
Fot: Andreas Bernstein/ bundeswehr.de/
Niemcy mają poważny problem.
Media naszego zachodniego sąsiada informują, że do służby w 45. brygadzie pancernej Bundeswehry „Litwa” zgłosiło się zaledwie 10 proc. potrzebnych żołnierzy. Szef komisji obrony Bundestagu Thomas Rövekamp z rządzącej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej zapowiedział, że jeśli taka sytuacja się utrzyma, możliwy jest przymusowy nabór żołnierzy i wysyłanie ich na wschodnią flankę NATO – na Litwę.
„Bundeswehra opiera się na ochotnikach i to pozostaje słuszną zasadą” – powiedział, ale dodał: „Jeśli to nie wystarczy w przypadku tak ważnej misji bezpieczeństwa, jaką jest służba brygady na Litwie, to służba powinna być obowiązkowa”.
Rövekamp podkreślił: „Ci, którzy wybierają karierę wojskową, biorą na siebie odpowiedzialność za ochronę pokoju, wolności i naszych sojuszników. Ta odpowiedzialność nie kończy się na granicach kraju – obejmuje również służbę tam, gdzie odstraszanie zapewnia pokój, jak na Litwie”.
Niemieckie media, powołując się na tajny dokument Ministerstwa Obrony, podały wcześniej, że zbyt mała liczba ochotników zgłosiła się do służby na wschodniej flance NATO, zwłaszcza wśród szeregowych. Poszukiwano 1971 żołnierzy, a zgłosiło się jedynie 209 – wynika z dokumentu..
Portal RND przypomniał, że żołnierze zgłaszający się do służby na Litwie mogą liczyć na wysokie dodatki finansowe. Strona litewska z kolei wzięła na siebie budowę infrastruktury mieszkaniowej miasteczka wojskowego, przedszkoli i szkół dla dzieci, zapewnienie miejsc pracy dla partnerów żołnierzy, którzy przyjadą na Litwę w ramach kontyngentów.
Niemieccy żołnierze będą stacjonować w miejscowościach Rudniki i Rukla, niedaleko Wilna i Kowna.
Brygada ma osiągnąć pełną zdolność operacyjną do 2027 roku. Będzie się składać z 4800 żołnierzy i 200 pracowników cywilnych.
W tym tygodniu media poinformowały, że niemieckie Ministerstwo Obrony rozpoczęło przygotowania do zakupu tysięcy bezzałogowych statków powietrznych od dwóch niemieckich producentów za pół miliarda euro, m.in. dla swojej brygady stacjonującej na Litwie.
Jak przypomina portal RND, państwa bałtyckie są uważane za tę część NATO, w której w ciągu kilku lat najbardziej prawdopodobne jest wystąpienie konfrontacji z Rosją.
Gdyby Rosji udało się zamknąć przesmyk suwalski – granicę między Litwą a Polską – państwa bałtyckie zostałyby odcięte od reszty NATO. Stanowi to analogiczne ryzyko dla niemieckich żołnierzy stacjonujących na Litwie.
wa/n-tv.de/rnd.de










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!