
Władysław Baumgertner, były prezes rosyjskiej firmy Uralkali i mieszkaniec Cypru. Fot: Kolaż Kresy24.pl
Jak donosi portal ANT1, w czwartek po południu, 8 stycznia, w budynku misji dyplomatycznej w Nikozji znaleziono ciało wysokiego rangą urzędnika ambasady rosyjskiej na Cyprze. Śmierć urzędnika, którego nazwiska nie ujawniono, nastąpiła dzień po zaginięciu Władysława Baumgertnera, byłego prezesa rosyjskiej firmy Uralkali, mieszkającego na Cyprze.
Według informacji ANT1, policja otrzymała zgłoszenie z kilkugodzinnym opóźnieniem, po czym natychmiast funkcjonariusze udali się do ambasady. Ale odmówiono im wejścia do budynku. Pracownicy poselstwa wynieśli tylko ciało martwego Rosjanina na dziedziniec budynku ambasady.
Wraz z ciałem przekazali raport, z którego ma wynikać, że śmierć pracownika ambasady rosyjskiej nastąpiła w wyniku samobójstwa. Skąd to przekonanie? Zostawił list pożegnalny, który zamiast trafić w ręce policji – jako dowód w śledztwie, został rzekomo wysłany do Moskwy. rzeczywistości wygląda na to, że zamachowiec-samobójca zostawił również list, który, jak doniesiono, nie został przekazany policji, a ambasada poinformowała, że zostanie on wysłany do Moskwy.
Lokalnej policji zakazano również prowadzenia jakichkolwiek czynności śledczych w budynku, donosi ANT1. Sekcja zwłok rosyjskiego dyplomaty została zaplanowana na poniedziałek.
Konwencja Wiedeńska o Stosunkach Dyplomatycznych stanowi, że władze państwa przyjmującego nie mogą wchodzić na teren ambasady państwa przyjmującego bez zgody jego kierownictwa. Dotyczy to również przypadków śmierci, które wymagają dochodzenia.
Cypryjska policja, po powiadomieniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Cypru, prowadzi dochodzenie w tej sprawie. W śledztwo zaangażowały się również służby bezpieczeństwa tego kraju.
Tajemnicza śmierć dyplomaty nie jest jedyną, którą próbują wyjaśnić cypryjskie służby. Równolegle trwa poszukiwanie 56-letniego Władysława Baumgertnera, którego po raz ostatni widziano w jego domu w Limassol 7 stycznia. Jak podaje Philenews, sygnał telefonu biznesmena został ostatnio wykryty na stromym wybrzeżu w pobliżu wioski Pisouri.
W latach 2003–2013 Baumgertner zasiadał w zarządzie rosyjskiego koncernu Uralkali, w tym jako dyrektor generalny. Przewodniczył również radzie nadzorczej Białoruskiej Kompanii Potasowej (BPC). W sierpniu 2013 roku Baumgertner został aresztowany na Białorusi.
Przedmiotem śledztwa prowadzonego przez białoruski wymiar sprawiedliwości była historia współpracy rosyjskiego giganta i białoruskiej Biełaruskalii, których udział w światowym rynku sprzedaży nawozów potasowych wynosił 40%. Przyjaźń między przedsiębiorstwami w ramach spółki zakończyła się pod koniec lipca, gdy Uralkali nagle zerwał współpracę z białoruską firmą, zagrażając tym samym stabilności białoruskiego eksportu.
Białoruscy prokuratorzy zarzucili Władysławowi Baumgertnerowi spowodowanie strat dla białoruskiego budżetu w wysokości około 100 mln dolarów. Ponadto śledczy z Mińska utrzymywali, że posiadają dowody wskazujące na to, że menadżer Uralkali przyczynili się również do strat dla budżetu Federacji Rosyjskiej.
Po zawarciu porozumienia między Aleksandrem Łukaszenką i Władimirem Putinem w 2015 roku sprawę umorzono. Do 2017 roku biznesmen pełnił funkcję dyrektora generalnego Global Ports.
Baumgertner zniknął miesiąc po tym, jak Waszyngton zniósł sankcje wobec białoruskiego potasu w zamian za uwolnienie przez Mińsk 123 więźniów politycznych.
wa za ant1live.com/reporter.com.cy










1 komentarz
TL
12 stycznia 2026 o 15:10dobrobyt kacapskiego miru doprowadza do masowych samobójstw
taki los zgotował im ZBRODNIARZ WOJENNY Z KREMLA