
Ukraińscy droniarze na ćwiczeniu w Estonii. Collage / fot: Brygada Nemesis, Army.mod.uk
Jedyna nadzieja, że po tym “laniu” zachodni dowódcy schowają urażoną dumę do kieszeni i szybko dopasują taktykę Sojuszu do warunków współczesnego pola walki. Jeśli tego nie zrobią, to lepiej nie myśleć, co będzie w razie realnej wojny.
To w ogóle nie było trudne. Oni próbowali walczyć po staremu. Tak już się po prostu nie walczy i po tych ćwiczeniach zachodni generałowie zrozumieli, że NATO musi zmienić taktykę. Dziękowali nam, że im to uświadomiliśmy – mówią ukraińscy operatorzy dronów, którzy na manewrach Hedgehog-2025 w Estonii rozgromili wojska Sojuszu.
“Piechota NATO słabo reagowała na zbliżanie się dronów. Czasem próbowali się rozśrodkować, a czasem nie. Nie rozumieli skali zagrożenia. Mówimy im, że tak nie wolno. Jak jest zagrożenie z nieba to masz natychmiast się schować. Bo jak zostałeś już zauważony to za chwilę będziesz 200 – zabity” – mówi w Hromadske dowódca ukraińskiego plutonu dronów “Nik” z 412 Brygady Nemesis.
“A kiedy pododdziały NATO cofały się na postój, to nie rozśrodkowywały sprzętu. Pojazdy stały 30-50 metrów od siebie. Nadlatujesz nad dany kwadrat i nawet nie musisz niczego szukać. Masz zgrupowanie przeciwnika jak na dłoni i zaczynasz je planowo “obrabiać” – relacjonuje “Nik”.
“Lecimy i widzimy, że stoi sobie 10 żołnierzy NATO i w ogóle nie reaguje na pojawienie się drona”. W tej sytuacji “Nik” szedł do NATO-wskiego dowódcy i prosił, by rozkazał swojej piechocie się rozproszyć. Pokazywał mu na monitorze, że za chwilę zostanie ona po prostu zniszczona.
Mógł zaliczyć “trafienie”, ale zamiast sukcesu po ćwiczeniach wolał wymianę doświadczeń w realnym czasie. Oczywiście zamiast prawdziwych bomb Ukraińcy mieli rozkaz zrzucać atrapy w odległości 10-15 metrów od celów, żeby nikt nie ucierpiał.
Oprócz rażenia sił przeciwnika, byli też odpowiedzialni za minowanie dróg, logistykę z powietrza i zrzuty zaopatrzenia. Ćwiczenie miało być bowiem maksymalnie zbliżone do realnych warunków i po wyjściu na poligon nikt już niczego piechocie nie dowoził.
Zgodnie z założeniem manewrów, ukraińscy operatorzy dronów zapewniali wsparcie z powietrza grupie walczącej w obronie. Trzeba było zatrzymać grupę atakującą i przejść do kontrataku. Taki scenariusz ćwiczono przez 5 dni. Wygrała zdecydowanie broniąca się grupa “ukraińska”.
“Nie tyle byliśmy w szoku, co po prostu miło zdziwieni, że tak łatwo nam poszło. Teraz dotarło do mnie, że dopóki sam takiego ataku dronów nie przeżyjesz, to nie zrozumiesz. Współczesne pole walki zmienia się błyskawicznie” – ocenia droniarz z “Nemesis”.
“Po manewrach obecni tam generałowie NATO zrozumieli, że trzeba szybko zmieniać taktykę. Dziękowali nam, że przyjechaliśmy z frontu i poświęciliśmy nasz czas, żeby pomóc” – mówi “Nik”.
Zobacz także: To świetnie, że nam przetrącili kręgosłup! Dzięki temu zwyciężymy
KAS










1 komentarz
Władysław
19 lutego 2026 o 14:04Nato i Wojska zachodniej Europy będą walczyć jak w 1939 – na ruskich będą zrzucać ulotki !!!