
Donald Trump. Fot: whitehouse.gov
Tyrani rządzą długo, ale w końcu często popełniają te same błędy.
Mała dygresja historyczna. Aleksander Łukaszenka za swoich nauczycieli uważał Saddama Husajna i Muammara Kaddafiego.
Saddam rządził Irakiem przez ćwierć wieku. W pewnym momencie uznał, że wszystko mu wolno. Nazwał Stany Zjednoczone „papierowym tygrysem”. Skończyło się tym, że „tygrys” przyszedł, a Saddam trafił na szubienicę.
Ta lekcja nie przydała się Kaddafiemu. Przez dziesięciolecia robił w Libii, co chciał. Nazywał Amerykanów tchórzami i wysyłał ich do piekła. W rezultacie sam tam trafił, również nie bez pomocy USA.
Jednak i to z czasem poszło w zapomnienie. Waszyngton zachowywał się skromniej, a dyktatorzy świata – coraz bardziej ekscentrycznie, jakby mówiąc: „No i co nam zrobicie?”.
Doszło do tego, że Maduro tańczył przed kamerą, wyśmiewając Trumpa.
Teraz tańczy w celi.
Chamenei wyśmiewał Trumpa, twierdząc, że ten próbował pokazać się jako silny poprzez „puste słowa i głupie działania”. Okazało się jednak, że w tym przypadku słowa amerykańskiego prezydenta wcale nie były puste.
Konsekwencje tego wydarzenia mogą być bardzo różne. W tej chwili można z całą pewnością powiedzieć tylko jedno. Aresztując Maduro i zabijając Chameneiego, Trump wysłał innym dyktatorom list otwarty zawierający jedno słowo: „ДОВЫЁЖИВАЕТЕСЬ” (dożywacie do tego momentu).
wa/gazetaby.com










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!