Spotkanie z ukraińskim dronem często kończy się śmiercią. Wszystko zależy od przydybanego. Często rosyjscy okupanci maja na tyle oleju w głowie, że poddają się – wolą pójść do niewoli niż polec w beznadziejnym starciu ze zdalnie sterowaną maszyną. Jednym z nich okazał się 45-letni przestępca z Udmurcji, który miał pełnić rolę szturmowca, ale bez walki poddał się dronowi żołnierzy Gwardii Narodowej Ukrainy. Nagranie wideo z zeznaniami jeńca zostało opublikowane przez biuro prasowe 3. Brygady Przeznaczenia Operacyjnego im. pułkownika Petra Bołboczana, „Spartana”.
Z zeznań okupanta wynika, że jego droga do wojska była typowa dla „dżentelmenów fortuny” w Rosji: przestępstwo, więzienie, kolejne przestępstwo, znowu więzienie. Mężczyzna odsiedział najpierw wyrok za pobicie emeryta i rozbój, a następnie za kradzież metalu. Potem zadźgał brata, za co groziła mu o wiele dłuższa odsiadka. Wtedy złożono mu propozycję – idziesz do mamra, albo na front na Ukrainę.
Mężczyzna bez wahania zgodził się zostać okupantem. Jednak w wojsku nie przywiązywali szczególnej wagi do jego szkolenia, uznając go za kolejne „mięso armatnie”. W ten sposób więzień w ciągu zaledwie dwóch dni został szturmowcem.
Jego służba wojskowa w armii „russkogo mira” zakończyła się w trakcie pierwszej misji bojowej. Jeden z jego towarzyszy wysadził się granatem w drodze na pozycje wojsk ukraińskich, a drugiego „porwał ptak”, jak mawiają ukraińscy operatorzy dronów.
Jako jedyny, który pozostał przy życiu, wpadł w panikę i próbował pociąć swoją nogę nożem, mając nadzieję, że jako ranny zostanie wyekspediowany na tyły.
Historia okupanta zakończyła się ciekawym zwrotem akcji: wtem pojawił się nad nim dron z Brygady „Spartana”, proponując poddanie się. Rosjanin nie wahał się ani chwili i uniósł ręce.
„A kiedy dron Spartan zaproponował poddanie się, nawet nie wahałem się. Bo słyszałem w rosyjskiej telewizji, że Ukraińcy mają potężne bezzałogowce „Baba Jaga”, które mogą wysadzać bunkry. Nie chciałem więc stać się celem ataku” – wyjaśnił jeniec.
Przypomnijmy, niedawno do ukraińskiej niewoli udało się trzech rosyjskich żołnierzy stacjonujących w Kupiańsku w obwodzie charkowskim. Chęć do poddania się zakomunikowali za pomocą chatbota „Chcę żyć”. Jeden z nich przebywał w Kupiansku od prawie sześciu miesięcy i przedostał się do miasta gazociągiem.
Opr. TB, t.me/spartan_ngu











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!