
Ilustracja: AI
Nie działają też wodociągi i nie ma ogrzewania, przy mrozach rzędu minus 17-25 stopni.
Blackout ogarnął dwa duże miasta północnej Rosji. Infrastruktura energetyczna nie wytrzymała ostrych mrozów. Murmańsk, Siewieromorsk i duża część półwyspu Kolskiego na kilka dni pogrążyły się w ciemnościach, nie ma też dostaw wody i ciepła – donosi Bloomberg.
Przesył prądu został odcięty 23 stycznia, gdy pod Murmańskiem runęło pięć słupów wysokiego napięcia. W niedzielę dostawy energii zostały już częściowo przywrócone, ale co pewien czas dochodzi do kolejnych przerw. Prawdopodobnie linię “puszczono” po ziemi, nowych słupów jeszcze nie dostarczono, a silny mróz bardzo utrudnia naprawy.
Cały obwód murmański, graniczący z Finlandią i Norwegią, to ważny region przemysłowy i strategiczny, jeden z najbardziej zasobnych w surowce w Rosji. Wydobywany jest tam nikiel (część produkcji koncernu Norylsk Nikiel), żelazo, miedź, apatyty, a na szelfie – gaz i ropa, koncern FosAgro produkuje nawozy.
Ponadto Murmańsk to bardzo ważny port, a Siewieromorsk jest główną bazą rosyjskiej wojennej Floty Północnej. W obu tych miastach mieszka łącznie ponad 300 tys. ludzi.
Gubernator Andriej Czubis ogłosił 25 stycznia w regionie stan wyjątkowy i ostrzegł, że możliwe są kolejne awarie. Komitet Śledczy wszczął dochodzenie w sprawie zaniedbań w energetyce, które doprowadziły do katastrofy.
Eksperci oceniają, że wykorzystywana od dziesiątków lat i praktycznie w ogóle nieremontowana posowiecka infrastruktura energetyczna na Dalekiej Północy staje się coraz mniej odporna na ekstremalne zjawiska pogodowe i takie duże i mniejsze awarie będą występować tam coraz częściej.
Zobacz także: Budżet Rosji jest już trupem! Wojna go zabiła i nie zmartwychwstanie
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!