Lektura na rocznicę powstania AK: „Burza na Kresach”

14 lutego 2017

Walki Armii Krajowej na ulicy Zielonej we Lwowie w czasie Akcji „Burza”. Fot. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej

Akcja „Burza” kojarzy się głównie z powstaniem warszawskim i jest to skojarzenie słuszne: walka prowadzona w stolicy wyróżniała się na tle innych operacji wysokością stawki, czasem trwania, a także skalą poświęcenia. Nie należy jednak zapominać, że poligonem, na którym sprawdzała skuteczność planu „Burzy” były wschodnie województwa II RP.

Dlaczego „Burza”?






W drugiej połowie 1943 roku, po zwycięstwach alianckich w Afryce i na Pacyfiku, ale przede wszystkim wskutek przełamania frontu wschodniego przez Związek Sowiecki, jasnym stało się, że hitlerowskie Niemcy przegrają II wojnę światową na wszystkich frontach. Stawiało to przed emigracyjnym rządem RP, a także jego krajowym odpowiednikiem w postaci Polskiego Państwa Podziemnego trudne wyzwanie. Dotychczas mogło wydawać się bowiem, że światowy konflikt rozpoczęty w roku 1939 skończy się tak samo, jak ten z lat 1914-1918 , to znaczy: Niemcy przegrają wojnę na zachodzie, ale wygrają na wschodzie, a wytworzona ich załamaniem próżnia pozwoli na odzyskanie przez Polskę niepodległości w wyniku powstania powszechnego. W nowej sytuacji nie można było liczyć na wytworzenie się żadnej „próżni”, ponieważ za wycofującymi się Niemcami krok w krok podążali i należało się spodziewać, że to oni będą „wyzwalać” Polskę spod hitlerowskiej okupacji. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, że inaczej, niż w roku 1939, nie można było ich uznać za jawnego choć niezdeklarowanego wroga, ponieważ radziecki dyktator pozostawał sojusznikiem sojuszników Polski: Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Na domiar złego, przez cały rok 1943, a w szczególności wraz z nastaniem roku 1944 wzmożoną aktywność przejawiali polscy komuniści, skupieni w Polskiej Partii Robotniczej i Krajowej Radzie Narodowej, udającej pluralistyczny podziemny parlament. Przenikliwsi rozumieli doskonale, że oto hoduje posłusznych sobie Polaków, którzy posłużą do budowy komunistycznego aparatu władzy w nowej rzeczywistości politycznej.

Z tej skomplikowanej sytuacji polityczno-militarnej przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego, w tym Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław oraz Komendant Główny Armii Krajowej Tadeusz Bór- wyciągnęli trzy wnioski. Po pierwsze, mimo niemożliwości wywołania powstania powszechnego, należało nie tylko wykonać akcję sabotażowo-dywersyjną na tyłach niemieckich, ale również przeprowadzić demonstrację polityczną wobec Sowietów, to znaczy ujawnić w charakterze gospodarza Rzeczpospolitej legalne władze polskie, będące kontynuacją rządu przedwrześniowego. Inaczej powstałoby powszechne wrażenie, że takich władz nie ma, a gospodarzem są polscy komuniści witający Armię Czerwoną. Drugi wniosek dotyczył określenia obszaru owej polityczno-militarnej akcji i w zasadzie narzucał się sam. Skoro istniejącym w wyobraźni politycznej rodzimych elit państwem polskim pozostawała niezmiennie II Rzeczpospolita, nie zaś Polska ograniczona na wschodzie linią Curzona – na co tak nalegał – jednocześnie zaś Niemcy wycofywali się w ze wschodu na zachód, logicznym było, że akcja „Burza” musi w pierwszej kolejności objąć obszar Kresów, a więc województwa: wileńskie, poleskie, nowogródzkie, wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie oraz białostockie (w obrębie którego leżało m.in. Grodno). Po trzecie postanowiono, że mimo wszystko będzie witana jako sojusznik, z którym nie należy podejmować walki, z wyjątkiem koniecznej samoobrony.






„Burza” na Wołyniu

W momencie ostatecznego zatwierdzenia akcji „Burza” przez KG AK w lutym 1944, przechodziła ona, jak napisał Wojciech Roszkowski „próbę życia”, ponieważ już od stycznia Armia Czerwona – a dokładniej wojska I Frontu Białoruskiego marszałka Rokossowskiego – operowała na terenach przedwojennej Polski.

