
Obraz: AI
Kończą się ludzie, a Putin zaczął nową wielką kampanię.
W czterech pierwszych dniach nowej wiosenno – letniej ofensywy armii rosyjskiej na Zaporożu straciła ona 8,7 tys. zabitych i rannych, czyli co najmniej półtorej – dwie brygady i zdobyła zaledwie 28 km kw. terenu – szacuje ukraińskie dowództwo.
Jeśli tak ogromne straty utrzymają się w kolejnych dniach, wkrótce może się okazać, że Rosja nie ma już kim tej ofensywy kontynuować i zgaśnie ona zanim w ogóle zdążyła się na dobre rozpocząć. W zasadzie już teraz można ocenić, że ta ofensywa praktycznie zmierza do klęski – uważa wojskowy analityk Ołeksandr Kowalenka.
Zwraca uwagę, że ze wszystkich dużych kampanii, które Rosja w tej wojnie zaczynała, ta odbywa się niemal wyłącznie na piechotę i przyniosła na razie najmniejsze zdobycze terenowe. Wkrótce zabraknie jej ludzi bo dopływ nowych ochotników – jakieś 22 tys. miesięcznie – od dawna jest znacznie niższy niż bieżące straty.
Putinowi pozostaje tylko ogłoszenie nowej powszechnej mobilizacji, ale Kreml bardzo się boi społecznego sprzeciwu. To właśnie dlatego blokowany jest obecnie w Rosji Internet i Telegram.
Jeśli jednak Putin mobilizacji nie zrobi to obecna ofensywa szybko się zatrzyma się i armia rosyjska będzie musiała siłą rzeczy przejść do obrony – przewiduje ekspert. Tyle, że do obrony też potrzeba ludzi – przypomina. Już teraz widać, że z powodu braku ochotników, do wsparcia tej ofensywy Rosjanie muszą ściągać zmobilizowanych i rezerwistów z Krymu.
Ważny jest też jeszcze jeden aspekt – przymusowe powołanie pod broń dużych rzesz ludzi i rzucenie ich do walki bez elementarnego szkolenia będzie oznaczać jeszcze większe straty. Konieczne jest przynajmniej 3-miesięczne minimalne szkolenie, a na to Rosja nie ani specjalnie czasu, ani środków – zauważa ekspert.
Zobacz także: Płonie drugą dobę! Przeładunki: stop. Zyski z ropy poszły z dymem
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!