
Aleksander Łukaszenka
© Aleksander Szczerbak/TASS
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski udzielił obszernego wywiadu białoruskiej gazecie „Zerkało”, w którym wielokrotnie powtarzał o zagrożeniu wciągnięcia Białorusinów w wojnę. Na czym opierają się te stwierdzenia, i czy zagrożenie istnieje obecnie?
Na te pytania odpowiedział w rozmowie z portalem Charter97.org ukraiński politolog i szef Centrum Badań Politycznych Penta, Wołodymyr Fesenka;
Biorąc pod uwagę kontekst wywiadu i jego treść, nie chodzi tu o przygotowania do inwazji na Ukrainę z Białorusi ani o udział wojsk białoruskich w takiej inwazji. Zełenski jasno dał do zrozumienia, że w ostatnich miesiącach współpraca między reżimami Łukaszenki i Putina zintensyfikowała się w ułatwianiu ataków na terytorium Ukrainy. Powtarzające się działania, o których wspominał Zełenski, ułatwiają na przykład naloty na cele na zachodniej Ukrainie, a także w obwodach kijowskim i żytomierskim.
Sam Łukaszenka zadeklarował rozmieszczenie rosyjskiej taktycznej broni jądrowej i niesławnego systemu rakietowego „Oresznik” na terytorium Białorusi. Stanowi to jednak zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale i dla Europy, co podkreśla również Zełenski.
Zełenski wspomniał również o przygotowaniach do nowych wspólnych ćwiczeń wojskowych Rosji i Białorusi, które zawsze niosą ze sobą potencjalne ryzyko. Jak już wiemy, wojska rosyjskie pozostały na Białorusi (po ćwiczeniach Zapad – 2021), a następnie zaatakowały Ukrainę w lutym 2022 roku, dokładnie cztery lata temu, po kolejnych wspólnych ćwiczeniach. Ćwiczenia Zapad, które również regularnie odbywają się na Białorusi, zawsze niosą ze sobą ryzyko. Ryzyko to dotyczy nas i krajów europejskich, ponieważ koncentracja wojsk rosyjskich na terytorium Białorusi stwarza potencjalne ryzyko, że wojska te mogą zostać użyte do ataku w późniejszym terminie.
Zełenski oświadczył, że będzie rozmawiał z Amerykanami o współudziale Łukaszenki w wojnie i odpowiedzialności prawnej reżimu. Do czego mogą doprowadzić takie kroki?
„Warto zauważyć, że Zełenski gwałtownie ożywił kwestię białoruską, nakładając ostatnio sankcje na Łukaszenkę. Uważam, że wynika to w dużej mierze z faktu, że administracja Donalda Trumpa zdecydowanie złagodziła swoją politykę wobec reżimu Łukaszenki. Rozpoczęła się swoista „liberalizacja”. Uważam, że zaproszenie Łukaszenki do udziału w „Radzie Pokoju” było ostatnią kroplą goryczy w tej „liberalizacji”.
Myślę, że kiedy Zełenski powiedział, że poruszy tę kwestię z Amerykanami, miał na myśli, że tak naprawdę nie akceptujemy udziału Białorusi w „Radzie Pokoju”, ponieważ jest ona w istocie wspólnikiem wojny z Ukrainą. Z drugiej strony, nie sądzę, żeby to miało jakikolwiek wpływ na Trumpa. On kieruje się własną logiką. Przypomnę, że Rosja również została zaproszona do udziału w „Radzie Pokoju”. Rosja ponosi jeszcze większą odpowiedzialność za wojnę z Ukrainą. Dlatego, niestety potwierdza to, że Trump kieruje się inną logiką. Nie dzieli krajów na agresywne i pokojowe. Dla niego ważne jest: zapłacić miliard i okazać mi lojalność. Utrzymywać dobre stosunki z Trumpem, wychwalać go. Wtedy wszystko będzie dobrze.
Niemniej jednak w tym przypadku strona ukraińska pokazuje, że przedstawi Amerykanom informację, iż, niestety, stanowisko Białorusi i reżimu Łukaszenki jest dalekie od pokojowego. To, co Łukaszenka robi teraz na Białorusi, nie sprzyja pokojowi, wręcz przeciwnie, zwiększa ryzyko wciągnięcia Białorusi w wojnę z Ukrainą.
Każdy ukraiński prezydent, nawet proeuropejski Juszczenko i Poroszenko, pielęgnowali relacje z białoruskim dyktatorem, który już został oskarżony o fizyczną eliminację swoich oponentów. Czy uważa Pan, że tym razem stosunki Kijowa z Łukaszenką dobiegły końca?
Nigdy nie mówimy nigdy. Wszystko zależy od konkretnych okoliczności. Myślę jednak, że w przypadku Łukaszenki, Zełenski nie zmienił wobec niego żadnej polityki. Nie było złudzeń co do pokojowego nastawienia Łukaszenki ani wiary w to, że zmieni reżim polityczny na Białorusi. Nigdy nie było takich złudzeń. To była raczej taktyka.
Od końca 2022 roku i przez cały okres 2023-2024 strategia zakładała zmniejszenie napięć z reżimem Łukaszenki. Poprzez współpracę służb wywiadowczych z wojskiem, starano się zapobiec wciągnięciu Białorusi w wojnę z Ukrainą. Kreml miał bowiem takie plany: wciągnąć reżim Łukaszenki bezpośrednio w wojnę z Ukrainą, aby nie walczyła tylko Rosja.
Myślę, że Łukaszenka niechętnie walczył, ponieważ rozumiał ogromne ryzyko związane z taką wojną. Strona ukraińska to wykorzystała. Dlatego też była to raczej taktyczna interakcja po obu stronach.
Obecnie Łukaszenka ponownie wykonał ostry zwrot w stronę Moskwy. Skala współpracy z Kremlem w zakresie wsparcia uderzeń na Ukrainę stała się już nieakceptowalna. Najwyraźniej w Kijowie uznano, że Łukaszenka mógł złamać wcześniejsze ustalenia — dotyczące pewnego warunkowego „neutralnego” statusu Białorusi i zobowiązania, że nie będzie ona wspierać Rosji w atakach na Ukrainę. Ale Łukaszenka najwyraźniej złamał te zobowiązania. W rezultacie stanowisko Ukrainy uległo zmianie, ale nie ma złudzeń co do Łukaszenki. Przypomnę, że Ukraina nie uznała wyników „wyborów” na Białorusi w 2020 roku i to stanowisko pozostanie niezmienione.
tłum. wa/charter97.org










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!