
Ilustracja: AI
Odtajniono budzący grozę meldunek przesłany z Rosji przez szpiegów Centralnej Agencji Wywiadowczej. Co naprawdę zdarzyło się wokół strąconego przez obronę powietrzną tajemniczego obiektu?
W 1993 roku w Rosji miał miejsce atak UFO na pododdział rosyjskich żołnierzy – wynika z odtajnionych archiwów CIA, które cytuje Daily Express. Do makabrycznego zdarzenia doszło na Syberii, choć w meldunku nie jest sprecyzowane, w którym dokładnie regionie.
Rosyjska artyleria zestrzeliła tam rakietą ziemia-powietrze niezidentyfikowany pojazd latający, a następnie wysłano pododdział wojska, który otoczył strącony obiekt. Wtedy właśnie zaczął się horror.
Jak wynika z dokumentów, ze zniszczonego pojazdu wyszło w pewnym momencie pięć istot i “połączyło się w jedną świecącą sferę”. Wystrzelił z niej jakiś promień, który sprawił, że 23 rosyjskich żołnierzy w jednej chwili “skamieniało” – zamieniło się w nieruchome słupy. Przeżyło tylko dwóch, którzy stali z tyłu i to od nich pochodzi relacja o zdarzeniu.
Co dalej stało się z tą “świecącą kulą” – nie wiadomo. Po pewnym czasie szczątki strąconego obiektu i “skamieniali żołnierze” trafili do wojskowego ośrodka badań pod Moskwą. Uczeni stwierdzili, że ulegli oni “zwapnieniu”, a w każdym razie “zamienili się w substancję przypominającą wapień”.
Więcej szczegółów w tej sprawie w archiwum nie ma. Oficjalnie rosyjskie władze nigdy o tym nie informowały.
W odtajnionych dokumentach CIA jest też potwierdzenie jeszcze jednego zdarzenia z udziałem domniemanego UFO w Rosji, o którym informacje pojawiały się już wcześniej. Chodzi o “niezidentyfikowany ogromny obiekt w kształcie meduzy”, który 13 lutego 1989 roku zawisł na godzinę nad miastem Nalczyk w Kabardyno-Bałkarii na południu kraju.
Z dokumentów wynika też, że w latach 70. i 80. XX wieku sowieccy specjaliści co najmniej kilka razy stykali się z tym, co w raportach określano enigmatycznie jako “anomalne zjawiska w atmosferze”. Oficjalnie jednak władze sowieckie kategorycznie temu zaprzeczały, nazywając informacje o UFO “zachodnią propagandą”.
Najwyraźniej z jakichś powodów CIA uznała, że te meldunki są na tyle wiarygodne, iż włączyła je do swoich raportów. Jest też przy nich lakoniczna ocena, że “jeśli się potwierdzą, świadczą o wysoko zaawansowanej technologii”.
Nie ma jednak informacji, czy CIA próbowała to potem weryfikować, albo badać na własną rękę. Jeśli tak, to w papierach nie ma po tym śladu, przynajmniej w tych, które do tej pory odtajniono.
Zobacz także: Poszli na rekord! Drony runęły na nich 1885 km od frontu (WIDEO)
KAS










1 komentarz
Ja
13 lutego 2026 o 06:27Hahahaha!!