
Ilustracja: AI
“Będą strzelaniny, będą rozruchy w Moskwie i Petersburgu, których Rosja dawno nie widziała”. Mam walczyć za Putina? On pali cały nasz dobytek!
Rosyjscy farmerzy z obwodu nowosybirskiego opublikowali dramatyczne wezwanie do żołnierzy na froncie, by wracali i bronili ich żywego inwentarza, który od dwóch tygodni przemocą konfiskują i masowo palą służby weterynaryjne w wielu regionach.
Tak zwane “krowie bunty” w Rosji przybierają na sile, a bezprawnie pozbawiani w jednej chwili całego dorobku ludzie stają się coraz bardziej zdesperowani, gdyż wiedzą, że nie mają już nic do stracenia. Na początku wysyłali błagalne apele do Putina, ale przestali, gdyż nie dostali żadnej odpowiedzi i już mu nie wierzą – pisze 24 Kanał.
Teraz wzywają na pomoc żołnierzy, często swoich synów, mężów i braci, bo przecież większość z nich pojechała na wojnę właśnie ze wsi. Palona trzoda i bydło należy często do ich rodzin, więc docierające z domów oburzone skargi z pewnością nie podnoszą ich bojowego morale.
Rosyjscy farmerzy są przekonani, że “walka z epidemią” to tylko pretekst, by wybić ich stada i zapewnić monopol wielkim agro-zakładom. Nikt bowiem nawet nie bada rzekomo zarażonych zwierząt, nie przedstawia żadnej podstawy prawnej, nie sporządza protokołów. Weterynarze wpadają w asyście policji i palą wszystko, co żyje – konie, krowy, świnie, owce, kozy.
Tymczasem zaczyna się wrzenie w kolejnej grupie społecznej – weteranów i inwalidów, którzy wrócili do Rosji z wojny na Ukrainie i zamiast obiecywanych im świetlanych perspektyw i powszechnego szacunku zostali przez władze rzuceni na pastwę losu.
Kiedyś Putin obiecał im dobre posady w administracji, a nawet co najmniej 1/3 miejsc w Dumie Państwowej. Ale kiedy przed zbliżającymi się “wyborami” partie zajrzały do ich “CV” i życiorysów, szczególnie tych kryminalnych, doznały wstrząsu i pomysł zdechł. Niedoszłym “deputowanym” proponuje się więc zamiast tego zamiatanie ulic lub pracę w kiosku na bazarze.
Wielu z nich ma poczucie, że “Putin ich porzucił, a ojczyzna zdradziła”, a doniesienia o napadach, pobiciach, kradzieżach i morderstwach dokonywanych przez weteranów docierają ze wszystkich zakątków kraju.
Prędzej, czy później ta fala powszechnej wściekłości przeleje się w otwarty bunt ludowy i masową grabież, w której wymieszają się z sobą byli żołnierze, kryminaliści, puszczeni z torbami rolnicy, górnicy z zamykanych kopalń i wszyscy inni dociśnięci do ostateczności drożyzną, niespłaconymi kredytami, strachem przed wysłaniem na wojenną rzeź i brakiem perspektyw.
“Już nie będzie wiadomo, kto walczył, kto siedział, kto pracował – wszystkich połączy totalny bunt. Będą strzelaniny, będą rozruchy w Moskwie, Petersburgu, czy Nowosybirsku, będzie 100 razy gorzej, niż było w czasie chaosu lat 1990. Czegoś takiego Rosja nie widziała już dawno, ale wkrótce zobaczy” – przewiduje publicysta Aleksandr Demczenko.
Zobacz także: Phantomy ruszają na front! Szturmowców ze stali nie można zabić
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!