
Collage / grafika – media społecznościowe / YouTube
Ukraińska armia bije niskie pokłony Elonowi Muskowi.
Dosłownie takiego określenia użył wojskowy bloger Dmitrij Czernyszew po tym jak należąca do amerykańskiego miliardera kompania SpaceX odłączyła 4 lutego armii rosyjskiej system łączności satelitarnej Starlink, powodując totalny paraliż rosyjskiego dowodzenia.
Pierwsze skutki pojawiły się dość szybko – zobacz: Padło całe dowodzenie, wstrzymują szturmy! Ukraińcy dostali rykoszetem. Teraz widać kolejne: wyraźnie spadła precyzja uderzeń rosyjskich dronów Shahed, a rosyjska artyleria zaczyna strzelać w dużej mierze na ślepo.
Teraz Shahedy nie mogą już latać nisko nad ziemią z dużą prędkością. Przy prędkości 75-90 km/h zaczyna im siadać nawigacja, muszą naprowadzać się autonomicznie i nie są w stanie celnie trafić. Będą więc latać znacznie wolniej, a dzięki temu łatwiej je strącić – pisze ekspert.
Z kolei rosyjska artyleria musi teraz strzelać bez precyzyjnego namierzania celu, przez co spada jej skuteczność i znacznie wzrasta zużycie amunicji. A Rosja wcale nie ma jej za wiele i musi ją także sprowadzać z Korei Północnej.
Rosyjskie dowództwo gorączkowo szuka jakichś zamienników dla Starlinka. Tyle, że dobrych zamienników nie ma. Stare i mniej zaawansowane metody retranslacji, nawigacji i łączności są bowiem mniej precyzyjne, a przede wszystkim – o wiele bardziej podatne na wykrycie i zakłócanie przez ukraińskie systemy walki radio-elektronicznej.
Ponadto budować od nowa cały system łączności i naprowadzania armii, nawet wykorzystując rozwiązania chińskie, to ogromne zamieszanie logistyczno – organizacyjne, długi czas i wielkie koszty, a przecież pieniędzy Rosja również nie ma w nadmiarze.
Z jakichś powodów Kreml i rosyjskie dowództwo były święcie przekonane, że Musk nigdy im nie odłączy Starlinków i nie były przygotowane na taki cios. Z kolei dowództwo ukraińskie cieszy się, że nie zrobił on tego “hurtowo”, czyli nie odciął łączności jednym i drugim, tylko pozostawił działające ukraińskie terminale, które zgłosił mu resort obrony w Kijowie.
Czy Ukraińcy wykorzystają obecny łącznościowy chaos w szeregach rosyjskich, żeby dokonać lokalnych kontr-uderzeń i odbić przynajmniej część terenów? Nie wiadomo. Choć z pewnością będzie im znacznie lżej, niż jeszcze kilka dni temu. Być może odetchną też przynajmniej trochę ukraińskie miasta i energetyka. Ale trudno to na razie przesądzać.
Czytaj o tym więcej: Musk kliknął i… paraliż armii Putina na całym froncie! i
Zobacz także: Wojna wkroczyła do Moskwy: weterani Putina strzelają do policji!
KAS










1 komentarz
Chwała Ukrainie
6 lutego 2026 o 14:31A teraz seria dezorganizujących wybuchów na terenie rosji poza linią frontu, i ukraińska kontrofensywa. Niech rusy spadają na drzewo. A potem za Ural.