Do pierwszego spotkania z Sowietami doszło na Wołyniu, gdzie Armia Krajowa odtworzyła 27 Dywizję Piechoty, dodającej do jej nazwy „Wołyńska” W styczniu formacja ta – swoją drogą wyjątkowo liczna, licząca ponad 6000 żołnierzy – starła się po raz pierwszy z Niemcami. W lutym doszło do spotkania z Armią Czerwoną, a w marcu podjęto rozmowy w sprawie współpracy wojskowej. Dowódca dywizji, major Jan „Oliwa” raportował do Warszawy o warunkach postawionych przez Sowietów. Nie brzmiały one wówczas szczególnie groźnie: Armia Krajowa miała podporządkować się operacyjnie dowództwu Armii Czerwonej oraz zawiesić partyzantkę po przetoczeniu się frontu. Zachowywała ona jednak polityczną niezależność a także – co niemniej ważne – dostała obietnicę wsparcia materialnego.

Major Jan Wojciech Kiwerski wręcza sztandar jednemu z batalionów 27 Wołyńskiej Dywizji AK. Wydarzenie miało miejsce na miesiąc przed śmiercią majora Kiwerskiego

Początkowo współpraca układała się dobrze: Armia Krajowa wzięła udział w tzw. operacji kowelskiej i chociaż poniosła w jej toku ciężkie straty, wyrwała się z niemieckiego okrążenia, by kontynuować walki na Polesiu, a później na Lubelszczyźnie.

Historia uczy jednak bardzo boleśnie, że Sowietom ufać nie należy. W lipcu 1944 doszło do kolejnego spotkania oficerów 27 WDP (już bez „Oliwy”, który poległ w boju) z dowództwem sowieckim pod pozorem omówienia dalszej walki z Niemcami. Żadnych jednak rozmów w tym temacie nie przeprowadzono. Od Polaków zażądano rozbrojenia i zaproponowano wstąpienie do armii gen. Berlinga, człowieka całkowicie podporządkowanego Moskwie. Jak można się domyślić, akowcy odrzucili taką ofertę, wobec czego zostali internowani w obozach , bądź wcieleni do „berlingowców” siłą.

i „Ostra Brama”

Akcja „Burza” na Kresach przybrała najbardziej spektakularny charakter w dwóch kluczowych miastach wschodniej Polski: w Wilnie i we Lwowie. Operacje te można omawiać razem, ponieważ obie miały miejsce prawie równocześnie, obie miały podobny przebieg oraz tragiczny finał.

Operacja o kryptonimie „Ostra Brama”, mająca na celu zajęcie dawnej litewskiej stolicy przez oddziały podległe pułkownikowi Aleksandrowi Krzyżanowskiemu ps. Wilk rozpoczęła się 7 lipca koncentrycznym atakiem na przy czym największe siły skupiono na wschód od miasta, by pokazać nadciągającym Sowietom siłę oraz determinację Armii Krajowej. 13 lipca zostało całkowicie opanowane przez Polaków i postępujących za nimi Rosjan. Na Baszcie Giedymina załopotała biało-czerwona flaga. Niestety, już wkrótce dowództwo Armii Czerwonej nakazało swoim sojusznikom opuszczenie miasta. Polskie władze cywilne i wojskowe zostały aresztowane.

Major Aleksander w okresie międzywojennym

O ile podczas zdobywania Wilna, pomoc Sowietów w zajmowaniu miasta była znikoma, o tyle w przypadku Lwowa można mówić o akcji wspólnej obu armii. Znowu jednak, po oczyszczeniu miasta z Niemców, Polacy zostali wyproszeni, zniknęły biało-czerwone flagi, natomiast dowództwo z płk. Władysławem Filipkowskim zaproszono na rozmowy – tym razem w Żytomierzu – a następnie internowano w różnych obozach NKWD, w tym w Griazowcu, gdzie swego czasu więziony był Józef , autor wspomnień zatytułowanych „Na nieludzkiej ziemi”.

I znowu cisną się na usta słowa Józefa Szczepańskiego ps. „Ziutek”, żołnierza Armii Krajowej, powstańca warszawskiego: „Czekamy Ciebie czerwona zarazo/byś wybawiła nas od czarnej śmierci/ byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na części/ była zbawieniem witanym z odrazą”.

Dominik Szczęsny-Kostanecki

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

5 odpowiedzi Lektura na rocznicę powstania AK: „Burza na Kresach”

  1. Adr Odpowiedz

    14 lutego 2017 w 21:58

    Nie chce umniejszać wysiłku AK ale mam prośbę do Autora o zweryfikowanie wiEdzy o Ostrej Bramie np na podstawie najnowszych opracowań polskich autorów wydanych już po 1989 roku.

    Wbrew rozpowszechnionej legendzie to RKKA zdobyło miasto PRZY WSPARCIU AK A NIE NA ODWRÓT.

    Oprócz wniosków politycznych względem Sowietów operacji pokazała jak słaba wojskowo jest AK.
    To było preludium Powstania Warszawskiego
    jeszcze nie katastrofa ale już klapa.

