A tymczasem w Kirgizji…

16 maja 2018

Z racji oddalenia, braku sprzecznych albo wspólnych interesów z Rzecząpospolitą i niewielkiej liczebności mniejszości polskiej, która chyba nam wszystkim umyka z pola widzenia, nieczęsto gości na łamach naszego portalu. Dzisiaj chcielibyśmy chwilę pomówić o sytuacji politycznej tego kraju, a dokładnie – i na konkretnym przypadku – o wolności słowa.

Wykładowcy uniwersyteckiemu z Kirgizji  grozi 7 lat więzienia za komentarz który nieopatrznie umieścił pod archiwalnymi zdjęciami radzieckiego Biszkieku. Komitet Bezpieczeństwa Narodowego Kirgistanu , kraju uważanego za „najbardziej” demokratyczny spośród byłych republik postsowieckich, doszedł do wniosku, że publikacja Temirbeka Bołotbeka nawołuje do szerzenia nienawiści narodowej i etnicznej. Został on wezwany na przesłuchanie, a następnie postawiony w stan oskarżenia. Prawnicy uważają, że zagrożenie karą więzienia jest jak najbardziej realne. Komentarz brzmiał: „śmierdzący, zacofany i nudny sowok! Architektura? Ten kto nazywa tę typową i nudną zabudowę architekturą, nie zna się na  architekturze”.


Zarzuty oparto na  artykule 299 kodeksu karnego, który obowiązuje od roku 2016. Można z niego zostać ukaranym nawet za lajka i jest prawdziwym batem na użytkowników sieci socjalnych. Pierwszym, który posmakował surowej sprawiedliwości był rolnik z kirgiskiej prowincji, którego posadzili z tego paragrafu na cztery lata.

Wykładowca broni się, iż: „cały absurd oskarżenia polega na tym, że w tym komentarzu nie ma najmniejszej wzmianki o rasach, narodowościach, wyznaniach i tym podobnych” i dodaje, że od czasu wezwania na przesłuchanie narzucił sobie surową autocenzurę.


Adam Bukowski

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *