardzo nieprofesjonalnym człowiekiem (nie chcę powiedzieć „idiotą”), żeby tego nie rozumieć. Nie tylko dlatego, że Moskwa stanowi 10% populacji, co jest znaczącą liczbą, ale także dlatego, że wszyscy milionerzy, propagandziści i urzędnicy są w Moskwie. Najważniejsze jest to, że kiedy dowódca Wagnera, Utkin, napisał na Twitterze 24 kwietnia 2023 roku, że maszeruje na Moskwę, Putin zniknął. Stolica Rosji była opustoszała; można zobaczyć nagrania z tamtych dni. Moskwa była opustoszała. Po mieście jeździły pojazdy wojskowe. Mężczyźni w mundurach przejmowali kontrolę nad budynkami, których nikt nie zamierzał atakować. Dlatego, jeśli celem jest powstrzymanie tej wojny, musimy uderzyć na Moskwę. Nie ma innego sposobu, aby skłonić Rosję do negocjacji. Jeśli chodzi o stworzenie sytuacji, w której w Rosji pojawią się siły zainteresowane obaleniem reżimu Putina, mogą one powstać tylko wtedy, gdy Moskwa zostanie zaatakowana — przekonuje ekspert.
Natalia Radina ze swojej strony przyznała, że praca nad książką była trudna, ale uznała, że to ważne było opowiedzieć histori białoruskiego oporu:
„Bardzo trudno było mi się zgodzić na pracę nad książką, bo przyniosła mi ona więcej problemów niż radości, bo bardzo trudno jest pamiętać całe swoje życie. Rozmawialiśmy z Jurijem naprawdę dużo i pracowaliśmy nad książką, którą już napisaliśmy. To był chyba najtrudniejszy moment w moim życiu, o wiele trudniejszy niż więzienie. Bo patrząc wstecz na swoje życie, zastanawiasz się: czy naprawdę warto było tak żyć? Czy warto było poświęcić całe życie pracy? Czy warto było marzyć o życiu we własnym, wolnym, europejskim kraju od dzieciństwa? Kiedy skończyłem pisać książkę, zdałem sobie sprawę, że tak. I naprawdę niczego nie żałuję. I to było dla mnie naprawdę ważne, żeby to zrozumieć.
— Po drugie, zgodziłam się na współpracę z Jurijem, ponieważ potrzebowałem napisać książkę o Białorusi, o naszej walce. Białorusini to prawdziwie bohaterski naród: walczą o wolność od setek lat, od ponad trzech dekad walcząc z reżimem Łukaszenki. Ale tak naprawdę jest bardzo mało książek na ten temat. Albo wcale.
Redaktor naczelny Charter97.org zauważyła, że wielu Białorusinów, którzy sprzeciwiali się reżimowi Łukaszenki w 2020 roku, nie zna historii ruchu oporu. Jest on również nieznany w Europie, która od czasu rewolucji białoruskiej coraz bardziej interesuje się tym krajem. Jednym z celów książki jest opowiedzenie historii tych, którzy walczyli z Łukaszenką przed wydarzeniami z 2020 roku:
Osobiście znałam wielu ludzi, którzy zginęli w tej walce z reżimem, takich jak Wiktor Gonczar, Giennadij Karpenko, Jurij Zacharczenko i Anatolij Krasowski. Wielu moich kolegów dziennikarzy zginęło w tej walce o wolność. Wśród nich byli założyciel strony internetowej „Karta ’97” Oleg Biebienin, dziennikarz Dmitrij Zawadzki i moja przyjaciółka Weronika Czerkasowa. (…). Tak wielu bohaterów wypowiadało się przeciwko reżimowi Łukaszenki, a ich imiona zaczynały popadać w zapomnienie. Kiedy Jurij zaproponował: „Opowiedzmy tę historię i napiszemy tę książkę”, zgodziłem się. Bo to trzeba zapamiętać, o tym trzeba mówić.
Na koniec Natalia Radina odpowiedziała na pytanie, co Białoruś znaczy dla niej osobiście:
Białoruś to moja ojczyzna. To wszystko Białorusini – moja matka, mój ojciec, moja rodzina. Dlatego Jurij pisze w tej książce, a ja mówię o swojej rodzinie. Wielu moich krewnych było represjonowanych, wielu zostało deportowanych z Białorusi podczas I wojny światowej. Moi krewni spędzili czas w więzieniu, zostali deportowani na Syberię po 1939 roku. Było wiele różnych historii rodzinnych. A to wszystko dotyczy Białorusinów. Kiedy mieliśmy łatwe czasy? Zawsze było ciężko. Ale ludzie przetrwali i nadal dbali nie tylko o siebie, ale także o swoją ojczyznę.
Najważniejsze jest to, aby powrócić do swojej ojczyzny, aby wywalczyć wolność dla naszego kraju i dla nas wszystkich
Natalia Radina podzieliła się również swoją wizją przyszłości kraju:
Białoruś musi być członkiem Unii Europejskiej i NATO. To jedyna droga, jaką widzę dla mojego kraju. Białoruś nie będzie „krajem neutralnym” ani nie będzie służyć jako „most” między Rosją a Europą. Wybaczcie, jeśli ktoś wciąż mówi o jakiejś „finlandyzacji” – o jakim innym „moście” w ogóle mówimy? Zawsze powtarzam Białorusinom: jeśli marzycie o moście, będziecie mieszkać pod nim. To bardzo proste: musimy dołączyć do UE i NATO. Tylko wtedy będziemy mogli obronić się przed Imperium Rosyjskim, które, jeśli się nie rozpadnie, zawsze pozostanie dla nas poważnym zagrożeniem.

Fot: facebook.com/nata.radina
wa/charter97.org










2 komentarzy
dobić rosję
19 stycznia 2026 o 15:51Donald Trump wysłał łukaszence zaproszenie do Rady Pokoju, po to by pozwolić go ująć przez wysłanników haskiego trybunału i osądzić.
Enricco.
19 stycznia 2026 o 16:23Potrzdbny jest dzwig
Zeby go obalic.!