Rosja stoi w obliczu największego od dziesięcioleci kryzysu na rynku pracy, a rosyjscy rekruterzy rozszerzają swój zasięg na nowe kraje. Kreml stara się obecnie przyciągnąć pracowników z Indii, Bangladeszu, Sri Lanki i Chin. Poinformowała o tym agencja „Bloomberg”.
Rosja szacuje, że do końca dekady jej gospodarka będzie potrzebowała dodatkowych 11 mln pracowników. Kwestia ta była jednym z głównych tematów grudniowej wizyty Putina w Delhi, gdzie podpisano porozumienie o uproszczeniu procedur migracji zarobkowej.
Jeszcze przed zawarciem porozumienia liczba zezwoleń na pracę wydanych przez Rosję obywatelom Indii wzrosła w ubiegłym roku do ponad 56 tys., w porównaniu z około 5 tys. w 2021 roku. Oczekuje się, że całkowita liczba zezwoleń na pracę wydanych cudzoziemcom wzrośnie do ponad 240 tys. w 2025 roku, co będzie najwyższym wynikiem od co najmniej 2017 roku. Znaczna część tego wzrostu liczby pracowników zagranicznych pochodzi z Indii, Bangladeszu, Sri Lanki i Chin. W tym roku pracownicy z Indii i innych krajów Azji Południowej zaczęli podejmować pracę w sektorze komunalnym, na przykład przy odśnieżaniu dużych miast Rosji, ale zagraniczni pracownicy podejmują się również pracy na budowach, w restauracjach i innych usługach miejskich.
W obliczu niedoboru siły roboczej rosyjskie firmy są teraz bardziej zainteresowane pozyskiwaniem pracowników, którzy będą związani z miejscem pracy poprzez wizy i umowy, powiedziała Jelena Weliajewa, dyrektor operacyjna moskiewskiej agencji rekrutacyjnej „Intrud”. Migranci z regionów bezwizowych, takich jak Azja Środkowa, znacznie częściej zmieniają pracodawców.
„Norylskiemu Niklowi”, największej rosyjskiej firmie górniczej, rok temu brakowało około 10 tys. pracowników, co stanowiło około 10% jej całkowitej siły roboczej. Według źródła znającego sytuację, firmie nadal brakuje kilku tysięcy pracowników w regionie. Firma stoczniowa „Ak Bars” Shipbuilding, która buduje statki cywilne i wojskowe, zmaga się z niedoborem 1500-2000 osób, co jest jednym z powodów, dla których zakład pracuje z wydajnością wynoszącą mniej więcej połowę.
Tymczasem zatrudnianie pracowników z Azji jest często tańsze dla pracodawców. Wykwalifikowany indyjski elektryk może zarobić o 25% mniej niż Rosjanie na podobnych stanowiskach.
Tymczasem rola chińskiej siły roboczej jest zupełnie inna. Większość chińskich obywateli, którzy otrzymują wizy pracownicze, pracuje we własnych zakładach produkcyjnych lub firmach. Według Aleksieja Masłowa, dyrektora Instytutu Studiów Azjatyckich i Afrykańskich na Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym im. Łomonosowa, są oni zatrudniani głównie w małych i średnich przedsiębiorstwach z sektorów gastronomia, logistyka i handel hurtowy.
Przypomnijmy, Rosja rekrutuje ludzi z całego świata do pracy w fabryce produkującej drony „Szahid” w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Ałabuga w Tatarstanie. Według analityków początkowo skupiając się na Afryce, Rosja przeniosła swoją uwagę na kraje Ameryki Południowej i Środkowej, przekształcając program „Ałabuga Start” w globalny kanał dostaw siły roboczej dla kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Opr. TB, bloomberg.com











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!