
Polska szkoła. Fot. ilustracyjne: AI
Rejon trocki na Litwie stał się areną ostrego sporu o przyszłość polskiego szkolnictwa. Od września Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu straci samodzielność i zostanie przekształcone w filię innej placówki w Landwarowie. Dla polskiej społeczności to sygnał alarmowy – ich zdaniem podobne reorganizacje nieuchronnie prowadzą do całkowitej likwidacji szkół.
Jolanta Rainska, przewodnicząca komitetu rodziców, nie ukrywa obaw. Wskazuje, że szkoły pozbawione osobowości prawnej zazwyczaj znikają w ciągu dwóch, trzech lat. Mer rejonu Andrius Šatevičius próbuje uspokoić nastroje, zapewniając że uczniowie nie odczują żadnych zmian. Tłumaczy decyzję koniecznością oszczędności – według jego wyliczeń w budżecie pozostanie ponad 160 tysięcy euro rocznie, które obecnie idą na dofinansowanie zerówek oraz klas ósmych i dziesiątych z powodu niedoboru uczniów.
Opozycja kwestionuje te liczby. Radna Agnieszka Rynkiewicz z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie przekonuje, że rzeczywiste dodatkowe wydatki to zaledwie 30-40 tysięcy euro przy stumilionowym budżecie samorządu. Jej zdaniem oszczędza się tam, gdzie nie należy.
Sprawa nabrała rangi międzynarodowej. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy zaangażowało się bezpośrednio – wiceminister osobiście odwiedził samorząd, apelując o cofnięcie decyzji. Kęstutis Budrys przyznał, że reorganizacja szkodzi relacjom litewsko-polskim i wezwał do poszukiwania kompromisu. W dobie zagrożeń ze strony Rosji każdy konflikt ze strategicznym sojusznikiem może okazać się kosztowny.
Mer odpowiada, że działa zgodnie z prawem i kryteriami ustalonymi przez państwo. Proponuje nawet, by reorganizowane szkoły przejęło bezpośrednio ministerstwo oświaty, choć na razie pozostaje bez odpowiedzi. Wiceminister edukacji Jonas Petkevičius bagatelizował problem, wskazując że sąd administracyjny potwierdził legalność zmian i zapewniając o regularnych kontaktach z polskim resortem. Zapewnia, że warunki nauki dla mniejszości są zachowane. Później jednak, gdy pojawiła się informacja o wizycie wiceszefa resortu w samorządzie, powiedział:
Mogliby wziąć to pod uwagę, bo rzeczywiście pogarsza to relacje z Polską.
Konflikt między lokalnymi władzami a polską społecznością pokazuje głębsze napięcia. Dla jednych to racjonalne zarządzanie budżetem, dla drugich – strategia powolnej likwidacji polskiego szkolnictwa na Wileńszczyźnie. O sprawie szkoły w Połukniu informowaliśmy już w grudniu: 110 lat i… koniec. Polska szkoła w Połukniu ma zniknąć.
swi/lrt.lt










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!