
Fot: Prokuratura Ukrainy – Censor.net
A jeśli chcesz – przerzucimy cię w mundurze na granicę wojskowym samochodem.
Policja i prokuratura w Odessie rozbiły szajkę przestępczą, która pod pozorem “wspierania wysiłku zbrojnego” masowo załatwiała zwolnienia od służby wojskowej – donosi Censor.net.
Schemat był prosty. Kombinatorzy zarejestrowali organizację pod szczytną patriotyczną nazwą “Ukraina – to nasza matka”. A potem załatwili z tamtejszym Centrum Mobilizacyjnym, zapewne nie za darmo, że osoby z zaświadczeniami członkostwa w tej organizacji będą zwolnione od regularnej służby, by realizować “zadania obronne”.
Następnie oferowano chętnym dwie opcje: za 1 tys. USD zostaniesz skierowany do patrolowania miasta w imieniu Centrum Mobilizacyjnego w celu łapania osób uchylających się od służby, a za 3 tys. USD dostaniesz “pakiet VIP” – wtedy nie musisz nawet chodzić na patrole. Dodatkowo trzeba było jeszcze płacić miesięczny “abonament” – 3 hrywien (70 USD).
Dzięki temu ci, których było na to stać, w ogóle unikali służby, a ci mniej zamożni mieli gwarancję, że nie pojadą na front, tylko będą łapać na ulicach innych. Przestępcy zarabiali na tym 30 mln hrywien miesięcznie. Ich “organizacja” liczyła już w Odessie 300 osób, a na całej Ukrainie – 1,5 tys.
Prokuratura zatrzymała kierownictwo przestępczej siatki, skonfiskowała dużą ilość gotówki, 6 sztuk broni palnej, 38 granatników, granaty ręczne i amunicję, 6 samochodów, dziesiątki przygotowanych już kolejnych zaświadczeń i stemple. Organizatorom grozi do 10 lat więzienia.
To tylko jeden z ośmiu schematów unikania służby wojskowej, zdemaskowany w ostatnim czasie na Ukrainie przez policję i SBU. W Kijowie, obwodzie kijowskim, kirowogradzkim, Iwano-Frankowsku i na Zakarpaciu oferowano zwolnienia od wojska za 5-21 tys. dolarów, wystawiając fałszywe zaświadczenia lekarskie lub pomagając uciec za granicę.
Wśród zatrzymanych jest ordynator jednej z prywatnych klinik w stolicy i kilkoro lekarzy. Inny sposób polegał na fikcyjnym zatrudnieniu w zakładach zbrojeniowych, a następnie wysłaniu danej osoby w “delegację zagraniczną”, z której taki człowiek już nie wracał.
Były też prostsze sposoby – wykreślenie z listy mobilizowanych w zamian za łapówkę w komisji wojskowej. Zdarzało się, że uciekinierów dostarczano do granicy pojazdami wojskowymi, ubranych w mundury wojskowe i pokazywano im, którędy ominąć posterunki graniczne – informuje Censor.net.
Zobacz także: Rozwalili im jedyny zakład! Zależność od Chin: 100%
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!