Rosja zintensyfikowała w ostatnich miesiącach ataki na ukraińską sieć energetyczną. Ukraińcy są zmuszeni przetrwać bez prądu, wody i ogrzewania. Ich dramatyczną sytuacje przedstawili dziennikarze agencji „Reuters”.
Mieszkańcy Kijowa zbierają śnieg, aby zapewnić sobie wodę, śpią w rękawiczkach, kurtkach i czapkach, ogrzewają się cegłami, podgrzanymi na kuchenkach gazowych, rozbijają namioty w swoich mieszkaniach. Słowem, robią wszystko, co w ich mocy, aby przetrwać najzimniejszą i najciemniejszą zimę wojny z Rosją.
„Kiedy nie ma prądu, nie ma ogrzewania. To oznacza, że mieszkanie po prostu zamarza” – powiedział Anton Rybikow, ojciec trzyletniego Dawida i dwuletniego Matwieja. On i jego żona Marina zaopatrzyli się w baterie i śpiwory.
39-letni kapelan wojskowy mówi, że jeden z jego synów niedawno zachorował na zapalenie płuc, gdy temperatura w jego mieszkaniu spadła do 9°C podczas ponad 19-godzinnej przerwy w dostawie prądu spowodowanej rosyjskimi nalotami.
„To bardzo trudne emocjonalnie. Ciągły niepokój. Ta zima jest najtrudniejsza” – mówi Rybikow, przygotowując się do podgrzania wody w metalowym dzbanku na mleko.
Dziennikarze przypominają, że Rosja skoncentrowała swoje ataki rakietowo-dronowe na Kijowie, Charkowie i Dnieprze. Brytyjski wywiad wojskowy w swoim regularnym raporcie oszacował, że w zeszłym roku Rosja wystrzeliła na Ukrainę około 55 tys. dronów – około pięciokrotnie więcej niż planowano na 2024 rok.
W obliczu temperatur sięgających -18°C w pokrytym śniegiem Kijowie, ataki te oznaczają, że setki tysięcy mieszkańców z trzymilionowej stolicy zmaga się z przedłużającymi się przerwami w dostawie prądu i wody. Zwykłe czynności – takie jak branie prysznica czy gotowanie – stały się prawdziwą gehenną.
Po raz pierwszy od początku pełnoskalowej inwazji Rosji, rząd ogłosił w zeszłym tygodniu stan wyjątkowy z powodu kryzysu energetycznego. Tysiące ludzi w całym mieście gromadzi się teraz w szkołach i prowizorycznych ulicznych „punktach niezwyciężoności”, gdzie generatory zapewniają ciepło, ładowanie telefonów i dostęp do internetu.
W punkcie dystrybucji żywności w Kijowie 66-letnia emerytka Walentyna Kirijakowa stała z wnuczką w kolejce po ciepły posiłek.
„Nie narzekamy. Rozumiemy, że trwa wojna i musimy ją przetrwać. Musimy przeżyć” – mówi Kirijakowa, której mieszkanie w wieżowcu jest pozbawione prądu, co uniemożliwia jej gotowanie.
Ataki rosyjskich okupantów na ukraińską sieć energetyczną spowodowały przerwy w dostawie prądu i wody w Kijowie, trwające zazwyczaj trzy do czterech razy dłużej niż podczas poprzednich zim.
Synoptycy przewidują, że mroźne temperatury utrzymają się przez kilka tygodni, a kolejne rosyjskie ataki są prawdopodobne. Dlatego eksperci ds. energii twierdzą, że sytuacja raczej szybko się nie poprawi.
Stanisław Ignatiew, ekspert ds. energii z Ukraińskiego Instytutu Przyszłości, przewiduje, że do końca tygodnia zasilanie zostanie przywrócone do domów w lewobrzeżnej części Kijowa, Jednak niektóre domy mogą czekać tygodnie na powrót ciepła.
Opr. TB, reuters.com










1 komentarz
Apostoł Paweł
21 stycznia 2026 o 20:05Złe dni dla Ukrainy miną, a złe dni dla rosji nie miną.