
Collage za fot: techinsider.ru
Metoda na Rosjan rodem z I wojny światowej okazała się znacznie tańsza, skuteczna i bardziej bezpieczna.
Rosyjskie dowództwo było w szoku, gdy w ciągu tylko jednego dnia – 27 marca Ukraińcy zniszczyli mu aż 122 działa. Straty rosyjskiej artylerii były w ostatnim miesiącu najwyższe od początku wojny: 1.644 armaty, haubice, moździerze i wyrzutnie rakiet, trzy razy więcej niż w 2022 roku.
Rosjanie nie nadążają ściągać stary sowiecki sprzęt ze składów i proszą Korę Północną o kolejne pilne dostawy haubic kalibru 170 mm. Okazuje się bowiem, że armia ukraińska zaczęła namierzać rosyjską artylerię w zupełnie nowy sposób, bez użycia radarów – donosi Forbes.
Jeszcze w 2022 roku artylerię wroga armie obu stron wykrywały niemal wyłącznie radarami do walki kontr-bateryjnej. Np. Rosjanie używali do tego swojego systemu Zoopark, który jest w stanie namierzać strzelające haubice z odległości 22 km.
Kontr-bateryjne radary mają jednak trzy poważne minusy: są bardzo drogie, jest ich mało i można je dość łatwo zniszczyć z powietrza. Z czasem więc do wykrywania dział wroga zaczęto aktywniej używać dronów rozpoznania, ale i to nie jest rozwiązanie idealne.
Obecnie Ukraińcy zastosowali więc nową metodę: lokalizację akustyczną, której korzenie sięgają jeszcze I wojny światowej. Okazuje się, że stare rozwiązania mogą być bardzo groźne, jeśli połączy się je z nowoczesną technologią.
Produkowany już masowo ukraiński system rozpoznania Vidar to 5-10 rozmieszczonych w dużych odległościach od siebie mikrofonów i czujników akustycznych, połączonych zdalnie z jednym komputerem.
Ponieważ każdy mikrofon słyszy wystrzał z wrogiego działa z nieco innego kierunku i z różną głośnością, komputer jest w stanie przy pomocy triangulacji i sztucznej inteligencji precyzyjnie zlokalizować rosyjskie stanowisko ogniowe z dokładnością do 10 metrów na głębokości nawet 25 km od linii frontu.
System natychmiast nanosi wrogie działo na mapę i przekazuje dane własnej artylerii i dronom, które dokonują uderzenia. W ten sposób 5 czujników wystarczy po pokryć nimi 10-kilometrowy odcinek frontu. Cała obsługa to tylko 1-2 osoby.
Zaletą Vidara jest też to, że jest nieporównywalnie tańszy od radaru kontr-bateryjnego i nie można go wykryć bo nie emituje żadnych sygnałów, a mikrofony można łatwo zamaskować.
A jakie są jego wady? Tylko jedna: że prędzej czy później Rosjanie zbudują podobny system i również zaczną go stosować. Ale wiadomo: wojna to przecież nieustanny wyścig technologiczny między tarczą i mieczem.
Zobacz także: Nie zamknęli włazu do bunkra i wleciało coś strasznego! Dowództwo rozniosło na strzępy (WIDEO).
KAS
Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!