
Atak dronów na kolej. Obraz wygenerowany przez AI
Masowe ataki dronów i możliwe rozmieszczenie na Białorusi infrastruktury sterującej loty dronów, wskazują na ewolucję rosyjskiej strategii. Ekspert wojskowy Igor Łucenko ocenia, że konsekwencją może być zagrożenie dla tras transportowych prowadzących na Zachód, w tym linii kolejowej do Warszawy.
W ostatnich dniach Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków z użyciem bezzałogowców od początku wojny, wykorzystując niemal tysiąc dronów różnego typu. Jak ocenia w rozmowie z agencją Unian Igor Łucenko, dowódca jednostek operatorów dronów i założyciel Centrum Wsparcia Rozpoznania Powietrznego, nie była to wyłącznie operacja militarna.
Jego zdaniem był to przede wszystkim pokaz siły o charakterze propagandowym.
– To była akcja ideologiczno-wojskowa, mająca zrobić wrażenie zarówno na Ukraińcach, jak i na rosyjskiej opinii publicznej – wskazuje.
Ekspert podkreśla, że sposób użycia dronów – w tym także w ciągu dnia – nie był optymalny z punktu widzenia skuteczności bojowej. W nocy bezzałogowce są trudniejsze do wykrycia, co zwiększa ich szanse na dotarcie do celu.
Łucenko zwraca uwagę, że Rosja stosuje obecnie dwa równoległe podejścia do wykorzystania dronów. Pierwsze ma charakter stricte militarny i zakłada precyzyjne uderzenia. Drugie – demonstracyjny – nastawione jest na efekt psychologiczny i medialny.
Zmasowane naloty, nawet jeśli mniej efektywne operacyjnie, mogą budować obraz przewagi i wywoływać presję na społeczeństwo oraz decydentów.
Zdaniem Łucenki ukraińska obrona przeciwlotnicza ma potencjał, by skutecznie neutralizować nawet bardzo duże fale dronów. Kluczowe są jednak odpowiednie inwestycje i organizacja systemu.
Ekspert wskazuje m.in. na konieczność: lepszego rozmieszczenia radarów, budowy specjalnych konstrukcji zwiększających zasięg wykrywania, zastosowania wielowarstwowej obrony – od tanich dronów przechwytujących po lotnictwo.
– Technicznie jesteśmy w stanie zestrzelić nawet 100 proc. dronów. Problem leży w organizacji i infrastrukturze – podkreśla.
Nowe zagrożenie z Białorusi
Najbardziej niepokojący scenariusz dotyczy jednak potencjalnego rozszerzenia infrastruktury dronowej Rosji poza jej terytorium. Według Łucenki rozmieszczenie na Białorusi naziemnych stacji kontroli bezzałogowców znacząco zwiększyłoby możliwości operacyjne Moskwy.
W praktyce oznaczałoby to: krótszy czas reakcji dronów, większy zasięg kontroli, możliwość prowadzenia bardziej precyzyjnych ataków na cele logistyczne.
– Trasa kolejowa prowadząca w kierunku Warszawy może stać się zbyt niebezpieczna. Znajduje się zbyt blisko Białorusi, a drony mogłyby być wykorzystywane do polowania na transporty – ostrzega.
Czy Rosja przechodzi na strategię opartą głównie na tanich dronach? Zdaniem Łucenki – nie do końca.
Ekspert wskazuje, że zwiększone użycie bezzałogowców wynika raczej z ograniczeń w arsenale rakietowym. To właśnie rakiety – zdolne do niszczenia infrastruktury krytycznej, mostów czy elektrowni – pozostają największym zagrożeniem.
– Z czasem będziemy coraz skuteczniej radzić sobie z dronami. Rakiety to znacznie trudniejszy problem – zaznacza.
wa/unia.ua










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!