
Wigilia w kresowym dworze, pocztówka z XIX wieku
Zbiory Autora
Choć dawne krystalicznie czyste, pełne ryb i raków kresowe rzeki to dzisiaj już tylko wspomnienie – nadal ponoć można w nich złowić dorodne leszcze, bżany, pstrągi, czy szczupaki. A te ostatnie – o czym dzisiaj mało kto wie – królowały na postnym, wigilijnym stole każdego polskiego szlachcica! Tak popularne dzisiaj – skądinąd przepyszne – karpie pojawiły się w dworskiej kuchni dopiero pod koniec XIX wieku, a synonimem ryby świątecznej stały się już w PRL-u…
„Bóg się rodzi…”
Okres Świąt Bożego Narodzenia w Polsce jest czasem wyjątkowym, choć akurat w kościele katolickim znacznie istotniejsza jest Wielkanoc. Jednak grudniowym świętom bez wątpienia magii dodaje szczególny anturaż: śnieg (o ile oczywiście spadnie…), pachnąca choinka, prezenty (od świętego Mikołaja…), bliscy obowiązkowo zgromadzeni przy świątecznym stole, czy wreszcie nocne nabożeństwo o naprawdę niepowtarzalnej atmosferze – czyli Pasterka, upamiętniająca przybycie pasterzy do Betlejem.

Carl Larsson, „Wigilia”, 1904–1905
Zbiory Autora
Zaś Wigilia Bożego Narodzenia to najbardziej wzniosła i uroczysta noc w roku, która stała się tradycją w Polskich domach już z początkiem XVIII wieku. Jak zauważa Jan Łoziński, współautor książki „Historia polskiego smaku – kuchnia, stół, obyczaje”:
„Cały «przebieg» tradycyjnej Wigilii jest głęboko zakorzeniony w zwyczajach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Tak jak i dziś, niegdyś głównym jej momentem była uroczysta kolacja, poprzedzona generalnymi porządkami oraz przygotowywaniem wigilijnych potraw. Domy i wszystkie izby przystrajano odświętnie w gałązki z drzew iglastych, które symbolizowały zdrowie oraz siły witalne. Przed zapadnięciem zmroku, wszelkie prace gospodarskie i domowe musiały zostać zakończone. Stół był przykryty białym obrusem, a pod nim umieszczano sianko, zaś na stole zostawiano dodatkowy talerz dla strudzonego wędrowca. Dodatkowe miejsce przy stole było symbolem pamięci o zmarłych których już nie ma pośród domowników. W czterech kątach izby jadalnej umieszczano cztery różne snopy zbóż (symbol urodzaju na następny rok). W całym dniu obowiązywał post ścisły, dlatego też wieczerza była bezmięsna. W tym dniu nie można było się kłócić, ponieważ istniało powiedzenie «jaka Wigilia taki cały rok», ani też udawać się z wizytą (chyba, że do najbliżej rodziny). […] Tradycyjną Wigilię rozpoczynano po pojawieniu się pierwszej gwiazdy na niebie (na pamiątkę Gwiazdy Betlejemskiej). Ta tradycja trwa do dziś. Rozpoczęcie wieczerzy gospodarz poprzedzał modlitwą. Czytano Ewangelię o Narodzeniu Pańskim i dzielono się opłatkiem (wypiekanym z mąki i wody, symbol pojednania i przyjaźni). Następnie odbywała się wieczerza wraz ze wspólnym kolędowaniem aż do północy, o której to zaczynała się pasterka […]. Resztki jedzenia oraz opłatek dawano również zwierzętom – wierzono, że w tę wyjątkową noc zwierzęta mówią ludzkim głosem”.

Ludwik Stasiak, „Kolędnicy. Święta Noc”, 1929
Zbiory Autora
RES
Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!