Balla: niełatwe dzieje

9 czerwca 2016

Jeszcze sto lat temu na mapie okolic Grodna można było zobaczyć kilka miejscowości o nazwie Balla. Były to Balla Wielka, centrum gminy i folwark, majątki Balla Sucha i Balla Kownacka, wieś Balla Solna. Ale najważniejszą miejscowością o nazwie Balla była wieś parafialna, do której w XIX wieku dodawano – Cerkiewna, a w pierwszej połowie XX wieku – Kościelna.

Projekt świątyni w Balli Kościelnej

Projekt świątyni w Balli Kościelnej, wykonany przez warszawskiego architekta Leonarda Karię. Lata 20. XX w.

W latach walki z religią pozbawiono tę wieś prawdziwego imienia, nadając jej nazwę dość prozaiczną – Zareczanka. Ale na szczęście ocalał kościół, chociaż o jego istnienie, jak również o swoją wiarę, mieszkańcy wsi musieli walczyć. Balla była jedną z najstarszych osad w okolicach Grodna.


Jej nazwa ma pochodzenie bałtyckie i oznacza błoto, miejsce zabłocone. Pierwsza wzmianka o Balli odnosi się do roku 1480 roku, gdy wieś należała do parafii prawosławnej, a mianowicie parafii cerkwi świętych Borysa i Gleba w Grodnie. W 1526 roku w Balli powstała samodzielna parafia prawosławna, a przy cerkwi został zorganizowany szpital dla chorych i starszych ludzi.

Od początku XVII wieku parafia w Balli należała do unitów i oficjalnie była podporządkowana proboszczom pobliskich parafii rzymskokatolickich. Przez 250 lat istnienia unickiej parafii budynek drewnianej cerkwi był kilka razy przebudowywany.


W świątyni modlono się po polsku, w języku cerkiewno-słowiańskim oraz „po prostemu”. Uniccy kapłani golili brody, jak to było przyjęte u duchownych katolickich, nosili szaty zbliżone do rzymskokatolickich, ale korzystali z ksiąg do nabożeństwa, nadrukowanych cyrylicą. Po rozbiorach Rzeczypospolitej okolice Sopoćkiń weszły do składu Królestwa Pruskiego, zaś w 1815 roku – do Królestwa Polskiego, które było państwem autonomicznym w składzie Cesarstwa Rosyjskiego.

W 1875 roku władze carskie zorganizowały „dobrowolne” przyłączanie unitów Królestwa Polskiego do prawosławia. Razem z 200-tysięczną rzeszą unitów podlaskich „pojednano” z prawosławiem również i kilka parafii unickich w powiecie augustowskim.

W Balli, która od tego czasu otrzymała nazwę Balla Cerkiewna, zorganizowano wielkie uroczystości z udziałem urzędników carskich z Grodna, Warszawy, Suwałk i Petersburga. Parafian nikt o zdanie nie pytał. Religia unicka, która prawie od trzystu lat była wiarą ich przodków, po prostu przestała istnieć.

Życie tych, którzy nie chcieli należeć do prawosławia, było bardzo utrudnione, nawet w sprawach codziennych. Ludzie nie chcieli chrzcić dzieci w cerkwi, więc po chatach chodzili popy i chrzcili małe dziatki przymusowo. Unici nie mogli obchodzić świąt religijnych według „nowego” kalendarza.

Carscy żandarmi wchodzili do domu i jeśli widzieli, że ktoś w prawosławny post gotuje mięso – wywracano garnki na podłogę. Ludzie mieli nawet po dwa imienia – „formalne” prawosławne i „prawdziwe” katolickie. Na przykład, Borys i Bronisław. Sytuacja się zmieniła dopiero po roku 1905, gdy car Mikołaj II, zmuszony przez wydarzenia rewolucyjne, podpisał Dekret o tolerancji religijnej.

