
Aleksander Łukaszenka. Fot: belta.by
Na początku lutego białoruski dyktator znów przemówił tonem „prosto z serca”. Aleksander Łukaszenka martwi się losem prosiąt, cieląt i kociąt, pytając dramatycznie, jak można nie ochronić „naszych mniejszych braci”. Wspominał czasy, gdy hodowcy zabierali nowonarodzone prosięta do domów, by je ogrzać. Ta demonstracyjna troska o zwierzęta uderza kontrastem, gdy zestawić ją z rzeczywistością polityczną kraju. W tym samym czasie każe wyłączać oświetlenie ulic, przykręcać grzejniki w mieszkaniach, a wobec przeciwników reżimu stosuje okrutne represje.
W ostatnich latach władca wielokrotnie okazywał troskę o zwierzęta. Na przykład, po obejrzeniu w 2022 roku nagrania dziewczyny kopiącej swojego psa, nakazał odebrać zwierzę właścicielowi i przekazać trenerowi swojej drużyny, Dmitrijowi Baskowowi.
A „wymieranie bydła” (zapewnienie bezpieczeństwa krowom) stało się obsesją Łukaszenki: temat ten stale gości w programie licznych spotkań i podróży służbowych. „To Auschwitz!” – krzyknął Łukaszenka na farmie w 2019 roku.

Aleksander Łukaszenka. Fot: belta.by
Nadzwyczaj „ciepłe” podejście władcy do zwierząt jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, że pod jego przywództwem na Białorusi nadal trwają masowe represje, a wobec więźniów politycznych (i nie tylko) stosuje się tortury.
Łukaszenka pokazuje, że nie potrafi okazać współczucia kobietom, osobom niepełnosprawnym i starszym.
Władca widzi „moralną brzydotę” w zupełnie innym miejscu niż inni.
Nie przepada też za tymi, którzy sprawują władzę. Jego ulubione powiedzenia do podwładnych to: „zakuć ich w kajdanki”, „oderwę ci głowę” albo „postawię ich pod ścianą”.
Jak w jednej osobie mieści się tak silna emocjonalnie „troska” o zwierzęta i znęcanie się nad ludźmi?
Anna Matuliak, dyrektorka wileńskiego Europejskiego Instytutu Współczesnej Psychoterapii i psychoterapeutka, wyjaśniła gazecie „Salidarnast”, dlaczego taka dwoistość może istnieć.
„Badania wykazały, że jeśli osoba lub grupa jest postrzegana jako zagrożenie lub wróg (nie zawsze jest to racjonalna ocena), często dochodzi do dobrze znanej dehumanizacji: empatia zostaje po prostu wyłączona. To właśnie obserwujemy dziś na Białorusi” – wyjaśnia. „Istnieje zjawisko zwane wykluczeniem moralnym. Kiedy pewna grupa ludzi zostaje wyłączona z kręgu moralnego, stosuje się wobec niej inne standardy”.
Dla reżimu Łukaszenki „zmagary” (opozycja – red.) i „ekstremiści” to nie tylko wrogowie, ale groźni wrogowie. Dlatego przedstawiciele tego systemu nie postrzegają okrucieństwa jako okrucieństwa, lecz jako konieczność.
W ten sposób łączy się to, co pozornie nie do pogodzenia: człowiek może być prawdziwie życzliwy dla rodziny, a jednocześnie bezwzględny wobec przeciwników politycznych. Bo dla niego są oni wrogami, umieszczonymi poza kręgiem moralnym.
W przeciwieństwie do ludzi, zwierzęta nie stanowią zagrożenia. Nie kłócą się, nie domagają się zmian, nie protestują ani nie kwestionują autorytetu. Co więcej, są zależne. Dlatego łatwo jest wzbudzić w nich „ciepłe uczucia”.
wa/gazetaby.com










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!