    Szybkie działania 5 KPanc GW i 3 KPanc GW uniemożliwiły zrealizowanie pierwotnego planu opracowanego przez Kotwicza.

    Atak przprowadzono od wschodu a więc w najsiniejszy punkt niemieckiej obrony
    Nie uderzono na lotnisko na Parubanku-słabo chronionego w stosunku do np Okęcia
    (WIlk tłumaczył to na odprawie otwartym terenem ale teren był niechorniony wojskiem -był tylko pluton piechoty-zawiodło ropoznanie juz po natarciu AK na Wilno pojawili się przewizezeni prz Ju-52 spadochroniarze) ale z licznym lotnictwem które odegrało ważna role w walce z AK.
    Nie było sprawnej łaczności miedzy sztabem ,,Wilka” a odziałami

    Kazimierz Krajewski autor min ,,Na straconych posterunkach.AK na Kresach Wschodnich” i kilku monografi o Wile-NowogrAK tak to opisał
    ,,Trudno powiedzieć dlaczego realizowano go w sposób tak kulejący w zakresie łączności,koordynacji i wywiadu”

    7 LIPCA SAM WILK zarządził odwrót zgrupowania nr 1 i 3 które wycofay sie do Szwajcar i Wołkobriszek
    a 3 Brygada musiała okopac się w obronie okrężnej w oklicach Francuskiego Młyna
    (co ciekawe walki pierwszego dnia jeszcze nieokrazonego miasta dogladał sam gebnerał Hans Reinhard ten sam który dowodzi 1DPanc pod Wizną-i dalej Tomaszowem Maz,Warszawą i bitwą nad Bzura gdzie jako artylerzyta walczyl ,,Wilk” miasto miało ogromne znaczenie dla zatrzymania Sowietów w Bagrationie i utrzymania łaczności między siłami Niemieckimi)

    Walki o miast trwały tydzień, siły Niemców pod dowództwem Stahele nie były porażające samo Fester Stad Wilno to max 8 tys ludzi tys rozbitków uratowanych z Bagrationa.
    w trakcie tygodniowych walk dołączyły elitarne odziały spadochronowe(16 pułk Schwimera) i Kampfgrupe Tolsdorf 7-8 km na południe od miasta(jeden z najwybitniejszych niemieckich frontowców w IIWŚ)

    Zarówno sowieckie(standard) jak i powojenne polskie-AKowskie żróła(Korab-Żebryk który cytował Sowietów) zawyżają Niemców do 17 tys.

    Po pierwszej fazie walk jaka było nie udane uderzenie AK
    nastąpiła druga współdziałanie AK z 3 i 5 KPanc
    trwało do trzeciego dnia walk i tez nie przyniosło efektu KPAnc dużo czołgów mało piechoty słabo radziły sobie w uliczkach i było to nieafektywne.

    Czerniachowski 9 lipca kazał wyciągnąć je z walk i zastąpić dywizjami strzeleckimi 5 Armii wzmacnianymi jedynie czołgami- i to przyniosło dopiero efekty

    Co do zawieszenia flagi stalo sie to 13 lipca rano w tym momencie walki jeszcze ciągle trwały
    pchor Jensch i kapral Rychter zaraz po wywieszeniu zostali zgonieni ogniem Niemców z moździerzy od strony palcu Łukasińskiego w tym momencie wywieszający flagę przyłączyli się do sowietów walczących z Niemcami w widłach Willi i Wilenki
    walki trwały jeszcze o ogród botaniczny, góre Bouffałowa i więzienie na Łukiszkach.

    Zakończyły się dopiero wieczorem ostanie padło wiezienie na Łukiszkach gdzie sowieci wymordowali rannych, wiec nie było tak Hollywoodzko.

    Warto jeszcze dodac na kociec że Stahel przedarł się z około 2 tys ludzi dopiero po otrzymaniu zgody samego Hitlera-po drodze była oczywiście bitwa pod KRawczunami gdzie cześć jego si l uratował kontratak Kampgrupe Tolsdorf

    • Adr Odpowiedz

      14 lutego 2017 w 23:07

      PS

      Tymi którzy coś udowodnili-z wojskowego punktu widzenia- byli Niemcy.

      Że nie wolno ich przedwcześnie spisywać na straty i nawet po takiej katastrofie jak Bagration są groźni dla AK.

      7 dni bronili miasta przez dwoma korpusami pancernymi, jedną armią ogólnowojskową(100 tys ludzi 400 czołgów) i Wileńsko-Nowogódzkim zgrupowaniem AK.
      To wszystko w max 7tys ludzi – niepełna dywizja sklecona z jednostek rozbity we wcześniejszych operacjach.

