
Fot: Borgexpert / portal Militarny
A gdzie jest powiedziane, że Rosjanie mają na nie w tej wojnie monopol?
Mieszkańcy rosyjskiego Almetjewska Tatarstanie byli w szoku, gdy rano 24 lutego zobaczyli nadlatujące drony do złudzenia przypominające ich własne Shahedy. Uderzyły one w tamtejszą tłocznię rurociągu Przyjaźń – “Kalejkino”. W ogniu stanęły dwa ogromne rezerwuary ropy, o pojemności 50 tys. m3 każdy, które gaszono prawie 3 dni – przypomina Focus.
Nie były to jednak Shahedy, tylko “shahedopodobne” drony ukraińskie, niewykluczone, że częściowo skopiowane z oryginałów. Ukraina ma je już w trzech typach: Rubaka i Batiar – większe i mniejszy Seth. Ukraińskie dowództwo nie podaje, które uderzyły tym razem, choć zdaniem ekspertów na nagraniach i zdjęciach są wszystkie trzy.
“Shahedy atakują Tatarstan” – napisał prowokacyjnie ukraiński komentator wojskowy, Ołeksandr Kowalenko, wywołując zamieszanie na rosyjskich kanałach wojskowych. A przecież to nie pierwszy nalot “shahedopodobnych” na ten region – pierwszy raz Batiar uderzył tam już 12 sierpnia ubiegłego roku.
Skonstruowała go ukraińska kompania DeepStrikeTech wykorzystując “zachodnią dokumentację”. Od początku prac do wdrożenia produkcji seryjnej zajęło jej to tylko pół roku.
Dron wygląda niemal jota w jotę jak Shahed-136/131, szczególnie z większej odległości, ale jest lżejszy. Rubaka jest jeszcze mniejszy, a najmniejszy Seth ma napęd elektryczny. Dotychczas podawano, że żaden z nich nie ma zasięgu większego, niż 500-800 km. Fakt, że doleciały d0 odległego o 1200 km Almetjewska wskazuje, że najwyraźniej Ukraińcy zdążyli już je mocno podrasować.
Zobacz także: Rozwalili im jedyny zakład! Zależność od Chin: 100%
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!