
Collage / fot: ArmyInform, x-true.info
Nie pomogły potężne pancerze.
Rosyjska armia nie ma już ciężkich transporterów-miotaczy ognia BMO-T. Eksperci oceniali ten sprzęt jako “elitarny”. Wozy te, na bazie czołgu T-72, były przeznaczone do przerzutu drużyn ogniowych i znacznie bardziej opancerzone, niż jakikolwiek inny rosyjski sprzęt pancerny. Pod tym względem dorównywały im tylko wozy bojowe wsparcia piechoty Terminator-2.
Rosjanie mieli na wyposażeniu tylko niewielką liczbę BMO-T, zdecydowanie mniej niż 10. Według w pełni zweryfikowanych informacji, stracili co najmniej 3, a jeden pojazd Ukraińcy zdobyli w lipcu 2023. Według nieoficjalnych informacji, choć w praktyce zapewne bliższych prawdy – zniszczono 5 pojazdów, a 2 wpadły w ręce ukraińskie.
Obecnie na stanie rosyjskiej armii może być jeszcze co najwyżej jeden BMO-T, albo nie ma ich już wcale – ocenia ekspert Aleksander Kowalenko. Z powodu wysokich kosztów produkcji rosyjskie Ministerstwo Obrony nie zamówiło już kolejnych, mimo, że był to najlepiej zabezpieczony mobilny miotacz ognia ze wszystkich, które Rosjanie mieli na uzbrojeniu.
Zobacz także: Za rok? My to mamy w tydzień! Zachód przestaje nadążać technologicznie za Ukrainą
KAS










1 komentarz
xdx
2 lutego 2026 o 11:35teraz na miotłach będą latać.