Grób Brygidy Janczylik

Grób Brygidy Janczylik, ur. jako unitka, mającej katolickie imię, a zmarłej jako prawosławna. Cmentarz w Zareczance

Teraz każdy mógł otwarcie wyznawać swoją religię. Ponieważ Kościoła unickiego na naszych ziemiach już nie było – ludzie zaczęli licznie przechodzić na katolicyzm, w roku 1914 w całej parafii prawosławnej pozostało jedynie kilkadziesiąt osób. Cerkiew w Balli spłonęła podczas walk o Twierdzę Grodzieńską w czasie I wojny światowej – latem 1915 roku i już jej nie odbudowywano.

W 1927 roku założono w Balli parafię rzymskokatolicką, ale na budowę kościoła lud miejscowy, ogołocony wojną, nie posiadał środków. W miejscu spalonej cerkwi postawiono tymczasowy długi drewniany budynek, w którym jednocześnie mogło się modlić do dwustu osób.

Na początku lat 30. XX wieku przyjechał do Balli Kościelnej ksiądz Antoni Barszczewski. Ojciec Antoni nie był pierwszym proboszczem nowej parafii w Balli Kościelnej, ale właśnie jemu należy się honor wzniesienia murowanej świątyni. Ksiądz Barszczewski był „amerykańcem”, to znaczy przez dość długi czas mieszkał w Stanach Zjednoczonych, zbierając wśród Polonii amerykańskiej środki finansowe na budowę kościołów w Polsce.

Większa część Grodzieńszczyzny wchodziła wtedy do diecezji wileńskiej, ale okolice Sopockiń, w tym i Ballę Kościelną, włączono do diecezji z centrum w Łomży. Projekty nowych świątyń w diecezji łomżyńskiej były zamawiane u warszawskiego architekta Leonarda Karii. Postępowy architekt, zgodnie z duchem czasu, zaprojektował świątynię w stylu modernistycznym, bardzo oryginalną jak na tamte czasy.

Ale projekt chyba nie za bardzo przypadł do gustu władzom kościelnym i nadano mu bardziej tradycyjny wygląd. Dlatego badacze mają teraz problem z ustaleniem stylu świątyni – czy jest to bardziej ascetyczny neogotyk, czy raczej niewyraźny modernizm. W 1937 r. kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny został poświęcony. Sporą kwotę na budowę świątyni wnieśli parafianie. W tym samym czasie wybudowano „bliźniaka” kościoła – w Tryczówce około Białegostoku.

Ksiądz Antoni Barszczewski bardzo się udzielał na rzecz świątyni. Był też znany z innych pasji. Jeździł francuskim automobilem, w tamtych latach chyba jedynym w okolicy Także bardzo lubił pszczoły, uprawiał pasiekę, miał chyba ze trzydzieści uli. W 1939 roku bolszewicy odebrali mu samochód. W czasie niemieckiej okupacji wysiedlono go z plebanii, w której urządzono żandarmerię.

Naziści nawet planowali księdza rozstrzelać, ale został uprzedzony przez tłumacza – uciekł i chował się u parafian. Po paru latach po wojnie ksiądz Barszczewski musiał wyjechać do Polski, mieszkał w Ełku, zmarł w 1993 roku, mając prawie sto lat. Kościół w Balli Kościelnej został bez proboszcza.

Wierni modlili się samodzielnie bez duszpasterza, w święta i niedziele dojeżdżali księża z Adamowicz i Łabna. W 1964 roku nazwę Balla Kościelna zmieniono na Zareczankę. Na mapie Grodzieńszczyzny ze wszystkich miejscowości o nazwie „Balla” pozostała tylko nadniemeńska wieś Balla Solna. We wrześniu 1970 roku Rada ds. Religii przy Radzie Ministrów podjęła decyzję o zlikwidowaniu wspólnoty wiernych w Zareczance.

Na początku zaproponowano urządzić w budynku kościoła wiejski klub. Ale było wiadomo, że do takiego „klubu” w świątyni nikt z miejscowych osób chodzić nie będzie. Dlatego decyzję zmieniono – kościół miał być przekształcony na magazyn kołchozowy, a naczynia liturgiczne oraz inne rzeczy ze świątyni trzeba było przewieźć do Adamowicz. Ludzie zdecydowanie odmówili wydania kluczy od kościoła.

Po paru dniach do Zareczanki przyjechali przedstawiciele administracji rejonowej, a także milicjanci. Zamek wyłamano i przewodniczący kołchozu zażądał wysypać na posadzkę kościoła tonę łubinu, który był przeznaczony dla karmienia bydła. Następnego dnia życie w Zareczance zamarło.

Piętnastu traktorzystów, szesnaście dojarek i czterech kierowców ciężarówek nie wyszło do pracy. Kołchoźnicy nie organizowali demonstracji i nie prowadzili agitacji, ale w tamtych totalnie zniewolonych czasach nawet ich cichego strajku starczyło, żeby trafić na ławy oskarżonych.

Dzieci po Pierwszej Komunii Świętej

Dzieci po Pierwszej Komunii Świętej w odnowionym kościele z ks. Aleksandrem Szemetem

W Zareczance zaroiło się od pracowników służb specjalnych, a sprawa „buntu” wiernych kościoła w Balli szybko stała się znana na całym świecie. Mówiono o niej w radiu „Wolna Europa”, a najważniejsze w ZSRR podziemne wydanie, poświęcone obronie praw człowieka „Kronika bieżących wydarzeń” napisała wtedy: „Pod koniec października 1970 roku we wsi Zareczanka… zgodnie z rozporządzeniem władz miejscowych zamknięto kościół.

Przekształcono go w magazyn na zboże. Kołchoźnicy powiedzieli, że nie mogą żyć bez kościoła i w ciągu trzech dni nie wychodzili do pracy, a ich dzieci nie chodziły do szkoły. Krowy doiły nauczycielki. Studenci, wysłani do kołchozu, odmówili podjęcia się pracy.

Kierownik obwodowy Mołoczko rozkazał oczyścić kościół od zboża, a winnych zamknięcia kościoła ukarać” . Nie znalazłem świadków, żeby się dowiedzieć, czy naprawdę ktoś został ukarany, ale strajkujący jak na tamte czasy odnieśli prawdziwe zwycięstwo. Kościół został posprzątany, a parafianie powiesili na drzwiach własny zamek, kluczy od którego nie przekazali władzom, mimo że ich wspólnotę religijną formalnie skasowano.

Wierni potajemnie chodzili do świątyni bocznymi drzwiami przez zakrystię. W lutym 1971 roku kołchoz im. Suworowa w Zareczance został zlikwidowany i przyłączony do kołchozu w Łojkach. W drugiej połowie lat 80. dziedziniec kościoła był porośnięty drzewami i krzakami, a budynek świątyni stał obszarpany.

Czasy jednak się zmieniły – był już okres Gorbaczowskiej „pieriestrojki” i parafianie rozważali o odnowieniu świątyni. Stefania Małyszko ze wsi Łojki wspomina: „Poszłyśmy z przyjaciółką do księdza w Sylwanowcach, Aleksandra Szemeta, żeby zapytać u niego rady – czy już naszedł czas na otwarcie kościoła. On powiedział nam tylko tyle, że o tym sami musimy zdecydować, ale jeśli już zdecydujemy – to w żadnym razie nie można rezygnować.

I my się zdecydowali…”. Zamek na drzwiach centralnych został spiłowany przez Zygmunta Małyszkę z Łojek, do wnętrz kościoła wjechał wóz i po kilku dniach świątynię posprzątano ze śmieci, pozostałych po magazynie kołchozowym. Wierni poprzywozili do kościoła obrazy, pochowane po domach w roku 1970, a jeden z mieszkańców wsi przyciągnął nawet bramę z krzyżem z muru kościelnego…

W tym roku mija 490 lat od założenia w Balli pierwszej świątyni chrześcijańskiej, a w następnym – 80 lat od konsekracji pierwszego kościoła. To ważne daty dla miejscowej społeczności, ukazujące jednocześnie skomplikowane dzieje na naszych ziemiach. Mieszkańcy tej niewielkiej wsi zarówno od władzy carskiej, jak i od władzy sowieckiej wiele wycierpieli za swoją wiarę, dzielnie jej broniąc, co z pewnością może być przykładem dla młodszych pokoleń. Dlatego dzieje własnej ziemi należy znać i o nich pamiętać.

Jan Plebanowicz, Magazyn Polski, 2016 r. nr. 5 (125)

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *