
Aleksander Łukaszenka z przedstawicielami wojska, Państwowej Służby Granicznej, struktur siłowych. Fot: Belta.by
Podczas gdy drony z Rosji, czasem z Ukrainy, bezkarnie przelatują nad terytorium Białorusi, dyktator z Mińska musiał wreszcie przyznać, że podległa mu armia jest bezradna, nie jest w stanie skutecznie walczyć z bezzałogowcami; ani nie potraf ich namierzać ani strącać!
Aleksander Łukaszenka czuje się osaczony ze wszystkich stron;
„Zawsze byliśmy w bardzo poważnej sytuacji. Niestety, dziś tendencja jest taka, że sytuacja wcale się nie uspokaja. Patrząc na mapę, widzimy, że jesteśmy praktycznie otoczeni przez jednostki wojskowe ze wszystkich stron. Jedynym oknem na wschód jest Federacja Rosyjska, gdzie sytuacja jest dla nas nieco łatwiejsza” – cytuje słowa Łukaszenki państwowa agencja prasowa BiełTA.
„Ale nie powiedziałbym tego, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń na Ukrainie, gdzie drony mogą wlatywać na wasze terytorium nie wiadomo skąd. Szczerze mówiąc, nie nauczyliśmy się jeszcze w 100% reagować na wszystkie te inwazje ani ich w 100% niszczyć. Nie wiem, czy to możliwe. Ale musimy do tego dążyć. O tym też porozmawiamy” – powiedział Łukaszenka.
12 stycznia Aleksander Łukaszenka podpisał decyzje o ochronie granicy państwowej Białorusi w 2026 roku.
Jak przypomina radio Svaboda, w zeszłym roku inicjatywa byłych służb bezpieczeństwa BelPol poinformowała, że od początku 2025 roku na terenie obwodu brzeskiego odnotowano 42 przypadki upadku samolotów bezzałogowych, a także ich części. Trzy z nich były wyposażone w ładunki wybuchowe: jeden dron zdetonował się po uderzeniu, dwa zostały zneutralizowane przez saperów za pomocą kontrolowanych detonacji.
wa na podst. svaboda.org










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!