
Collage / grafika: Chodorkowskij LIVE
Grozi głód. Wpadają do gospodarstw i palą cały żywy inwentarz.
Rosyjska farmerka Swietłana Panina ze wsi Nowokluczi w obwodzie nowosybirskim wtargnęła do tamtejszego resortu rolnictwa i po całym gmachu ganiała ministra Andreja Szindiełowa protestując przeciwko wybiciu przez rosyjskie służby weterynaryjne jej żywego inwentarza: 150 owiec i baranów, 40 krów, 7 kóz, 2 prosiąt i… trzech wielbłądów – donosi “Echo”.
Do masowej egzekucji zwierząt pod pretekstem zagrożenia wścieklizną i pasterellozą doszło pod nieobecność kobiety. Inspektorzy nie przedstawili rodzinie żadnej decyzji o kwarantannie, gdyż nikt jej nawet nie wydał, tylko zaczęli systematycznie wybijać i palić zwierzęta.
Takie egzekucje w gospodarstwach farmerskich trwają w Rosji od tygodnia. Weterynarze wchodzą siłą, często w asyście policji, nie wykonują żadnych analiz, tylko palą pogłowie i odjeżdżają. Nie wystawiają nawet żadnych zaświadczeń i nie sporządzają protokołów. Na wszelkie pytania odpowiadają tylko ogólnikowo, że “jest groźna choroba”.
Co ciekawe, w dużych agro-holdingach nic takiego nie ma miejsca. Wybijane są tylko zwierzęta w mniejszych gospodarstwach. Rolnicy są przekonani, że to nic innego jak masowe niszczenie siłą drobnej konkurencji.
Farmerka Panina żądała od ministra, by wytłumaczył na jakiej podstawie pozbawił ją całego dobytku. Sekretarka usiłowała nie wpuścić jej do gabinetu szefa, groziła wezwaniem ochrony. Tymczasem Szindiełow uciekł, ale kobieta zaczęła go gonić po korytarzach i klatkach schodowych – widok w Rosji wręcz niespotykany.
“Czemu bezprawnie zniszczyłeś mój dobytek i skazałeś mnie na głód? Ja nie odpuszczę, będę za tobą chodzić jak cień. I tak nie mam już nic do roboty. Nawet za prąd nie będę miała czym zapłacić. Dopadnę cię nawet w toalecie!” – krzyczała kobieta.
Takich jak ona zdesperowanych farmerów, których władze “puszczają z torbami” jest z dnia na dzień coraz więcej. Takie same sygnały jak z Nowosybirska nadchodzą z obwodu penzeńskiego i z Kraju Ałtajskiego. Rolnicy wysyłają zbiorowe protesty do Putina, ale nie dostają żadnej odpowiedzi.
“Władze dokonują zbrodni przeciw własnemu narodowi. Masowo rujnują farmerów i zaplecze żywnościowe kraju. W jednej chwili zamieniają średnią klasę rolniczą w nędzarzy w interesie monopolistów, próbując wywołać w kraju sztuczny głód” – napisał z-bloger Iwan Otrakowskij.
Niezależne kanały piszą już nawet o narastających “krowich buntach”. Protesty farmerów popiera Związek Agrarny, który publikuje nagrania.
Zobacz także: Phantomy ruszają na front! Szturmowców ze stali nie można zabić
KAS










1 komentarz
TakToWidzę
16 marca 2026 o 12:39Zbrodniarzy wojennych z rosjoholizmu nie trzeba nawet wybijać. Sami się zagłodzą a biednych i głodnych wyślą na mięsne szturmy. Gdyby tam było z 1000000 takich bab to by same spaliły i pozamiatały moskiewski kreml razem z mieszkańcem. 🤣🤣🤣