      W-N AK dużo lepeij uzbrojone w broń strzelecką niż Warszawskie nie miało szans w walce o Hauptkampfline dopóki nie przybyła sowiecka broń ciężka (Hauptkampfline – główna linia obrony ze stałymi betonowymi punktami oporu 7-8 km od centrum-podobne warunki panowały w walkach w Warszaiw o lotnisko czy mosty punkty strategiczne
      umocnione z szybkostrzlnym Falkiem i otwartym terenm których nie zdobyto co innego opanowanie wlnych od npla zabudowań to i wilnie udało sie oddziałowi ,,Dwór”)
      – mowa tu o odcinku wschodnim Hauptkampfline który został przez Niemców obsadzony i na który uderzyło AK (węzły numerowane jako 101 do 140) tymczasem węzły 140 do 152 nie zostały praktycznie obsadzone – bo Niemcy nie mieli ludzi(co potwierdza bujdy Sowietów o 17 tys obrońców)

      Na koniec Stahel wyprowadził 3 tys z nich – przez pozycje dozorowane przez Sowietów którzy tego nie zuawazyli
      tak jak wywiad sowietów nie zauważył ,,przyczaionego” zgrupowania Tolsdorfa ( 4 tys ludzi)
      AK pod Krawczunami dorwało z tego zgrupowania

      ok 300 zabitych,200 potopionych i 500 jeńców
      1/3 całości

      mogło dojść jeszcze tysiąc ale w tedy KG Tolsdorf wyprowadziło uderzenie przez rzekę(,,podręcznymi” środkami transportu) siłami 600 spadochroniarzy którzy odrzucili AK i utorowali drogę reszcie( w walkach w ręcz bardzo często )

  2. Ulanka 1920 Odpowiedz

    15 lutego 2017 w 02:22

    Niemaco do powiedzenia , mfusymi uczicz to w szkole Nasim dziecie . Mam 70 lat
    Duzo wiem o nas na zachodzie ale dziielne woyska w Polsce bardzo Malo .

    God Bless Them for they new hell on earth
    Cholem Kedywe I Ak

  3. SyøTroll Odpowiedz

    15 lutego 2017 w 07:35

    Mnie osobiście Akcja „Burza” kojarzyła się bardziej ze Lwowem i Wilnem, niż z Warszawą, gdzie mieliśmy raczej do czynienia z parodią „Burzy”, gdyż powstanie przygotowywano na łapu-capu.

    • Adr Odpowiedz

      15 lutego 2017 w 11:45

      Polityczny efekt był taki sam na Kresach jak w Warszawie niczego nie osiągnięto.

      Wojskowo tez było różnie, jeśli Niemcy stawiali opór
      patrz moje wpisy powyżej, różnica taka że tutaj RKKA się nie zatrzymało/nie zostało zatrzymane i walczyło ramię w ramię z AK-gdyby było inaczej odział Dwór-czyli konspiracja w mieście i mieszkańcy czekała by taka sam masakra jak mieszkańców Warszawy.

      Trzeba jednak przyznać że Wilk wybrał duzo lepeij moment rozpoczęcia Akcji Ostra Brama- jeśli już to wybrał go za późno i nie zdążył wszystkiego dobrze skoordynować(i wykorzystać nieobsadzenia pewnych punktów umocnionych czy lotniska),
      ale lepeij za późno niż zbyt wcześnie jak w Warszawie-perfekcyjnie rzadko się udaje wybrać moment, tu frontowych czołówek RKKA nawet ,,Czyngis-Chan z telefonem”w Moskwie nie mógł zatrzymać

      Pra-przyczyną jest strategia tu racje miały takie formacje jak NSZ czy za przeproszeniem UPA które nie widziały szans na współprace z Sowietami.

      W efekcie przeczekały przejście frontu i nie ujawniły struktur co nie pozwoliło na ich takie łatwe rozbicie.
      Zresztą nie tylko bo i wiele odziałow AK było przeciw szczególnie te wywodzące się z NOW

      5 Brygada Wileńska AK ,,Łupaszki” nie stawiła się na koncentracje i nie wzięła udziału w Ostrej Bramie- już w tedy była poszukiwana przez NKWD po wcześniejszych walkach z czerwoną partyzantką

      Partyzantka/konspiracja jest silna póki trwa wtopiona w ludność i teren i nie organizuje się w większe formacje-Burza pozbawiła AK tych cech.

      Nie przez przypadek to NSZ i cześć AK wywodząca się z NOW przejęła pałeczkę(jako NZW) w sztafecie po 44 i kryzysie w AK. UPA mimo że wielokrotnie słabsze
      tak liczebnie jak i wojskowo wytrwało dłużej w terenie niż polskie podziemie bo nie ujawniło struktur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *