
Collage: AI
Karygodny brak czujności. Ujawnić coś takiego? Oj, polecą za to głowy.
Rosyjska propaganda gorączkowo usuwa z portali własną informację, że “250 tys. uczestników specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie po powrocie do kraju to bezrobotni”. Ktoś z rozpędu to puścił, cenzor przeoczył, a potem zadziałał instynkt stadny: skoro tamci to dają, to widać wolno.
“I mają rację, że to usuwają bo nie ma podstaw, by tych orków nazywać bezrobotnymi. 99 procent z nich nawet nie myśli o tym, by skalać się jakąkolwiek pracą bo to przeszkadza w piciu na umór, masowych grabieżach i drobnych wymuszeniach, z których żyją” – zauważa ironicznie rosyjski publicysta emigracyjny Aleksander Niewzorow.
Przypomina, że wielu z tych “bohaterów” po powrocie z frontu pasożytuje na własnych zastraszonych rodzinach, inni “przymierzają się do samochodów i tyłków żon sąsiadów”, a reszta “skubie” na ulicach.
Policja patrzy na to przez palce bo przecież Putin nazywa publicznie tych wykolejeńców “nową elitą Rosji”. Dlatego czują się jak święte krowy, przed którymi naród musi padać na kolana i na każdym kroku okazywać wdzięczność.
Gorzej, że coraz częściej ci ludzie także zabijają – w pijackim szale, albo z premedytacją. Z danych zebranych przez niezależne rosyjskie kanały wynika, że śmierć z rąk “byłych uczestników SWO”, często amnestionowanych kryminalistów, poniosło już nawet 1,5 tys. osób. Choć pewnie znacznie więcej, gdyż sądy starają ukrywać w komunikatach, że zabójca to dawny “bohater”.
Inna rzecz, że mało który z tych degeneratów byłby w stanie znaleźć porządną pracę, nawet gdyby chciał. Żaden pracodawca nie ma bowiem ochoty pakować się w kłopoty, zatrudniając pijaka-bumelanta, który przywykł do grabieży i ma za nic prawo. Choć, oczywiście, nikt głośno tego nie powie.
Z kolei żądanie Putina, by zatrudniać tych “weteranów” na kierowniczych stanowiskach w administracji państwowej – centralnej i obwodowej – spotkało się z dziwnym brakiem odzewu. Jak to mówią w Rosji – entuzjazma nie zamietili. Bo rodzimym złodziejom, którzy od lat wiją sobie ciepłe gniazdka na posadach rządowych, wcale nie jest potrzebna “frontowa konkurencja”.
A z czasem problem wcale nie będzie mniejszy. Wręcz przeciwnie. Wkrótce państwo może już nie zapanować nad falą powszechnej przemocy i przestępczości. I może się okazać, że to, co dziś widzimy, będzie przez Rosjan wspominane jako “dawne, dobre czasy” – przewiduje publicysta.
Zobacz także: Sytuacja na froncie: jest źle i… coraz lepiej!
KAS










3 komentarzy
Rafał
27 stycznia 2026 o 14:37Bardzo ale to bardzo z całego serduszka życzę rosji wewnętrznego ropadu, zgnilizny, haosu i wszelkich plag egipskich. Z nowym godem towarisze!
Podaj dalej
27 stycznia 2026 o 14:40Hakerzy wszystkich krajów łączcie się! Data i cel: wszystkie milionowe miasta rosji (jest ich 16), piątek 8 maja (dzień przed ich świętem). Infrastruktura, przemysł, banki.
Antygona
27 stycznia 2026 o 16:37Zamieszczając takie zdjęcie, trudno się dziwić, że rosja uważa szacowne i szanowane Kresy24 za organizację terrorystyczną, czy jakoś tak. Świnia w ruskim mundurze.