Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski udzielił pierwszego od 4 lat wywiadu białoruskiemu opozycyjnemu portalowi „Zerkało” (na emigracji). Dodajmy, że po prawie czterech latach wojny, dopiero kilka dni temu spotkał się z liderką białoruskiej opozycji na emigracji Swiatłaną Cichanouską.
Rozmowa odbyła się w dwóch językach: dziennikarz „Zerkało” mówił po białorusku, a Wołodymyr Zełenski odpowiadał po ukraińsku.
Po pierwsze, chcę powiedzieć szczerze: zawsze miałem wielki szacunek dla Białorusi i narodu białoruskiego; byłem na Białorusi wiele razy. Ale szczerze mówiąc, po wybuchu wojny… To nie była tylko jakaś niechęć. Zgadzamy się, że Rosja nie była jedynym krajem, który rozpoczął wojnę, że Rosja ma sojusznika – Białoruś. Dzięki Bogu mówimy o reżimie Łukaszenki, a nie o narodzie białoruskim. Niemniej jednak, kiedy rakiety lecą, Białorusini muszą zrozumieć, że Ukraińcy giną, a dla nich Białoruś jest w tym momencie sojusznikiem agresora, sojusznikiem Rosji — powiedział Zełenski tłumacząc, dlaczego kazał tak długo czekać na rozmowę z popularnym medium.
W wywiadzie dla „Zerkalo” prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł przed ryzykiem wciągnięcia Białorusi w pełnoskalową wojnę z Ukrainą:
„Myślę, że on [Putin] wciąga Białorusinów. Wciąga ich, ale to nie znaczy, że białoruscy żołnierze, personel wojskowy i straż graniczna przybędą dziś na nasze terytorium. Jak już powiedziałem, to już inna wojna – możemy ich wciągnąć technologicznie”.
On angażuje was, rozmieszczając na waszym terytorium swoje pomocnicze siły techniczne. [I dlatego] Łukaszenka nie może już powiedzieć: „Nie kontrolowałem [rakiet], były tu wcześniej i dlatego latały”. Ale drony takie jak te, które mamy teraz, nie istniały przed wojną, nie istniały takie przekaźniki, jakich używają, a na terytorium Białorusi fizycznie nie było systemu „Oresznik”. I nie może się on po prostu pojawić. Właśnie o tym mówię. Przepraszam, że tyle się powtarzam. Wiecie, wyczuwam ryzyko. Wyczuwam je.
Zełenski jest również przekonany, że NATO powinno uznać rozmieszczone przez Rosję na terytorium Białorusi rakiety średniego zasięgu „Oresznik” za uzasadniony cel wojskowy.
Zełenski zauważył, że Rosja i Białoruś robią „pokaz”, rozmieszczając na terytorium Białorusi system „Oresznik”, ponieważ nie dostarczono tam jeszcze całego systemu, a jedynie „odpowiednie pojazdy”.
Jego zdaniem celem tych działań jest zastraszenie Europy.
„Moim zdaniem NATO powinno uznać system rakietowy „Oresznik” za uzasadniony cel. Ukraina ze swojej strony oceni to zagrożenie… Ale Łukaszenka nie powinien grać w żadne gierki, bo po tych krokach, bez konsultacji z Łukaszenką, Rosjanie sprowadzą system rakietowy „Oresznik” na terytorium Białorusi” – powiedział Zełenski.
Dziennikarze Zerkało przypomnieli prezydentowi, że do tej pory nie przywiązywał takiej uwagi do Białorusi, nie było nawet oficjalnego spotkania ze Swietłaną Cichanouską. „Nie zrobiłeś tego, żeby uniknąć prowokowania Łukaszenki i przekroczenia pewnych „czerwonych linii”?
„Uważam, że on nas teraz prowokuje [do podjęcia tych kroków]. W sprawie sankcji [wobec Łukaszenki] od dawna zwracają się do mnie Europejczycy, którzy nałożyli ograniczenia, podobnie jak wiele innych krajów. Powiedzmy, że mieliśmy swoje własne „czerwone linie” w tej sprawie. Teraz poprzez nasze działania polityczne demonstrujemy nasze stanowisko wobec wciągnięcia go w wojnę i wspierania Putina. Ale to są kroki czysto polityczne lub ekonomiczne, które, nawiasem mówiąc, nie wpływają na finanse zwykłych Białorusinów. Mówimy wyłącznie o tej jednej osobie”.
wa/zerkalo.io










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!