
Andrzej Poczobut podczas procesu. Fot: youtube.com/@daroha
5 lat temu, 25 marca 2021 roku, gdy wolni duchem Białorusini obchodzili Dzień Wolności, reżim w Mińsku aresztował lidera polskiej mniejszości na Białorusi, dziennikarza Andrzeja Poczobuta. Skazano go na 8 lat najcięższego łagru tylko za to, że nie bał się mówić prawdy o sytuacji w kraju rządzonym przez Łukaszenkę. Władze drażnił fakt, że gdy tysiące przeciwników dyktatora uciekało za granicę, by ratować się przed długimi odsiadkami, on uciekać nie zamierzał.
W tym samym czasie aresztowano również działaczki Związku Polaków na Białorusi, ale po około 2 miesiącach w aresztach, trzy z nich; Irena Biernacka, Anna Paniszewa i Maria Tiszkowska zostały zwolnione staraniem polskich władz i wywiezione z „biletem w jedną stronę”. Andżelika Borys wyszła z aresztu po roku, ale na nią reżim miał inny pomysł.
Zabiegi o uwolnienie Andrzeja Poczobuta Polska podejmowała od samego początku. Później, gdy do procesu negocjacyjnego ws. uwolnienia więźniów politycznych włączyli się Amerykanie, jego nazwisko wielokrotnie figurowało na listach, ale strona białoruska za każdym razem je odrzucała. Dlaczego Andrzej Poczobut, pomimo uwolnienia wielu innych liderów opozycji, wciąż pozostaje w więzieniu na Białorusi?
Jakie specyficzne warunki reżim Aleksandra Łukaszenki stawia Polsce w zamian za jego uwolnienie?
W Mińsku mówią, że to „inna sprawa”, która ma być rozwiązana w ramach negocjacji Białorusi z Polską – mówi gazecie „Rzeczpospolita” jeden z zaangażowanych w proces uwolnienia białoruskich więźniów politycznych rozmówca.
Kwestia ta została poruszona nawet podczas wizyty byłego prezydenta Polski Andrzeja Dudy w Chinach.
Rzeczpospolita wskazuje, że kolejny rząd Koalicji Obywatelskiej poszedł jeszcze dalej; otwarto dwa przejścia na granicy z Białorusią, zamknięte przez PiS po rozpętaniu kryzysu migracyjnego i skazaniu Poczobuta. Kolejnym sygnałem dla Mińska była „cicha” przeprowadzka Swiatłany Cichanouskiej do Warszawy, aby „nie drażnić dyktatora”.
Ale „dobrze poinformowane źródło” powiedziało gazecie, że Mińsk żąda więcej — jednym z warunków Łukaszenki jest wznowienie dialogu politycznego.
„Spodziewają się wizyty polskiego polityka w Mińsku w randze nie niższej niż wiceminister i liczą na wznowienie kontaktów politycznych. Dziś Poczobut jest zakładnikiem dyktatora. Ale nawet taka wizyta nie gwarantowałaby sukcesu. Sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo wojna trwa, a Białoruś bierze w niej udział po stronie Rosji” – cytuje gazeta rozmówcę.
Według „Rzeczpospolitej” potwierdził to rozmówca „związany z reżimem Łukaszenki”: Mińsk liczy na taką wizytę, a uwolnienie Poczobuta będzie zależało od dialogu politycznego.
Warto zauważyć, że propagandysta Jurij Waskrasenski wielokrotnie publicznie twierdził, że Poczobut mógłby zostać zwolniony, gdyby polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski osobiście się po niego udał do Mińska.
wa/ rp.pl










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!