Rosyjska gospodarka przechodzi przez „trudne czasy”, a firmy muszą rozważyć cięcie kosztów. Stwierdził to rosyjski minister finansów Anton Siłuanow. Poinformował o tym dziennik „The Moscow Times”.
Urzędnik poinformował, że rząd, który na początku roku odnotował gwałtowny spadek dochodów z tytułu niewielkiego eksportu surowców, również stara się oszczędzać.
Według agencji „Bloomberg” rosyjskie władze rozważają 10-procentową sekwestrację budżetową, czyli cięcia wydatków, na dobra niemilitarne i niechronione.
Tymczasem rosyjscy przedsiębiorcy obawiają się kolejnej podwyżki podatków. Deficyt budżetowy Rosji na 2025 rok jest pięciokrotnie wyższy niż pierwotnie planowano, osiągając najwyższy poziom od czasu pandemii koronawirusa. Stało się to w kontekście znacznej podwyżki podatków, która miała wygenerować około 37 mld dolarów dodatkowych dochodów.
W nowym roku stawka VAT w Rosji wzrosła z 20% do 22%. Mimo to deficyt budżetowy wyniósł 42 mld dolarów tylko w ciągu pierwszych dwóch miesięcy. Innymi słowy, roczny plan deficytu został już zrealizowany w 90%. Rosyjska gospodarka rozpoczęła rok od recesji i kryzysu przemysłowego. Jednak Siłuanow liczy teraz na dodatkowe dochody z ropy naftowej, której ceny gwałtownie wzrosły od początku wojny w Iranie.
Przypomnijmy, Putin przyznał niedawno, że rosyjska gospodarka zaczyna recesję. Wzrost gospodarczy w kraju spowolnił prawie pięciokrotnie.
Jednocześnie, dzięki wojnie USA z Iranem, Moskwa w marcu osiągnie najwyższe od czterech lat przychody z eksportu ropy naftowej. Kwota ta wynosi 270 mln dolarów dziennie, czyli dwa razy więcej niż w styczniu br.
Opr. TB, ru.themoscowtimes.com











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!